Alicja Szemplińska ma za sobą drugą próbę techniczną przed 70. Konkursem Piosenki Eurowizji Wiedeń 2026. Organizatorzy właśnie opublikowali w sieci trzydziestosekundowe wideo, ujawniając fragment występu, który zobaczymy w pierwszym półfinale zaplanowanym na 12 maja. Wizualny rozmach spektaklu budzi ogromne emocje, podczas gdy notowania bukmacherów wciąż trzymają polskich kibiców na krawędzi.
Jak wygląda występ Alicji Szemplińskiej na Eurowizji 2026
Alicja Szemplińska, nasza polska nadzieja na Eurowizję 2026, zameldowała się na drugiej próbie technicznej w arenie Wiener Stadthalle tuż przed nadchodzącym półfinałem. Tuż po niej Europejska Unia Nadawców (EBU) wypuściła do mediów społecznościowych oficjalny urywek nagrania i trzeba przyznać, że polska delegacja postawiła na absolutny przepych. Za koncepcję artystyczną i reżyserię tego widowiska, opracowaną jeszcze na długo przed pierwszymi próbami w Austrii, odpowiada Kamil Staszczyszyn, a realizatorem obrazu został Jacek Dybowski. Panowie ewidentnie postanowili zafundować widzom europejski blockbuster.
Głównym elementem scenografii jest potężna, ponad dwumetrowa rampa, po której płynnie poruszają się tancerze. Na scenie wokalistce towarzyszy czterech profesjonalnych tancerzy: Oskar Borkowski, Włodzimierz Kołobycz, Stefano Silvino oraz Krystian Rzymkiewicz. W samym centrum tego wizualnego spektaklu stoi nasza reprezentantka w ledwo okrywającej ciało zbroi zaprojektowanej przez Katarzynę Konieczkę. Kostium, stylizowany na antyczną wojowniczkę, w blasku jupiterów nie pozostawia wiele wyobraźni i daje iście kinowy efekt.
Oczywiście eurowizyjny blichtr to jedno, ale dopracowanie takiej choreografii wymaga tytanicznej pracy. Kilka dni wcześniej, 3 maja 2026 roku, wokalistka po raz pierwszy zapoznała się ze sceną w stolicy Austrii. Po tej debiutanckiej próbie technicznej podzieliła się pierwszymi wrażeniami.
Jesteśmy już po pierwszej próbie. Moment, kiedy po raz pierwszy weszłam na scenę i zobaczyłam wszystko na własne oczy, był niesamowity – trudno to opisać słowami. Ogromne emocje! Mamy jeszcze kilka elementów do dopracowania, więc działamy dalej, żeby na kolejnej próbie wszystko zagrało dokładnie tak, jak to sobie wymarzyliśmy.
Wsparcie partnera sposobem na eurowizyjny stres
Presja, by "wymarzony" występ zagrał co do sekundy, jest w tym konkursie wręcz miażdżąca. Jeszcze przed wylotem na Eurowizję nasza gwiazda nie ukrywała, że całe to przedsięwzięcie sporo ją kosztuje pod kątem psychicznym. W szczerej rozmowie z portalem Plejada wyznała, że prawdziwą ostoją spokoju w tym gorącym okresie jest jej partner, znany raper Łukasz Hodakowski.
Oczywiście, że rozmawiamy. Ciężko byłoby nie rozmawiać, ale on jest dla mnie taką osobą, która zawsze próbuje mnie uspokoić w tym wszystkim, bo jestem bardzo emocjonalna, bardzo wrażliwa. Czasami też za bardzo przeżywam pewne kwestie. On jednak ma bardziej chłodne podejście do życia i uczy mnie tego, jak sobie czasami poradzić ze stresem, z presją, ze społeczną oceną, bo tak naprawdę dla mnie najważniejsze jest to, czy ja i moi bliscy, a także mój kraj – czy będą za mnie dumni.
instagram.com/aliciaszemplinska
CZYTAJ TAKŻE: Co raz rok! Tragedia za tragedią. Gwiazda Eurowizji nie żyje
Ranking bukmacherów przed Eurowizją 2026. Czy Polska wejdzie do finału?
Trzeba przyznać, że owo chłodne podejście bardzo przyda się w nadchodzących dniach, zwłaszcza gdy spojrzymy na analizy ekspertów. Po drugiej próbie w rankingu bukmacherów Polska plasuje się na dziesiątym miejscu w swoim półfinale. To absolutna "jazda po bandzie", bo przypomnijmy, że jest to ostatnia pozycja gwarantująca rzutem na taśmę awans do wielkiego finału.
Wiemy już, że 12 maja 2026 roku o godzinie 21:00 usłyszymy utwór "Pray" jako czternasty z kolei, czyli przedostatni. Znawcy konkursu upatrują w tym sporej przewagi. Jeszcze przed majowymi próbami Maciej Błażewicz w rozmowie z RMF FM skomentował to losowanie ze sporym optymizmem.
Jest to bardzo silna pozycja i osobiście nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Jak wskazują statystyki, to najsilniejsza pozycja, jeżeli chodzi o awanse, od początku istnienia półfinałów. To na pewno bardzo pozytywnie nastraja.
Czy antyczna zbroja, wielka rampa i statystyczny łut szczęścia w kolejności startowej ostatecznie przełożą się na upragniony finał? Z eurowizyjnymi bukmacherami jest trochę jak z wróżbiarstwem – z reguły mają rację, dopóki nagle nie pomylą się we wszystkim. Pozostaje nam mocno trzymać kciuki i czekać na rozstrzygnięcie.