Podczas gdy Polska tonie w zimowej szarości, Beata Ścibakówna odpaliła prawdziwą bombę. 57-letnia gwiazda Teatru Narodowego uciekła za ocean i pokazała ciało, które wprawia w osłupienie. Aktorka zrzuciła ubrania, wskoczyła w skąpe białe bikini i udowodniła, że metryka to dla niej tylko puste liczby. To jest jej forma życia!
Broadway to był tylko bifor. Prawdziwy ogień zaczął się na Florydzie
Beata Ścibakówna wie, jak korzystać z życia. Najpierw zaliczyła kulturalną ucztę na Broadwayu w Nowym Jorku, ale umówmy się – to była tylko rozgrzewka. Prawdziwe show zaczęło się dopiero wtedy, gdy gwiazda zamieniła teatralne deski na luksusowy jacht w Miami. Podczas gdy my marzniemy, tam słupki rtęci pokazują idealne 24 stopnie Celsjusza.
Decyzja o zmianie klimatu była strzałem w dziesiątkę. W scenerii gorącej Florydy żona Jana Englerta postanowiła rozgrzać internet do czerwoności. Luksusowe widoki zeszły na drugi plan, bo to zdjęcia z Miami z aktorką w roli głównej zrobiły w sieci prawdziwą furorę.
instagram.com/beata_scibakowna_official
Beata Ścibakówna w białym bikini. Mięśnie ze stali i nogi do nieba
To nie błękitna woda skradła show, a sama Beata Ścibakówna. Gwiazda opublikowała kadry w białym bikini i... opadły nam szczęki. Jak ona to robi? 57 lat na karku, a ciało jak u dwudziestolatki! Płaski brzuch, mięśnie ze stali i nogi do nieba sprawiają, że polskie aktorki w bikini mają w niej potężną konkurencję.
Matka Heleny Englert nie ukrywa, że na taką sylwetkę gwiazdy trzeba ciężko zapracować. To nie magia, to pot wylany na siłowni i żelazna dyscyplina w diecie. Efekt? Powalający. Helena Englert może i ciężko pracuje na swoje "pięć minut" i medialny rozgłos, ale umówmy się – patrząc na te fotki, to mama wciąż kradnie show i rozdaje karty w rodzinie.
Fani w szoku. "Zapraszam w lutym"
Aktorka, na co dzień związana z poważnym repertuarem Teatru Narodowego, doskonale wie, jak wbić szpilę zmarzniętym rodakom. Z wdziękiem i humorem rzuciła wyzwanie swoim obserwatorom, publikując zdjęcie z łodzi. Gwiazdy na wakacjach często epatują luksusem, ale Ścibakówna zrobiła to w swoim stylu.
Pod jednym z relaksujących ujęć napisała wprost:
Zapraszam w lutym do Miami!!! Co Państwo na to?
Pod postem natychmiast wylała się lawina komentarzy pełnych zachwytu i... zazdrości. Jan Englert z pewnością pęka z dumy, mając u boku taką petardę. A my, patrząc na te zdjęcia, mamy tylko jedną radę: czas wykupić karnet na siłownię. Beata Ścibakówna właśnie wysoko zawiesiła poprzeczkę. I to bardzo wysoko.