Karol Nawrocki przygarnął gigantycznego drapieżnika. Fani w szoku: "Tego nikt się nie spodziewał po prezydencie"

Karol Nawrocki przygarnął gigantycznego drapieżnika. Fani w szoku: "Tego nikt się nie spodziewał po prezydencie"

Karol Nawrocki przygarnął gigantycznego drapieżnika. Fani w szoku: "Tego nikt się nie spodziewał po prezydencie"

x.com/mikolaj_bk; x.com/stiriletvr

Karol Nawrocki znów udowadnia, że za politycznym pancerzem kryje się wielkie serce. Podczas wizyty w Rumunii na szczycie Bukaresztańskiej Dziewiątki prezydent odwiedził ośrodek LiBEARty Sanctuary w Zărnești. To właśnie tam dokonał zaskakującego gestu i adoptował potężnego niedźwiedzia brunatnego. Takiego obrotu spraw nikt nie mógł przewidzieć.

Reklama

Karol Nawrocki adoptował niedźwiedzia Batyra z Rumunii

Prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w Rumunii odwiedził niezwykłe miejsce. Przy okazji szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki polityk pojawił się w Zărnești, w znanym ośrodku ratującym zwierzęta LiBEARty Sanctuary. To właśnie tam zdecydował się na piękny gest, jakim była symboliczna adopcja potężnego niedźwiedzia brunatnego. Choć nowy pupil to ważący setki kilogramów drapieżnik, a wsparcie ma charakter wirtualny, realna pomoc dla placówki jest nie do przecenienia.

Podczas tego samego spotkania z personelem rumuńskiej placówki, głowa państwa postanowiła przybliżyć zebranym piękny kawałek polskiej historii. Prezydent opowiedział pracownikom poruszającą opowieść o kapralu Wojtku, słynnym niedźwiedziu-żołnierzu walczącym u boku armii generała Władysława Andersa. Polityk zadeklarował również, że przekaże ośrodkowi specjalną maskotkę uosabiającą tego niezwykłego bohatera narodowego. O nowym podopiecznym poinformował Mikołaj Bujak, osobisty fotograf polityka, zamieszczając wpis w serwisie X.

Prezydent ponownie zaadoptował zwierzaka. Tym razem nieco większego :) Do Yukiego, dzielnego psiaka ze schroniska, który jest lokatorem Pałacu Prezydenckiego, dołączył – choć na odległość – miś Batyr

Tajemnica imienia Batyr i literacka przeszłość Karola Nawrockiego

Karol Nawrocki nie bez powodu wybrał dla adoptowanego niedźwiedzia takie nietypowe imię. Miś o przydomku Batyr to bezpośrednie i mocno przewrotne nawiązanie do prywatnego, literackiego pseudonimu głowy państwa. W 2018 roku to właśnie pod pseudonimem "Tadeusz Batyr" ukazała się jego głośna książka zatytułowana "Spowiedź Nikosia zza grobu".

Ta literacka działalność prezydenta bywała w przeszłości tematem szerokiej dyskusji i medialnego zamieszania. W marcu ubiegłego roku polityk stanowczo odniósł się do narastających wokół pseudonimu kontrowersji, zupełnie nie zwiastując, że groźnie brzmiący "Batyr" stanie się wkrótce synonimem uroczego, zwierzęcego patronatu. Wyjaśnił wtedy swoje pionierskie podejście do skomplikowanego tematu, jakim był dawny polski półświatek przestępczy.

Jeśli mieliśmy w Polsce jednego tylko historyka, który miał odwagę zajmować się przestępczością zorganizowaną w czasach PRL — ja byłem tym historykiem — to Tadeusz Batyr nie miał możliwości odwołać się do żadnych innych badań i źródeł naukowych, i tak też się stało

certyfikat adopcji miś batyr x.com/mikolaj_bk

Pies Yuki: chory lokator Pałacu Prezydenckiego

Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie udowodnił, że jego wrażliwość na krzywdę braci mniejszych to nie tylko puste deklaracje. Pod koniec 2025 roku postanowił on przygarnąć zupełnie innego, znacznie mniejszego zwierzaka. Do Pałacu Prezydenckiego wprowadzono wówczas Yukiego, czyli ośmioletniego, mocno schorowanego psa ze schroniska, który pilnie poszukiwał nowej rodziny. Zwierzak błyskawicznie zaklimatyzował się w najważniejszym budynku w Polsce i całkowicie skradł serca wszystkich domowników.

Okoliczności, w jakich czworonóg trafił do adopcji, potrafią autentycznie wycisnąć z oczu łzy wzruszenia. Pies znajdował się wcześniej pod troskliwą opieką wolontariuszki działającej w Stowarzyszeniu Pomocne Łapki - Sztumskie Bezdomniaki. Rozmawiając z dziennikiem Fakt, wyjawiła ona wstrząsające kulisy tej historii, przybliżając tragiczny stan psiaka tuż przed jego prezydencką adopcją.

Trafił pod naszą opiekę chory, wychudzony i bardzo zaniedbany. Mimo wielu ogłoszeń, szanse na adopcję były znikome

Chłopiec z Krakowa. Mały Andrzej na archiwalnym zdjęciu z dzieciństwa – kto by wtedy pomyślał, jak potoczą się jego losy?
Źródło: x.com/prezydent.pl, instagram.com/andrzejduda
Reklama
Reklama