Adrian Szymaniak ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia” przekazał fanom poruszające wieści po dłuższej nieobecności. W rocznicę diagnozy (14 lipca 2026 r.) uczestnik programu przekazał aktualizację na temat swojego stanu zdrowia, potwierdzając, że guz uodpornił się na dotychczasową chemioterapię, co wymusiło wdrożenie "planu B". Sama wznowa i obrzęk mózgu miały miejsce wcześniej – wiosną 2026 roku. Przed nim kolejna batalia o zdrowie.
- Adrian Szymaniak zmaga się z glejakiem IV stopnia. 14 lipca 2026 r., w rocznicę diagnozy, przekazał, że nowotwór uodpornił się na dotychczasowe leczenie tabletkami
- Sama wznowa i obrzęk mózgu wystąpiły już wcześniej, wiosną 2026 roku
- Lekarze wdrożyli u pacjenta "plan B", który polega na podawaniu innej chemii we wlewach oraz dodatkowego leku
- Decyzja o przeprowadzce pod Bydgoszcz ułatwiła dojazdy na leczenie po tym, jak Adrian musiał zrezygnować z prowadzenia auta
Guz uodpornił się na dotychczasowe leczenie
Adrian Szymaniak od lipca 2025 roku zmaga się z niezwykle agresywnym nowotworem – glejakiem IV stopnia. Przez wiele miesięcy wydawało się, że dobierane przez specjalistów terapie przynoszą rezultaty, a pacjent z wielką determinacją stawiał czoła przeciwnościom. W rocznicę diagnozy uczestnik telewizyjnego hitu zamieścił w mediach społecznościowych obszerną relację, w której przyznał, że choroba ponownie dała o sobie znać. Zaledwie dzień wcześniej minął równo rok od chwili usłyszenia pierwszych rokowań.
Długo mnie tutaj nie było, ale to też dlatego, że nie było co przekazywać za bardzo. Dzisiaj mija rok od mojej diagnozy, od nocy z 13 na 14 lipca ubiegłego roku. Trafiłem do szpitala i dostałem diagnozę: glejak 4 stopnia. I tak minął już rok. Leczenie nadal trwa, walka nadal trwa i dziękuję Wam za Waszą obecność i Wasze wsparcie. Nie mam zamiaru się poddawać, chociaż nie ukrywam, że ten rok był bardzo ciężki. Choroba zabrała mi bardzo wiele, ale też bardzo wiele mi dała
— wyznał Adrian Szymaniak.
Guz nowotworowy wykazał się nieustępliwą opornością i przestał reagować na stosowaną do tej pory chemioterapię w formie tabletki. Mimo stosowania czepka (metody TT Fields Optune, polegającej na noszeniu urządzenia hamującego podział komórek rakowych za pomocą pola elektromagnetycznego) oraz chemii, nowotwór okazał się odporny na leki.
Stało się tak, że guz odbił. Mimo czepka, mimo chemii, która szła w dobrym kierunku, guz po prostu jest na tyle inteligentny, na tyle odporny, że znalazł sobie odporność na tabletkę, którą przyjmuję
— tłumaczył na nagraniu Adrian Szymaniak.
Zespoły medyczne zmuszone były błyskawicznie zareagować na niepokojące zmiany w organizmie pacjenta. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowym wdrożeniu planu awaryjnego, który wymagał zmiany dotychczasowego trybu przyjmowania chemii.
Teraz idziemy w plan B. Inna chemia we wlewach plus lek do tego. Zobaczymy, w jakim kierunku teraz pójdzie dalsze leczenie. Więc trzymam kciuki i was też o to proszę. Bo jest plan B, więc to jest fajna opcja, że jeszcze możemy z czegoś skorzystać. Nowa chemia, inny lek i teraz kilka miesięcy przede mną testu. Zobaczymy, aby tym razem się tak szybko nie uodpornił na tę chemię
— stwierdził z wielką wolą walki Adrian Szymaniak.
Nagły zwrot akcji po dobrych wynikach
Bohater ze ŚOPW, Adrian Szymaniak, jeszcze do wczesnej wiosny miał realne powody do optymizmu w walce o swoje życie. Wiosną 2026 roku sytuacja zmieniła się diametralnie — zaledwie trzy tygodnie po czystych wynikach badań u pacjenta nastąpił poważny kryzys.
U pacjenta pojawił się niebezpieczny obrzęk mózgu, który znacząco wpłynął na drastyczne i szybkie pogorszenie jego codziennego samopoczucia. To właśnie wtedy stało się jasne, że u mężczyzny wystąpiła wznowa choroby. Sytuacja ta wymagała znalezienia w sobie zupełnie nowych pokładów siły, aby po zaledwie chwili oddechu ponownie stanąć na linii frontu z tak bezlitosnym przeciwnikiem.
instagram.com/adrian_szz
Rodzinna rewolucja dla zdrowia
Adrian Szymaniak i jego najbliżsi musieli podjąć radykalne kroki, aby dostosować domowe życie do wymogów intensywnego leczenia, ułatwiając mężczyźnie zmagania z glejakiem. Decyzja o opuszczeniu Krakowa i przeprowadzce pod Bydgoszcz była podyktowana nie tylko bliskością Centrum Onkologii, ale i faktem, że Adrian ze względu na stan zdrowia musiał zrezygnować z prowadzenia auta. Każdy dojazd na wlewy stawał się dla rodziny logistycznym wyzwaniem ponad siły.
Zmiana miejsca zamieszkania skróciła drogę na wlewy z blisko 300 km do zaledwie 28 km, zdejmując z barków bliskich potężne obciążenie. Kolejnym kluczowym argumentem był termin rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie przez syna Adriana. Dzięki tym zmianom oraz niesłabnącemu wsparciu rodziny, uczestnik show z nadzieją patrzy na kolejne etapy swojej ratunkowej terapii.