Dramat za kulisami po występie Anny Wyszkoni w Opolu. Żona lidera Łez bezlitośnie obnaża prawdę

Dramat za kulisami po występie Anny Wyszkoni w Opolu. Żona lidera Łez bezlitośnie obnaża prawdę

Dramat za kulisami po występie Anny Wyszkoni w Opolu. Żona lidera Łez bezlitośnie obnaża prawdę

AKPA

Anna Wyszkoni znów rozjuszyła dawnych współpracowników swoim scenicznym repertuarem. W czwartek, 4 czerwca 2026 roku, podczas pierwszego dnia 63. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu zaśpiewała swoje znane przeboje. Gdy z opolskiej sceny wybrzmiała legendarna "Agnieszka", w internecie natychmiast wybuchła prawdziwa burza. Ta estradowa batalia toczy się w sądach już o setki tysięcy złotych i z każdym dniem przybiera na sile.

Reklama

Występ Anny Wyszkoni na festiwalu w Opolu w 2026 roku

Anna Wyszkoni pojawiła się w Opolu z recitalem z okazji 30-lecia pracy artystycznej, przypominając publiczności swoje największe muzyczne hity. Piosenkarka bez wahania wykonała takie piosenki jak „Agnieszka”, „Biegnij przede mnie”, „Czy ten pan i pani” oraz „Wiem, że jesteś tam”. Radosne świętowanie jubileuszu błyskawicznie zamieniło się jednak w kolejny odcinek niekończącej się telenoweli.

Angelina Konkol nie zamierzała biernie przyglądać się powrotom do muzycznej przeszłości. Zaledwie dzień po festiwalu, 5 czerwca tego roku, w internecie zawrzało. Rozgoryczona kobieta wprost odniosła się do wieloletniej wojny o tantiemy i zarzuciła artystce bezprawne czerpanie zysków ze starych przebojów.

Dziś jest rok 2026. W telewizji nadal wykonywane są piosenki Adama Konkola. Byli muzycy nadal zarabiają na jego twórczości, na jego muzyce, na jego tekstach. Zarabiają też na nazwie zespołu, który stworzył jako nastolatek. W sądach toczą się sprawy o nazwę Łzy, o prawa do twórczości. I niech sądy wydadzą swoje wyroki.

Taki ostry komentarz czytamy we wpisie Angeliny Konkol, opublikowanym jako reakcja na jubileusz w Opolu.

anna wyszkoni w opolu w białej sukience mini AKPA

Spór Adama Konkola i Anny Wyszkoni o prawa autorskie do utworu Agnieszka

Adam Konkol już od dłuższego czasu toczy sądową batalię o udowodnienie, że była wokalistka nie ma pełnych praw do gigantycznego sukcesu grupy. Jeszcze w kwietniu, w zainicjowanej przez siebie sprawie, zapowiedział podjęcie próby prawnego wykreślenia Anny Wyszkoni z listy współautorów piosenki „Agnieszka” w rejestrach ZAiKS. Instytucja podaje jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Oficjalne dane ZAiKS wskazują, że jako współautorzy utworu (zarówno muzyki, jak i tekstu) figuruje sześć osób, w tym założyciel grupy i artystka.

Maciej Durczak, który reprezentuje interesy wokalistki, od razu odniósł się do mocnych zarzutów stawianych na łamach prasy. Menedżer stanowczo bronił pozycji swojej klientki.

Powiem tylko tyle, że piosenki zespołu Łzy są autorstwa pięciu osób, co od lat jest udokumentowane w ZAiKS-ie. Każdy ma prawo wykonywać te piosenki, a w szczególności wokalistka, która je współtworzyła, współtworzyła ich renomę i renomę zespołu Łzy.

Takie stanowisko przekazał opinii publicznej zaufany współpracownik piosenkarki.

Anna Wyszkoni, Adam Konkol na scenie AKPA

Roszczenia finansowe i afera majtkowa w estradowej batalii

Anna Wyszkoni nie zamierzała ignorować zaczepek dawnego kolegi i ostatecznie postanowiła przenieść spór do sal sądowych. Wokalistka złożyła pozew przeciwko Adamowi Konkolowi o nękanie i naruszenie dóbr osobistych, żądając aż 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Cała sprawa wybuchła po serii publicznych komentarzy Adama Konkola dotyczących m.in. ubioru scenicznego Anny Wyszkoni (szeroko komentowana „afera majtkowa”) oraz jej prawa do wykonywania piosenek Łez. Co ciekawe, na tym nie koniec – Urząd Patentowy wydał niedawno decyzję dotyczącą nazwy „Łzy”, a sąd odrzucił wniosek Wyszkoni o zakaz wypowiedzi dla Konkola. Szczęka opada, gdy pomyślimy o skali tego absurdu, ale lider zespołu absolutnie nie gryzie się w język.

Zarobiła miliony na „Agnieszce”, a teraz chce ode mnie 300 tys. zł za majtki.

Tak podsumował gigantyczny pozew sam zainteresowany muzyk.

Adam Konkol i Anna Wyszkoni walczą o grubą gotówkę od wielu lat, a sama sprawa ma znacznie głębsze korzenie. Konkretne kwoty padły w 2010 roku, podczas rozmów o warunkach współpracy z menedżerem Maciejem Durczakiem. Był to sezon koncertowy tuż przed odejściem Anny Wyszkoni z zespołu. Menadżer zaproponował zmianę nazwy koncertowej na „Łzy i Ania Wyszkoni” oraz dodatkowe 5000 zł wynagrodzenia dla wokalistki za każdy koncert, na co Adam Konkol stanowczo nie wyraził zgody.

Anna Wyszkoni w mikroskopijnej mini odsłoniła nogi do nieba. Doda nie była gorsza i pokazała ręce na piersiach [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama