Pamięta czasy, gdy w resorcie obrony pachniało jeszcze minioną epoką, a Polska dopiero marzyła o NATO. Przez trzy dekady parzył kawę w tych samych gabinetach, uśmiechał się do kolegów i budował wizerunek wzorowego urzędnika. We wtorek rano, zamiast rutynowego „dzień dobry”, usłyszał jednak szczęk kajdanek. Pętla zacisnęła się na szyi 60-latka, któremu śledczy zarzucają zbrodnię najcięższego kalibru – zdradę własnego kraju na rzecz obcego wywiadu.
Kajdanki przy al. Niepodległości. Wyprowadzili go o poranku
Był wtorek, 3 lutego 2026 roku. Zegary w gmachu przy al. Niepodległości w Warszawie wskazywały godzinę 8:00. Większość urzędników dopiero zasiadała do biurek, nie spodziewając się, że za chwilę staną się świadkami scen rodem z filmu szpiegowskiego. Do budynku wkroczyli funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), wspierani przez Żandarmerię Wojskową.
Działali błyskawicznie. Mężczyzna, który przepracował w tych murach ponad 30 lat, był kompletnie zaskoczony. Nie było czasu na tłumaczenia – został wyprowadzony. Komunikat biura prasowego był krótki, ale brzmiał jak wyrok:
Dzisiaj w godzinach porannych w siedzibie MON (al. Niepodległości, Warszawa) doszło do zatrzymania wieloletniego pracownika resortu obrony narodowej. Osobie zostały przedstawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem. Sprawę prowadzi Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która podczas zatrzymania współpracowała z Departamentem do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej oraz Żandarmerią Wojskową. Obecnie trwają czynności procesowe
To nie był przypadkowy nalot. Śledztwo w tej sprawie toczyło się w cieniu od wielu miesięcy, a służby czekały tylko na odpowiedni moment, by zamknąć pułapkę.
Cicha myszka z dostępem do tajemnic. Wiedział, jak Polska zamierza się bronić
Kim jest człowiek, którego lojalność okazała się fikcją? To 60-letni cywil, pracownik średniego szczebla, związany z resortem nieprzerwanie od lat 90. Nie był dyrektorem, nie brylował w mediach. Był jednym z wielu – i właśnie to czyniło go tak niebezpiecznym.
Zatrzymany pracował w Departamencie Strategii i Planowania Obronnego MON. To nie jest miejsce, gdzie przekłada się faktury za spinacze. To serce resortu, gdzie planuje się kierunki rozwoju armii i zarządza gotowością obronną państwa.
Mężczyzna miał wgląd w to, jak Polska zamierza się bronić w godzinie próby. Według nieoficjalnych ustaleń miał dostęp do informacji o klauzuli "tajne". Źródło portalu Onet ujawnia wstrząsające kulisy jego podwójnego życia:
Wiemy o tym, że mężczyzna ten bezpośrednio kontaktował i spotykał się z osobami zidentyfikowanymi jako przedstawiciele wschodnich służb.
x.com/MON_GOV_PL
Mocna podstawa i potężne materiały. Co znaleźli w jego komputerze?
Dla 60-latka żarty się skończyły. Został doprowadzony do VIII wydziału ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie usłyszał zarzuty z art. 130 par. 2 Kodeksu karnego. Stawka jest najwyższa z możliwych – grozi mu od 8 lat więzienia aż po dożywotnie pozbawienie wolności.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, nie owijał w bawełnę, określając zgromadzone dowody jako "potężne, obciążające informacje" oraz materiały "wysokiego kalibru". Podczas przeszukania biura i mieszkania podejrzanego, śledczy zabezpieczyli jego cyfrowe życie.
W momencie zatrzymania przeszukane zostały jego miejsce pracy i zamieszkania, zatrzymano jego telefony, komputery i nośniki pamięci
Prok. Alicja Szelągowska potwierdziła, że podejrzany złożył wyjaśnienia i skierowano wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Większość akt sprawy ma charakter niejawny, co uniemożliwia udzielanie szerszych informacji