Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]

Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]

Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]

AKPA

Piotr Hancke, znany jako Łatwogang, wypruwa z siebie żyły na trasie z Zakopanego do Gdańska. Influencer w piątek, 22 maja, ruszył w morderczy, całodobowy rajd rowerowy, by zebrać 12 milionów złotych na terapię genową dla 8-letniego Maksa Tockiego. Choć licznik wpłat wiruje w szalonym tempie, to sceny, do których dochodzi na poboczach polskich dróg, budzą największe emocje.

Reklama

Zbiórka na leczenie Maksa Tockiego. Trwa wyścig z czasem o 12 milionów złotych

Piotr Hancke "Łatwogang" postanowił wykorzystać swoje internetowe zasięgi w najpiękniejszy możliwy sposób. Głównym celem jego trwającej wyprawy jest ratunek dla 8-letniego Maksa Tockiego, który zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a. To niezwykle okrutna choroba, która z każdym dniem drastycznie osłabia organizm chłopca. Aby powstrzymać ten destrukcyjny proces, niezbędna jest nowoczesna terapia genowa Elevidys.

Koszt tego leczenia jest jednak dla rodziny absolutnie przytłaczający. Zgodnie z wyliczeniami, o których informowano już w maju, podanie specjalistycznego leku to wydatek rzędu ponad 3 milionów dolarów, co daje około 12 milionów złotych. Terapia nie jest w Polsce refundowana, ponieważ wciąż nie uzyskała oficjalnej akceptacji Europejskiej Agencji Leków (EMA). Dla rodziców chłopca to codzienny wyścig z czasem, a każda, nawet najmniejsza wpłata, realnie przybliża ich do upragnionego celu.

samochód typu bus z płomieniami na karoserii, w tle samochód strażacki, na pierwszym planie młody mężczyzna robiący zdjęcie Fot. ArtService/AKPA

Łatwogang w gminie Radomsko. Na liczniku zbiórki dla Maksa Tockiego już miliony

Wielka charytatywna wyprawa Łatwoganga rozpoczęła się oficjalnie w piątek, 22 maja, punktualnie o godzinie 16:00. To właśnie wtedy influencer wystartował z Zakopanego, inaugurując długą, całodobową transmisję na żywo. Trasa, którą musi pokonać, to ogromny wysiłek fizyczny. Zmagania ze zmęczeniem i trudami drogi schodzą jednak na dalszy plan, gdy na horyzoncie widać tak wielkie wsparcie dobrych ludzi.

Już następnego dnia, w sobotę 23 maja rano, pojawiły się wspaniałe wieści. Około godziny 10:00, gdy influencer przejeżdżał przez gminę Radomsko w województwie łódzkim, licznik zbiórki dosłownie płonął i wskazywał kwotę ponad 4,6 miliona złotych. Ludzie nie tylko szczodrze wpłacają pieniądze, ale także tłumnie wychodzą przed swoje domy, by osobiście dodać twórcy sił na kolejnych, trudnych kilometrach.

Gdy tylko rowerzysta pojawił się w okolicach Myślenic, lokalna społeczność dosłownie oszalała. Kibice bardzo aktywnie śledzili poczynania youtubera w internecie i reagowali na żywo z niekrytym entuzjazmem. To niezwykłe zaangażowanie potwierdzają świadkowie, którzy wspierali go na trasie.

Oglądałam transmisję na żywo i poznałam okoliczne miejscowości. Zobaczyłam, że przybliża się do ulicy obok mojego domu w Myślenicach. Szybko wybiegłam na zewnątrz, krzycząc do rodziców, żeby dołączyli się do dopingu.

— opowiadała wzruszona Sylwia, 26-letnia mieszkanka Myślenic.

Łatwogang na rowerze, za nim sznurek jadącyh aut i rowerzystów Fot. ArtService/AKPA

Wcześniejsza akcja charytatywna i wyjątkowa obietnica powrotu na rowerze

Obserwatorzy doskonale wiedzą, że influencer potrafi jednoczyć całe społeczeństwo wokół ważnych celów. W kwietniu 2026 roku odbyła się głośna, dziewięciodniowa transmisja zorganizowana wspólnie z raperem Bedoesem 2115. Udało się wówczas dokonać rzeczy wręcz niewyobrażalnej, bo na rzecz fundacji Cancer Fighters zebrano astronomiczną kwotę ponad 250 milionów złotych.

Obecne wyzwanie jest równie doniosłe, a sam twórca narzucił sobie mordercze wręcz tempo. W trakcie majowych przygotowań do rowerowej wyprawy nad morze, Piotr Hancke złożył w swoich mediach społecznościowych wyjątkową obietnicę. Deklaracja ta tylko podgrzała atmosferę wsparcia dla chorego 8-latka.

Zobowiązuję się oficjalnie i jeżeli uda się zebrać te 12 milionów przed moim dotarciem do Gdańska rowerem to po dotarciu do Gdańska pójdę spać na 8/10 godzin, wstaję i od razu jadę w drugą stronę rowerem z Gdańska do Zakopanego.

— zadeklarował Łatwogang.

Cała Polska wstrzymuje oddech i trzyma kciuki za bezpieczny dojazd na miejsce oraz za szybkie zrealizowanie celu zbiórki. Każdy przebyty kilometr i każda wpłacona złotówka mają w tej walce ogromne znaczenie. Uratowanie zdrowia małego Maksa będzie kolejnym przepięknym dowodem na to, że w ludzkiej empatii drzemie niewyobrażalna, życiodajna moc.

Kulisy nowej akcji Łatwoganga. Co tak naprawdę dzieje się poza kamerami? [dużo zdjęć]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama