Agnieszka Gozdyra, znana dziennikarka Polsat News, padła ofiarą wyjątkowo obrzydliwego ataku w mediach społecznościowych. Internauta, który w nocy przesłał jej pełną nienawiści wiadomość, nie spodziewał się jednak, że prezenterka zareaguje tak stanowczo i błyskawicznie ustali jego tożsamość. Zamiast bezkarności w sieci, hejter musiał szybko przepraszać i głęboko sięgnąć do kieszeni.
- Internauta nazwał dziennikarkę "banderowskim k*******" w prywatnej wiadomości. Użył tych samych słów także w publicznym komentarzu
- Agnieszka Gozdyra w kilka godzin ustaliła dane hejtera. Następnie zagroziła mu krokami prawnymi
- Mężczyzna natychmiast zmienił ton, przeprosił i wpłacił 1000 zł na Fundację Zwierzęca Polana
- Dziennikarka zgodziła się na ugodę, ale pokazała screeny z korespondencji ku przestrodze innych
Wulgarny atak na dziennikarkę w środku nocy
Agnieszka Gozdyra, powszechnie znana dziennikarka polityczna Polsat News po raz kolejny przekonała się, że pozorna anonimowość potrafi odebrać niektórym resztki przyzwoitości. Pewien użytkownik platformy X postanowił dać upust swoim frustracjom pod osłoną nocy. Najpierw zamieścił wulgarny komentarz pod jej wpisem. Chwilę później wysłał prywatną wiadomość, w której nazwał ją "banderowskim k*******".
Ta obelga nie wzięła się znikąd. Agresja słowna ma związek z aktywnością dziennikarki, która na co dzień walczy z dezinformacją dotyczącą konfliktu w Ukrainie i ostrzega przed zagrożeniem ze strony Rosji. Prowadząca program "Debata Gozdyry" nie zamierzała jednak ignorować ordynarnego zachowania. Zamiast wdawać się w pyskówki, spokojnie opisała całą sytuację w sieci.
Krótka historia o tym, żeby trzymać emocje na wodzy. Dziś w nocy dostałam skrajnie obrzydliwą wiadomość, której autor zamieścił dodatkowo obraźliwy komentarz pod moim wpisem. Dalej sprawy potoczyły się szybko
- napisała na platformie X Agnieszka Gozdyra.
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Jak dziennikarka Polsatu namierzyła hejtera
Agnieszka Gozdyra potrzebowała zaledwie kilku godzin, by zdobyć pełne personalia nocnego agresora. Dziennikarka nie zwlekała i skierowała do niego bezpośrednią wiadomość z jasnym ostrzeżeniem. Pokazała, że rzucanie obelgami w internecie może skończyć się czymś znacznie poważniejszym niż zwykła blokada konta.
Gdy autor wpisu zobaczył, że ma do czynienia z kimś, kto dysponuje wszystkimi dowodami, jego wirtualna odwaga nagle wyparowała. Komunikat od prezenterki nie pozostawiał złudzeń co do dalszego biegu wypadków.
Miło mi poinformować, że ustaliłam twoje dane, mam zabezpieczony screen i przekazuję sprawę prawnikom. Miłego nowego tygodnia!
- poinformowała hejtera Agnieszka Gozdyra.
Finał sporu i tysiąc złotych na fundację dla zwierząt
Mężczyzna, którego Agnieszka Gozdyra przywołała do porządku, natychmiast zrezygnował z agresywnego tonu. Przeszedł do błagania o ugodę. Szybko usunął swoje obraźliwe wpisy, tłumacząc się nagłym przypływem emocji. Aby uniknąć konfrontacji na sali sądowej, sam zaproponował wpłatę na wskazaną organizację dobroczynną i zapewnił, że podobny wybryk już nigdy się nie powtórzy.
Błędnie dałem się ponieść emocjom. Moje słowa były całkowicie nie na miejscu. Żałuję tego, co napisałem, zdaję sobie sprawę ze swojego błędu i usunąłem już te wpisy
- kajał się w wiadomości do dziennikarki skruszony hejter.
Agnieszka Gozdyra przystała na polubowne rozwiązanie, stawiając jednak twarde warunki. Zgodnie z jej ustaleniami internauta musiał do końca dnia przelać pieniądze dla Zwierzęcej Polany oraz przesłać zrzut ekranu potwierdzający transakcję. Mężczyzna spełnił żądanie, udowadniając, że miłość do własnego portfela bywa silniejsza niż potrzeba nocnego lżenia dziennikarzy. Podobny mechanizm znamy zresztą ze świata gwiazd - niedawno Joanna Jabłczyńska zebrała pół miliona złotych na Fundację Rak'n'Roll po przedsądowym wezwaniu od Katarzyny Grocholi.
Kurnikowski/AKPA
Prowadząca "Debatę Gozdyry" od lat walczy z mową nienawiści
Agnieszka Gozdyra od lat aktywnie walczy z sieciowym hejtem i regularnie nagłaśnia wszelkie próby zastraszania, więc jej stanowcza reakcja nie powinna nikogo dziwić. W sieci nie brakuje bowiem osób, które przekraczają wszelkie granice dopuszczalnej krytyki.
W rozmowie z portalem Plejada dziennikarka zwróciła uwagę, że kierowane w jej stronę ataki są podszyte seksizmem oraz mizoginią. Zdarzały się sytuacje znacznie groźniejsze niż wulgaryzmy - Gozdyra otrzymywała wiadomości z żądaniem zdjęcia jej formatu z anteny, a nawet list, w którym grożono jej spaleniem w drodze powrotnej z pracy. Nie rzuca też słów na wiatr - w 2021 roku doprowadziła już sprawę gróźb internauty przed oblicze sądu. Tym razem hejter musiał przełknąć gorzką pigułkę i zapłacić za własną bezmyślność.