Filip Chajzer zaskoczył wszystkich duchową metamorfozą. 41-letni prezenter w ostatnią niedzielę przyjął sakrament bierzmowania w Międzynarodowym Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. W tych chwilach celebrycie towarzyszyła 19-letnia narzeczona, Bianka. Jak sam zdradza, duchowe zasilanie było mu teraz wyjątkowo potrzebne po trudnych życiowych przejściach.
Filip Chajzer przyjął bierzmowanie w Trzebnicy
Filip Chajzer zdecydowanie nie zwalnia tempa w zaskakiwaniu swojej internetowej publiczności. Tym razem jednak, zamiast kolejnej środowiskowej kontrowersji, zaserwował fanom solidną dawkę czystej duchowości. Prezenter pojawił się w miejscowej świątyni, aby dopełnić to, czego nie udało mu się zrealizować w czasach szkolnych. Do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej przystąpił już jako ustatkowany mężczyzna z potężnym bagażem życiowych doświadczeń.
Duchowy przełom w życiu Filipa Chajzera nie wziął się znikąd. Celebryta wyznał niedawno, że po fali medialnego hejtu i oskarżeniach dotyczących zbiórki na chore dziecko, był na skraju wytrzymałości. Dopiero zawierzenie życia siłom wyższym miało przynieść nagły zwrot w prokuraturze i oczyszczenie z zarzutów.
Prezenter nie był sam – jego świadkiem został Daniel, najlepszy przyjaciel pochodzący właśnie z Trzebnicy. To on wspierał Chajzera w momencie, gdy ten przyjmował trzecie imię. Z kolei obecność 19-letniej narzeczonej u boku bierzmowanego 41-latka wzbudziła spore emocje wśród wiernych zgromadzonych w trzebnickiej bazylice.
instagram.com/filip_chajzer
Biskup z Australii i nowe imię Filipa Chajzera
Sama organizacja tego dnia wymagała na
jwyraźniej nie lada rozmachu. Sakramentu bierzmowania popularnemu celebrycie udzielił biskup Jerzy Kołodziej. Co ciekawe, duchowny z tej specjalnej okazji pokonał dosłownie pół świata, ponieważ przyleciał do naszego kraju prosto z Australii. Ten szczegół podniósł rangę wydarzenia na zupełnie wyższy, niemal międzynarodowy poziom.
Tradycja religijna nakazuje, by w dniu bierzmowania przyjąć nowe imię patrona. Dziennikarz po głębszym namyśle zdecydował, że będzie oficjalnie nosił także imię Jerzy. Ten życiowy wybór nie był w żadnym razie przypadkowy. Jak sam bohater dnia ze wzruszeniem poinformował, zdecydował się w ten piękny sposób uczcić pamięć swojego zmarłego dziadka. W ten sposób oddał również hołd błogosławionemu księdzu Jerzemu Popiełuszce.
Od dziś Filip Aleksander Jerzy. Jest coś mistycznego w tym sakramencie. Świadomy wybór świadomego dorosłego człowieka, który już wie jaką drogą iść.
- wyznał z powagą Filip Chajzer w swoim wpisie na Instagramie.
instagram.com/filip_chajzer
Duchowy POWER i życiowa bateria ze smartfona
Najbardziej intrygującym elementem całej sakralnej relacji okazały się jednak przeplatane technicznym slangiem przemyślenia świeżo upieczonego, bierzmowanego dorosłego. Kazanie wygłoszone przez biskupa mocno trafiło do serca i umysłu prezentera. Australijski duchowny udowodnił bowiem, że doskonale wie, jak przemawiać do współczesnego, zanurzonego w mediach społecznościowych odbiorcy. Celebryta z ogromną radością zestawił boską interwencję z dynamiką rynku elektroniki użytkowej.
Doskonałe kazanie o boskim POWER i świetne porównanie do telefonu. Możesz mieć najlepsze aparaty, procesor i pamięć operacyjną, ale co Ci z tego wszystkiego, kiedy pada bateria śmietnik! Niech duch święty powtarzając za biskupem będzie naszą baterią do życia.
— napisał na Instagramie pełen wdzięczności dziennikarz.
Po tej niezwykle obrazowej dawce kościelnego sacrum prezenter postanowił dość szybko wrócić na naszą doczesną ziemię. Codzienne życie u boku Bianki jest najwyraźniej w pełni satysfakcjonujące. Chajzer nie zamierza jednak porzucać show-biznesu ani wiązać swojej dalszej przyszłości z instytucjami duchownymi. Całą relację ze świątyni sprawnie uciął swoim charakterystycznym, mocno żartobliwym podsumowaniem.
To ile tych sakramentów jeszcze zostało? Powołanie raczej mi nie grozi.
— dorzucił z przekąsem Filip Chajzer na sam koniec instagramowego wywodu.