Oliwier, 8-miesięczny chłopiec poszkodowany w wypadku przy ulicy Solnej w Krakowie, opuścił oddział intensywnej terapii. Jego rodzice, 32-letnia Klaudia i 32-letni Mateusz S., zginęli na miejscu na krakowskim Podgórzu, gdy na chodnik z impetem wjechał w nich sportowy Volkswagen Golf. Lekarze przekazali właśnie długo wyczekiwane wieści o stanie malucha.
- Stan 8-miesięcznego Oliwiera jest stabilny. Chłopiec opuścił już oddział intensywnej terapii
- Sprawca wypadku, 26-letni Hubert B., usłyszał zarzuty spowodowania śmiertelnego zdarzenia
- 26-letni kierowca został aresztowany przez sąd na okres trzech miesięcy
- Biegli ustalili, że kierowca jechał około 70 km/h w strefie z ograniczeniem do 30 km/h
- Hubert B. nie przyznaje się do winy, tłumacząc zjechanie na chodnik nierównościami nawierzchni
Nowe informacje o stanie zdrowia 8-miesięcznego Oliwiera
8-miesięczny Oliwier w jednej chwili stracił oboje rodziców i sam w ciężkim stanie trafił pod opiekę lekarzy. Po dramatycznych wydarzeniach w krakowskim Podgórzu niemowlę natychmiast przewieziono do szpitala. O jego zdrowie modliły się tysiące poruszonych tragedią osób w całym kraju.
Ze szpitala nadeszły w środę wiadomości, na które wszyscy z niepokojem czekali. Przedstawiciele placówki medycznej potwierdzili, że najgorsze zagrożenie minęło, a stan małego pacjenta uległ wyraźnej poprawie.
Głos w sprawie zabrała oficjalnie rzeczniczka szpitala, Katarzyna Pokorna-Hryniszyn:
Stan dziecka jest stabilny i ciągle się poprawia. Chłopiec nie przebywa na oddziale intensywnej terapii, tylko na jednym z innych oddziałów w naszym szpitalu. Chłopiec nie walczy już o życie
x.com/kuchkuba
Hubert B. usłyszał zarzuty po wypadku w Krakowie
26-letni Hubert B., który kierował pojazdem w chwili zdarzenia, został zatrzymany przez policję. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna w momencie tragedii był trzeźwy. W poniedziałek policjanci doprowadzili go do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty związane ze spowodowaniem śmiertelnego wypadku drogowego. Podejrzany nie przyznał się do winy.
Sąd Okręgowy w Krakowie nie miał wątpliwości co do konieczności izolacji młodego kierowcy. Sąd aresztował go na okres trzech miesięcy.
Decyzję o areszcie uzasadniono realną obawą matactwa ze strony 26-latka oraz grożącą mu surową karą. Mężczyźnie grożą teraz długie lata pozbawienia wolności za doprowadzenie do śmierci dwojga pieszych.
instagram.com/hubertbrn
Kulisy tragedii na ulicy Solnej i linia obrony kierowcy
Klaudia i Mateusz S. spacerowali chodnikiem z wózkiem dziecięcym w sobotę przed godziną 18. Wtedy doszło do tragicznego zdarzenia. Z jezdni wypadł samochód i uderzył w rodzinę. Małżonkowie zginęli na miejscu, osierocając kilkumiesięcznego synka.
W samochodzie, który uderzył w pieszych, oprócz kierowcy znajdowało się troje pasażerów. W tym punkcie krakowskiego Podgórza obowiązywało restrykcyjne ograniczenie prędkości do 30 km/h. Tymczasem wstępna opinia biegłego wskazuje, że 26-latek poruszał się z prędkością około 70 km/h, czyli ponad dwukrotnie większą niż dopuszczalna.
Uwagę śledczych przykuły też szczegóły dotyczące samochodu: zaledwie miesiąc przed zdarzeniem kierowca chwalił się w sieci oświadczynami oraz odbiorem sportowego Golfa z salonu o mocy 333 KM.
Podczas przesłuchania mężczyzna próbował zrzucić odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne. Tłumaczył utratę panowania nad autem złym stanem drogi oraz nierównościami nawierzchni, zaprzeczając, by jechał za szybko. Śledczy zabezpieczyli już rejestratory z samochodu. Ich analizę w rozmowie z WP skomentował Tomasz Waszczyk:
Liczymy, że te dane dadzą nam odpowiedzi na pytania, jakie rodzą się w śledztwie