Ewa Zakrzewska, popularna modelka, aktywistka i była jurorka programu "Supermodelki plus size", znalazła się w samym środku medialnej burzy. Wszystko przez to, co spotkało ją na pokładzie popularnych linii lotniczych. Gdy modelka poprosiła o przedłużkę do pasów, wybuchł skandal, który do dziś odbija się echem w sieci.
Incydent w Ryanair. "Ja teraz muszę przesadzić ludzi"
Ewa Zakrzewska nie ukrywa, że latanie bywa dla niej stresujące, ale to, co wydarzyło się na pokładzie samolotu linii Ryanair, zszokowało opinię publiczną. Modelka, dbając o bezpieczeństwo, poprosiła o przedłużkę do pasów. Stewardessa obiecała ją przynieść, jednak ostatecznie tego nie zrobiła. W efekcie pasażerka nie była zapięta podczas procedur startowych, co naraziło ją na niebezpieczeństwo.
Sytuacja eskalowała, gdy druga pracownica obsługi, zamiast dyskretnie naprawić błąd koleżanki, urządziła scenę na oczach całego samolotu. Pasażerka plus size została publicznie zawstydzona.
Zrobiła bardzo głośną scenę. Ludzie zaczęli się odwracać z kilku rzędów, ja byłam w dość sporym szoku
– relacjonuje modelka. Słowa pracownicy linii lotniczych brzmiały jak wyrok:
ja teraz muszę przesadzić ludzi, pani się nie mieści w pas
Mimo upokorzenia, Zakrzewska nie chowa urazy, choć nie ukrywa żalu.
Było mi przykro i tyle. Nie ma tam drugiego dna. Nie mam pretensji o to, że jestem gruba do nikogo. Nie byłam obrażona na stewardessę, że kazała mi się przesiąść, ani że nie zapięłam się w pas.
Na zdj.: Ewa Zakrzewska, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Jeden bilet czy dwa? Ewa Zakrzewska ucina spekulacje
Po tamtym incydencie Ewa Zakrzewska zaczęła głośno mówić o swoich nawykach podróżniczych, m.in. w programie Silver TV Na dobry dzień. Jurorka programu "Supermodelki plus size" odniosła się do gorącej kwestii: czy osoby większe powinny płacić za dwa miejsca? Gwiazda profilu Ewokracja stawia sprawę jasno: obecnie mieści się w jednym fotelu i nie zamierza przepłacać.
Aby zapewnić sobie i innym komfort podróży samolotem, influencerka świadomie wybiera miejsca przy oknie lub przejściu, by lepiej zarządzać swoją przestrzenią. Nagrywa nawet filmy dowodzące, że mieści się w fotelu, by uprzedzić ataki.
Ja nie kupuję dwóch biletów i jak zacznę przekraczać, wchodzić na cudze siedzenie, to będę kupować. Ja sobie zawsze wybieram siedzenie od okna albo od przejścia. Jestem większa, ale mieszczę się w tym siedzeniu. Nagrywam, że się mieszczę, bo przecież ludzie się bardzo denerwują.
Temat, jakim jest podróżowanie samolotem plus size, wiąże się z wieloma mitami. Modelka zauważa jednak, że to często nie jej wymiary są problemem, a zachowanie pasażerów o standardowej budowie ciała.
Staram się nie wchodzić na czyjąś przestrzeń, bo ja nie lubię też dotykać obcych ludzi. (...) Uważam: jesteśmy duzi, ale zajmujmy swoją przestrzeń. Głównie na te siedzenia wchodzą mężczyźni totalnie typowi w rozmiarze, bo często się rozpychają.
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Kompulsywne objadanie i hejt. "Ważne, że jest gruba i nie siedzi cicho"
Upublicznienie historii z samolotu ściągnęło na Ewę Zakrzewską lawinę nienawiści. Hejt w internecie uderzył w jej najczulszy punkt. Modelka od dziecka zmaga się z chorobą, a brutalne komentarze sprawiły, że wróciły najgorsze objawy: kompulsywne objadanie się i epizody bulimiczne.
Zakrzewska, którą na Instagramie śledzi blisko 80 tysięcy osób, przyznała szczerze, że przeszła poważny kryzys psychiczny po zmasowanym ataku followersów innej znanej influencerki. Jej walka o zdrowie stała się koszmarem.
W zeszłym roku poddałam się znowu, po podobnym w sile ataku kilku tysięcy osób od znanej influ. Poszłam znowu w kompulsywność, wróciły epizody bulimiczne. Aktywność fizyczna? Codziennie zmartwychwstawałam, żeby ciągnąć Ewokrację i się uśmiechać do nagrań i fot.
Mimo bólu, Ewa nie zamierza milczeć na temat body shamingu i braku empatii. Jej podsumowanie całej sytuacji jest dobitne i nie pozostawia złudzeń co do natury hejtu, z jakim się mierzy.
Gdy opowiedziałam o locie @ryanair i słabej sytuacji z obsługą w social mediach, nie było szumu. Teraz kilka wyciętych zdań z długiego wywiadu lata po portalach i klika się jak cholera. A ludzie nie mogą znieść grubej, która się odważyła powiedzieć o sytuacji w samolocie. (...) Ważne są dwie kwestie. Jest gruba i nie siedzi cicho.