W Lublinie oraz na całym Podkarpaciu w czwartek zawyły syreny alarmowe, a na telefony mieszkańców trafił nagły alert RCB. Zbliżający się do polskiej granicy rosyjski dron odrzutowy wywołał natychmiastową reakcję wojska i poderwanie myśliwców F-16. W szkołach zarządzono pospieszną ewakuację, a w podziemnych korytarzach i piwnicach rozegrały się dramatyczne sceny z udziałem setek przerażonych dzieci.
- W województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono alarm. Powodem było zbliżenie się rosyjskiego drona odrzutowego
- Wroga maszyna spadła około 4 km od granicy po stronie ukraińskiej w rejonie Jagodzina
- Polskie myśliwce F-16 otrzymały zgodę na przekroczenie bariery dźwięku, wywołując potężny huk słyszalny aż w centralnej Polsce
- W województwie lubelskim ewakuowano łącznie 120 budynków, a systemy ostrzegania uruchomiły 630 syren
Ewakuacja szkół w Lublinie: setki uczniów zeszły do piwnic
W czwartkowe południe 17 września 2026 roku rutynowe lekcje przerwał dźwięk syren alarmowych. Nauczyciele musieli w ułamku sekundy podjąć decyzje o ratowaniu powierzonych im podopiecznych. Wielu uczniów skierowano do podziemi, korytarzy pozbawionych okien oraz na parking podziemny pobliskiego centrum handlowego.
W Szkole Podstawowej nr 6 w Lublinie około 500 dzieci sprowadzono do podpiwniczenia. Wśród najmłodszych emocje wzięły górę nad dyscypliną. Jak relacjonowała Danuta Nowakowska-Bartłomiejczyk, niektóre dzieci po prostu płakały. Dla wielu uczniów był to pierwszy realny alarm w życiu.
Podobny dramat rozgrywał się w Prywatnych Szkołach im. Królowej Jadwigi w Lublinie. Marek Krukowski przekazał, że uczniów sprowadzono do auli oraz na korytarz na niższych kondygnacjach. Wydarzenie wywołało płacz, a uczniowie dzwonili do rodziców.
Równie nerwowa atmosfera panowała w Szkole Podstawowej nr 18. Katarzyna Orzeł relacjonowała, że wystąpiło trochę paniki. Dotyczyło to zwłaszcza najmłodszych dzieci, które zupełnie nie rozumiały sytuacji. Z kolei dyrekcja VIII Liceum Ogólnokształcącego zarządziła pełną ewakuację, która według Kamila Dąbrowskiego objęła ponad 360 osób.
Trudną atmosferę potęgował fakt, że nikt nie traktował sygnałów jako próby. Miłosz Bednarczyk przekazał wprost:
To nie są ćwiczenia
canva.com
Huk nad wschodnią Polską: myśliwce F-16 przekroczyły barierę dźwięku
Strach mieszkańców potęgował ogłuszający huk. Źródłem dźwięku były polskie myśliwce bojowe F-16, które natychmiast poderwano w powietrze. Piloci otrzymali zgodę dowództwa na przekroczenie bariery dźwięku, by jak najszybciej dotrzeć w rejon potencjalnego zagrożenia. Huk był słyszalny aż w centralnej Polsce.
Sytuacja była wyjątkowo napięta. Wojsko zachowało najwyższą gotowość bojową. Na ten temat wypowiedział się wiceminister obrony Cezary Tomczyk:
Chciałbym Państwu przekazać, że dowódca operacyjny wydał tutaj rozkaz preautoryzacji i był gotowy do zestrzelenia tych obiektów, gdyby one zbliżyły się do granicy z Polską i byłoby zagrożenie przekroczenia granicy.
Wydarzenia te zbiegły się z rosnącym niepokojem w całym kraju. Tego samego dnia Donald Tusk wystąpił z pilnym ostrzeżeniem w Sejmie i podczas odprawy w RCB, informując o planach agresywnych działań Moskwy, które mogą objąć terytorium Polski.
Wiki Commons; instagram.com/nawrockipl
Rosyjski dron odrzutowy spadł tuż przy granicy z Polską
Alarm ogłoszono we wschodnich regionach kraju po namierzeniu bezzałogowca pędzącego w stronę terytorium Polski. Ostatecznie obiekt runął na ziemię po stronie ukraińskiej, około 4 kilometry od polskiej linii granicznej w rejonie Jagodzina. Polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona.
Szczegóły akcji obronnej przedstawił ppłk Jacek Górecki:
Po uzyskaniu informacji od strony ukraińskiej o możliwym zagrożeniu zbliżającym się obiekcie do naszych granic, również nasze systemy obserwowały obiekt, który z dużą prędkością zbliżał się do naszych granic. Zostały podjęte decyzje o aktywacji systemów naziemnych, radiolokacyjnych, obrony przeciwlotniczej, ale także myśliwstwa wojskowego. Wystartowały nasze F-16, po to, żeby bardzo szybko znaleźć się w rejonie operowania. Ten pojedynczy obiekt spadł około czterech kilometrów, trzy-czterech kilometrów po stronie ukraińskiej od naszej granicy, mniej więcej na tej samej wysokości, co ostatnio miejscowość Jagodzin.
W województwie lubelskim w związku z alarmem ewakuowano łącznie 120 budynków, w tym szkoły, uniwersytety i urzędy. Choć tym razem bezzałogowiec rozbił się przed granicą, czwartkowe wydarzenia brutalnie uświadomiły mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia, jak kruchy bywa spokój tuż obok linii frontu. W pamięci setek rodzin pozostaną przede wszystkim łzy i strach dzieci tulonych przez nauczycieli w szkolnych piwnicach.