W Salonikach doszło do dantejskich scen na pokładzie Boeinga 737-800 linii Ryanair lecącego do Niemiec. Podczas wznoszenia w samolocie pękła szyba, a 61-letni pasażer został częściowo wyssany przez okno kadłuba. Dramatyczną walkę o życie mężczyzny wygrali współpasażerowie, którzy wciągnęli go do środka, mimo szalejącej dekompresji i ogromnego pędu powietrza.
- 61-letni pasażer ocalał dzięki zapiętym pasom bezpieczeństwa oraz błyskawicznej pomocy żony i innych podróżnych.
- Do awarii doszło w fazie wznoszenia, krótko po starcie z lotniska.
- Według nieoficjalnych doniesień przyczyną pęknięcia szyby mógł być odłamek silnika, który uderzył w kadłub maszyny.
- Samolot wylądował awaryjnie w Salonikach, a poszkodowany mężczyzna został przewieziony karetką do szpitala.
Walka o życie na pokładzie Boeinga
Pasażerowie lecący z Salonik do Memmingen zapamiętają ten rejs do końca życia. Wszystko wydarzyło się na pokładzie lotu FR1879, obsługiwanego przez linię Malta Air w barwach przewoźnika Ryanair. Podczas gdy maszyna wciąż nabierała wysokości, na pokładzie nagle rozległ się potężny huk. Szyba w jednym z okien kabiny pasażerskiej po prostu pękła, doprowadzając do gwałtownej dekompresji, gdy samolot znajdował się nad Macedonią Północną.
Siła nagłej różnicy ciśnień była tak ogromna, że 61-letni pasażer siedzący przy feralnym oknie natychmiast został częściowo wyssany przez powstały otwór. Z relacji świadków wynika, że sytuacja wyglądała absolutnie przerażająco, a ludzie krzyczyli w panice.
Jego głowa i ramiona wystawały przez rozbite okno
– relacjonował wstrząśnięty świadek zdarzenia w rozmowie z greckim nadawcą ERT.
Życie mężczyzny uratował jeden kluczowy szczegół – miał na sobie prawidłowo zapięte pasy bezpieczeństwa. Przerażona żona i inni pasażerowie natychmiast ruszyli na ratunek. Wspólnymi siłami, mocno siłując się z niewyobrażalnym pędem powietrza, zdołali wciągnąć 61-latka z powrotem do bezpiecznego wnętrza kabiny. W tym samym czasie nad głowami wszystkich osób na pokładzie automatycznie wypadły maski tlenowe.
Canva
Możliwa przyczyna uszkodzenia kadłuba maszyny
Zanim piloci zdołali opanować maszynę, podróżni walczyli o każdy oddech i próbowali zrozumieć, co właściwie się wydarzyło w początkowej fazie lotu.
Spadły maski, a w powietrzu unosił się silny zapach. Głowa i ramiona jednego z pasażerów wystawały przez okno. Na szczęście nie odpiął pasów bezpieczeństwa
– opisywała te chwile jedna z pasażerek w wywiadzie dla stacji Radio Thessaloniki.
Kolejna kobieta podróżująca tym samym lotem z Grecji do Niemiec dodała krótko, lecz niezwykle dobitnie:
Nie dało się oddychać, słychać było krzyki
– wyznała pasażerka chwilę po lądowaniu.
Według informacji przekazywanych przez lokalne media, przyczyną wypadku wcale nie musiało być zwykłe zmęczenie materiału. Pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że od jednego z silników odrzutowych oderwał się metalowy odłamek. Ten ostry element miał rzekomo z wielką prędkością uderzyć w zewnętrzny kadłub maszyny. Trafił prosto w szybę, przy której siedział 61-letni pasażer.
canva.com
Awaryjne lądowanie w Salonikach i pomoc medyczna
Po wystąpieniu awarii załoga kokpitu natychmiast przerwała lot do Memmingen. Piloci błyskawicznie podjęli decyzję o powrocie. Mimo fizycznie uszkodzonego kadłuba, maszyna bezpiecznie wylądowała na płycie lotniska w greckich Salonikach około 75 minut po starcie i 20 minut od samego incydentu.
Bezpośrednio po awaryjnym lądowaniu na miejsce skierowano lokalne służby ratunkowe. Poszkodowany 61-latek najpierw otrzymał pomoc medyczną jeszcze na płycie lotniska. Następnie 61-letni pasażer natychmiast trafił do pobliskiego szpitala, gdzie lekarze zajęli się jego obrażeniami. Według oficjalnego oświadczenia linii Ryanair, łącznie czterech pasażerów przewieziono do placówki na badania profilaktyczne, z czego jeden pozostał na dłuższą obserwację. Zapięty pas bezpieczeństwa sprawił, że główny poszkodowany tego dnia ocalał.