Niewyobrażalny koszmar w Poznaniu. 5-miesięczny chłopiec, który był bezlitośnie katowany pod nieobecność matki, zmarł w szpitalu. Kobieta wyjechała na zabieg do Mołdawii, zostawiając niemowlę z ojcem i jego znajomymi. Kiedy prawda wyszła na jaw, ojciec zapadł się pod ziemię. Internauci nie kryją wściekłości, pytając wprost: jak można było zostawić dziecko z takimi ludźmi?!
Jakie obrażenia miało 5-miesięczne niemowlę z Poznania?
Kiedy niemowlę trafiło w nocy z czwartku na piątek do szpitala, lekarze zobaczyli coś, co mrozi krew w żyłach. Na ciele chłopca widniały przerażające ślady. Zdiagnozowana pęknięta kość czaszki oraz liczne siniaki bezwzględnie świadczyły o brutalności domowych oprawców.
Medycy z Wielkopolskiego Centrum Pediatrii od razu wiedzieli, że to nie był żaden nieszczęśliwy wypadek. Charakter obrażeń jasno wskazywał na to, że przemoc wobec bezbronnego malucha trwała przez wiele dni. Chłopiec od razu przeszedł dwie bardzo skomplikowane operacje głowy.
Niestety, zaciekła walka o jego życie zakończyła się porażką. Rzecznik wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak, przekazał mediom najgorszą możliwą informację – pięciomiesięczne niemowlę zmarło w środę na oddziale intensywnej terapii.
Canva.com
Dlaczego matka zostawiła dziecko pod opieką obywateli Mołdawii?
Największe oburzenie budzą skandaliczne okoliczności tej tragedii. 40-letnia matka chłopca, obywatelka Gruzji, postanowiła wyjechać do Mołdawii na zaplanowany zabieg medyczny. Bezbronne niemowlę powierzyła ojcu oraz jego dwóm "znajomym".
Tymi opiekunami okazali się obywatele Mołdawii w wieku 21 i 25 lat. Zamiast bezpiecznej opieki, w wynajmowanym mieszkaniu zgotowano dziecku prawdziwe piekło. Kiedy kobieta wróciła w końcu do kraju, zastała skatowanego syna i w panice zabrała go do szpitala.
Międzynarodowy charakter tej sprawy i skrajna nieodpowiedzialność wywołały lawinę pytań. Ludzie nie potrafią zrozumieć, jak matka mogła oddać 5-miesięczne niemowlę w ręce takich osób.
canva.com
Co grozi matce i opiekunom za śmierć dziecka w Poznaniu?
Reakcja służb była natychmiastowa i stanowcza. Policja zatrzymała matkę oraz dwóch Mołdawian, a sąd bez wahania zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu. Cała trójka usłyszała już prokuratorskie zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Za ten wstrząsający czyn grozi im teraz kara do 15 lat więzienia. Tymczasem główny winowajca i "opiekun" zniknął bez śladu, a w kraju trwa ogólnopolska obława. Ojciec zmarłego malucha, obywatel Gruzji poszukiwany jest przez organy ścigania od zeszłego piątku. Służby robią wszystko, by sprawiedliwość dopadła go jak najszybciej.