Wygrał milion w "Milionerach", a potem zaczął się dramat. Jacek Iwaszko przerywa milczenie

Wygrał milion w "Milionerach", a potem zaczął się dramat. Jacek Iwaszko przerywa milczenie

Wygrał milion w "Milionerach", a potem zaczął się dramat. Jacek Iwaszko przerywa milczenie

Newseria.pl

Jacek Iwaszko we wrześniu 2021 roku sięgnął po główną wygraną w programie „Milionerzy” (który po latach w TVN, od 2025 roku gości na antenie Polsatu). Choć przed kamerami spełniło się jego wielkie marzenie, rzeczywistość po zgaszeniu świateł jupiterów okazała się zupełnie inna. Zwycięzca musiał zmierzyć się z paraliżującą presją i lękiem przed utratą życiowej szansy.

Reklama
  • Jacek Iwaszko wygrał milion złotych w teleturnieju „Milionerzy”. Sukces ten odniósł 23 września 2021 roku
  • Początkowo to jego żona miała stanąć do gry, gdyż mąż wyżej oceniał jej wiedzę
  • Zamiast na luksusy, laureat postawił na zabezpieczenie przyszłości poprzez inwestycje
  • Stres związany z zarządzaniem majątkiem i obawą przed zmarnowaniem szansy trwał przez kilka lat

Jak Jacek Iwaszko wygrał milion złotych w teleturnieju

Laureat pojawił się na fotelu naprzeciwko Huberta Urbańskiego nie z kaprysu, lecz z bardzo pragmatycznej potrzeby. Podczas gdy prowadzący celebrował każdą sekundę ciszy, budując napięcie godne greckiej tragedii, zawodnik w głowie prawdopodobnie już spłacał debet. Przed udziałem w nagraniach sytuacja materialna jego rodziny była bowiem daleka od idealnej. Co ciekawe, pierwotny plan zakładał zupełnie innego kandydata do walki o wielkie pieniądze.

Do programu miała zgłosić się żona gracza, ponieważ w jego ocenie dysponowała znacznie szerszą wiedzą. Ostatecznie to jednak on zasiadł przed kamerami, a pchnęły go do tego rosnące dziury w domowym budżecie. O kulisach tej decyzji opowiedział po latach bez ogródek.

Chodziło wtedy o to, że troszkę nas przycisnęło finansowo.

Ogromna wiedza oraz niezwykle przemyślana strategia zaprowadziły go prosto do wielkiego finału. 23 września 2021 roku usłyszał legendarne pytanie za okrągły milion złotych. Dotyczyło ono dokładnej daty początku drugiego tysiąclecia. Gracz bez wahania wskazał 1 stycznia 1001 roku, czym zapisał się na stałe w historii polskiej telewizji.

Hubert Urbański, na tle plakatu "Milionerzy" w Polsacie instagram.com/polsatofficial

Stres i presja po wygranej w Milionerach

Jacek Iwaszko szybko przekonał się, że ogromny czek od Huberta Urbańskiego nie jest automatyczną gwarancją beztroski do końca dni. Gdy opadły pierwsze emocje i telewizyjne konfetti uprzątnięto z podłogi, zamiast euforii pojawił się przytłaczający ciężar odpowiedzialności. Myśl o tym, by nie zmarnować życiowej okazji, skutecznie odbierała mu spokojny sen przez długie miesiące.

Zamiast świętować i wydawać pieniądze na prawo i lewo, mężczyzna zadręczał się planowaniem każdego kolejnego kroku. Ciągła presja właściwego ulokowania środków okazała się wycieńczająca psychicznie. O swoich trudnych przeżyciach opowiedział w szczerej rozmowie z „Faktem”.

Na początku to był dla mnie gigantyczny stres. Powiem szczerze, że ten stres ustąpił dopiero jakieś pół roku temu. Może dlatego, że udało mi się sfinalizować wszystkie inwestycje, które zaplanowałem, i wreszcie zaczęły przynosić jakieś zyski. Bardzo się bałem, że po prostu nie wykorzystam w pełni tego potencjału, który się trafił.

Inwestycje zamiast luksusowego życia

Jacek Iwaszko nie uległ pokusie natychmiastowej zmiany statusu materialnego. Zamiast rzucać banknotami w stronę zachodzącego słońca, wybrał arkusz kalkulacyjny i chłodną kalkulację, ograniczając wydatki na zmianę stylu życia. Wygrana została w całości skierowana na twarde zabezpieczenie przyszłości oraz przemyślane inwestycje kapitałowe.

Z pełną świadomością ograniczył bieżące wydatki. Zamiast szastać gotówką, postanowił zbudować stabilny fundament dla najbliższych, choć przyznaje, że nie wszystkie plany finansowe udało się zrealizować. Z perspektywy czasu dostrzega jednak, że jego podejście do pieniędzy mogło być odrobinę zbyt surowe i obciążające.

Podszedłem do tego aż zbyt racjonalnie. Powinienem podejść do tego trochę swobodniej, nie próbować od razu ustawiać życia na trzy pokolenia wprzód, tylko spokojniej. Dlatego mówię - trochę się tym tematem stresowałem.

Dziś, gdy zaplanowane projekty wreszcie zaczynają przynosić realne zyski, emocjonalna burza powoli cichnie. Cała historia pokazuje jednak dobitnie, że wielkie pieniądze z telewizyjnego teleturnieju przynoszą nie tylko wolność, ale też spore wyzwanie dla nerwów. Realne życie rzadko przypomina kolorowe obrazki ze szklanego ekranu.

To już oficjalne: Hubert Urbański poprowadzi "Milionerów" w Polsacie. Mamy zdjęcia nowego studia
Źródło: Materiały prasowe Polsat
Reklama
Reklama