Caleb Schwab miał zaledwie 10 lat, gdy niewinna rodzinna wycieczka do parku wodnego zakończyła się niewyobrażalnym koszmarem. Chłopiec zginął na zjeżdżalni "Verrückt" w Kansas City, która uchodziła za najwyższą tego typu konstrukcję. Choć od tragedii minęło wiele lat, Scott Schwab wciąż wspomina ostatnią wymianę zdań z synem tuż przed zjazdem.
- Zjeżdżalnia „Verrückt” miała blisko 52 metry wysokości. To czyniło ją gigantyczną konstrukcją
- Wodne pontony pędziły tam z prędkością dochodzącą do 113 km/h
- Bliscy chłopca otrzymali niemal 20 milionów dolarów w ramach ugody
- Współwłaściciel obiektu i główny projektant usłyszeli zarzuty zabójstwa drugiego stopnia
Jak doszło do tragedii na zjeżdżalni Verrückt w Kansas City
Caleb Schwab odwiedził park wodny Schlitterbahn 7 sierpnia 2016 roku. Rodzina otrzymała darmowe bilety w ramach specjalnego dnia dla urzędników państwowych - ojciec chłopca, Scott Schwab, był wówczas republikańskim członkiem Izby Reprezentantów stanu Kansas. Nikt nie przypuszczał, że zwykły letni dzień zamieni się w niewyobrażalny dramat. Konstrukcja o nazwie "Verrückt" przyciągała amatorów ekstremalnych wrażeń, funkcjonując jako najwyższa zjeżdżalnia wodna.
Potężna machina miała blisko 52 metry wysokości. Zjazd z jej szczytu odbywał się w wieloosobowych pontonach, które pędziły w dół z zawrotną prędkością sięgającą około 113 kilometrów na godzinę. Zabezpieczenia okazały się jednak całkowicie zawodne w obliczu praw fizyki i zlekceważonych błędów projektowych.
Śledztwo w sprawie wypadku ujawniło przerażające szczegóły. Podczas feralnego przejazdu ponton z dziesięciolatkiem nagle oderwał się od powierzchni zjeżdżalni i wzbił w powietrze. Siła pędu z ogromnym impetem rzuciła chłopca na metalowe elementy podtrzymujące siatkę zabezpieczającą. W wyniku gwałtownego uderzenia doszło do natychmiastowej dekapitacji dziecka.
Caleb Schwab / Fot. facebook.com/scottschwab397
Ostatnie słowa Caleba Schwaba i krzyk przerażonego brata
Caleb Schwab na kilka minut przed wejściem na wieżę zjeżdżalni nie okazywał strachu. Towarzyszył mu ojciec, Scott Schwab, który po raz ostatni zwrócił się do swoich dzieci. Chciał przypomnieć im o wyjątkowej braterskiej więzi, która łączyła ich każdego dnia.
Bracia trzymają się razem
- powiedział Scott Schwab.
Dziesięciolatek spojrzał wtedy na ojca i spokojnie odpowiedział na jego słowa. Nikt nie podejrzewał, że będzie to ich ostatnie pożegnanie.
Wiem, tato
- odpowiedział Caleb Schwab.
Najwyższa zjeżdżalnia świata Verrückt- w Kansas City / Fot. materiały prasowe
Wypadek na zjeżdżalni "Verrückt" rozegrał się na oczach wówczas 12-letniego brata Caleba, Nathana. Starszy chłopiec zjechał na dół innym pontonem i natychmiast uświadomił sobie rozmiar koszmaru. Przerażony brat pędził przez teren parku wodnego, wołając o pomoc w stronę matki.
On wyleciał z Verrückt, on wyleciał z Verrückt!
- krzyczał Nathan.
Matce Caleba, Michelle Schwab, drogę do zjeżdżalni po wypadku zagrodził jeden z obecnych na miejscu mężczyzn, mówiąc: "Proszę mi zaufać, nie chce pani iść dalej". To zdanie brzmiało jak złowieszcza zapowiedź skali dramatu, z jakim rodzina miała się zmierzyć.
instagram.com/monikakarinachewbacca, materiały policyjne
CZYTAJ TAKŻE: Mroczne oblicze "amerykańskiego snu". Polka odebrała życie dzieciom, gdy mąż zarabiał na luksusowe życie na Florydzie
Zarzuty karne dla konstruktorów i wielomilionowa ugoda
Tragedia zapoczątkowała drobiazgowe dochodzenie organów ścigania. Eksperci badający sprawę wykazali rażące zaniedbania na etapie planowania oraz budowy gigantycznej zjeżdżalni. Ustalenia doprowadziły do pociągnięcia do odpowiedzialności osób nadzorujących cały projekt.
Ława przysięgłych oskarżyła współwłaściciela parku Schlitterbahn Jeffa Henry'ego oraz głównego projektanta zjeżdżalni Johna Schooleya o zabójstwo drugiego stopnia. W toku śledztwa wykazano, że konstrukcja nigdy nie powinna trafić do użytku z udziałem gości.
Sprawa znalazła również swój finał na drodze cywilnej. Rodzice Caleba zawarli ugodę, na mocy której zaangażowane w sprawę firmy wypłaciły im odszkodowanie w wysokości rekordowej sumy niemal 20 mln dolarów. Żadna suma nie była jednak w stanie zapełnić pustki po utracie dziesięcioletniego syna.