Bedoes stał się bohaterem najbardziej skandalicznego momentu w historii polskiej telewizji informacyjnej ostatnich lat. Podczas gdy raper i Łatwogang kończyli 9-dniowy stream charytatywny na rzecz fundacji Cancer Fighters, na antenie TVN24 padła seria wulgaryzmów. Nikt nie spodziewał się, że wielka zbiórka dla chorych dzieci zakończy się drastyczną wpadką na oczach setek tysięcy telewidzów.
Przekleństwa Bedoesa w TVN24. Raper zaatakował hejterów zbiórki
Cel internetowej akcji był szlachetny, jednak w internecie szybko pojawiły się złośliwe spekulacje kwestionujące pełne przekazanie zebranych środków na cele charytatywne. Bedoes nie wytrzymał tej presji i postanowił odpowiedzieć osobom atakującym inicjatywę. Raper dosłownie stracił kontrolę, a z jego ust padły oburzające słowa, uderzające prosto w hejterów.
Skur*ysynie j*bany, zanim napiszesz znowu, czy wszystko idzie, to odpowiadam: "tak ku*wa, wszystko". I nawet się znajdzie część, którą sobie możesz wsadzić do dupy. A to i tak pójdzie na dzieciaki - Bedoes
Po tym brutalnym wybuchu w sieci zawrzało, a internauci są skrajnie podzieleni. Część fanów broni szczerości muzyka i jego bezkompromisowej walki o dobre imię zbiórki. Pozostali komentujący są jednak bezlitośni, twierdząc, że tak rynsztokowy język to po prostu dno, którego nie potrafią usprawiedliwić nawet najlepsze intencje.
Reakcja dziennikarki TVN24 na wulgaryzmy podczas transmisji
Nikt w studiu telewizyjnym nie przewidział, że w ułamku sekundy wpadka na żywo w TVN24 trafi do domów w całej Polsce. Kiedy potok przekleństw niespodziewanie zabrzmiał w paśmie informacyjnym, prowadzącą program dosłownie zamurowało na wizji. Dziennikarka z trudem próbowała ratować powagę sytuacji i z wyraźnym szokiem na twarzy wykrztusiła jedynie krótkie wytłumaczenie tej afery.
"To transmisja tego, co dzieje się na streamie" - dziennikarka TVN24
Gdy Bedoes zorientował się, że jego bluzgi poszły w świat na antenie wielkiej telewizji, zrzedła mu mina. Zszokowany artysta natychmiast uświadomił sobie skalę wpadki, kręcił z niedowierzaniem głową i z paniką powtarzał do kamery:
"Nie, nie" - Bedoes
Zrozpaczony raper desperacko próbował tłumaczyć się z wulgarnego napadu szału, licząc, że widzowie zrozumieją jego wzburzenie.
"To było w dobrej wierze... Przysięgam..." - Bedoes
Pieniądze ze zbiórki Bedoesa i Łatwoganga. Na co trafią środki?
Pomijając ten bezprecedensowy skandal telewizyjny, należy pamiętać o fundamentach całej akcji. Łatwogang z powodzeniem zakończył 9-dniowy stream, a zebrane pieniądze ze zbiórki Bedoes wraz z resztą twórców w pełni przeznaczą na zasilenie fundacji Cancer Fighters. Twarzą tej inicjatywy nie są bowiem agresywni influencerzy, lecz 11-letnia Maja, która każdego dnia stacza dramatyczną walkę o własne życie z potworną chorobą onkologiczną.
Ten wstrząsający kontrast między dramatem umierającego dziecka a rapowymi bluzgami na wizji sprawia, że cała Polska mówi dziś o tej inicjatywie. By wspomóc pacjentów, podczas transmisji dochodziło do tak poruszających scen, jak masowe golenie głów w geście solidarności. Głośnym zwieńczeniem akcji stał się również utwór nagrany przez obu twórców – "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)". Ostatecznie, pomimo gigantycznej wpadki wizerunkowej, zebrane pieniądze realnie pomogą najmłodszym pacjentom w ich najtrudniejszych chwilach.