W remizie OSP w Żywocinie temperatura skoczyła do poziomu, którego nie powstydziłby się klub nocny w Vegas, choć plany były znacznie skromniejsze: nowe rzutniki i pomoce naukowe dla dzieci. Bal charytatywny na rzecz szkoły im. Jana Pawła II zakończył się gigantycznym skandalem, gdy na parkiet wkroczyła para striptizerów. Organizatorzy musieli reagować błyskawicznie, a dyrekcja szkoły łapie się za głowę.
Bal walentynkowy
To miały być walentynki jak z bajki – eleganckie suknie, garnitury i szczytny cel. Nikt nie podejrzewał, że pod szyldem szkoły imienia Jana Pawła II dojdzie do scen, które pasują raczej do wieczoru panieńskiego niż do spotkania rady rodziców. Imprezę zorganizowała Rada Rodziców Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Komornikach.
Cel był jasny: dobra zabawa i zebranie środków na potrzeby uczniów. Niestety, bal charytatywny zamiast zbiórką, zasłynął "atrakcją" ufundowaną przez sponsora. Goście przecierali oczy ze zdumienia, widząc rozbierających się tancerzy w sali Ochotniczej Straży Pożarnej w Żywocinie.
Miał być "taniec artystyczny", skończyło się skandalem
Sponsor zapewniał organizatorów, że funduje „pokaz tańca artystycznego". Rzeczywistość zweryfikowała te zapowiedzi w najbardziej brutalny sposób. Zamiast walca czy tanga, goście dostali striptiz na balu charytatywnym. Na parkiecie zrobiło się gorąco, a tancerze zrzucali kolejne warstwy odzieży, wprawiając zgromadzonych w osłupienie.
W rolę strażaka gaszącego ten wizerunkowy pożar musiała wejść Aleksandra Polewczyk. Przedstawicielka rady rodziców zareagowała, gdy tylko zorientowała się, że "sztuka" zmierza w stronę klasycznego striptizu na imprezie szkolnej.
Wszyscy uczestnicy balu byli zniesmaczeni i zaskoczeni. Błyskawicznie przerwałam ten pokaz, który miał być, wedle zapowiedzi jednego ze sponsorów, pokazem tańca artystycznego
W sieci zawrzało, bo pokaz wywołał lawinę komentarzy. Organizatorzy biją się w pierś, przyznając, że zaufali sponsorowi bezgranicznie.
Serdecznie przepraszam za ten incydent, który nie miał prawa mieć miejsca. (...) Nie było na taki pokaz zgody, dlatego został przerwany
canva
Dyrekcja szkoły odcina się od "atrakcji"
Gdy nagrania z tańca trafiły do sieci, w gabinecie dyrekcji zawrzało. Szkoła Podstawowa w Komornikach wydała oświadczenie, które brzmi jak rozpaczliwa próba ratowania reputacji placówki noszącej imię papieża. Władze szkoły umywają ręce – nie wiedzieli, nie widzieli, nie płacili.
Szkoła nie była w żaden sposób informowana jakie będą planowane na balu "atrakcje", zaś o ich wyniku dowiedziała się po fakcie, podobnie jak opinia publiczna. Przedstawione wydarzenia są oczywiście bulwersujące i godzą w dobre imię szkoły oraz dyrekcji. Wydarzenie było inicjatywą samych rodziców
Dyrekcja podkreśla grubą kreską: na sali nie było nauczycieli, a całe zamieszanie to efekt inwencji rodziców.
Na imprezie nie było również żadnych przedstawicieli szkoły
"Nasz błąd". Organizatorzy biją się w pierś
Mimo interwencji, mleko się rozlało. Skandal w Komornikach stał się faktem. Rodzice martwią się teraz o dzieci, które oglądają te "popisy" w internecie.
Nasz błąd jako rady rodziców, że nie skontrolowaliśmy wcześniej, co konkretnie miała zamiar zaprezentować ta para. Ale czy ktoś by pomyślał, że to może być taki pokaz
Przedstawicielka rady rodziców zwraca uwagę na smutny paradoks całej sytuacji.
Przykre jest to, że ta sytuacja najbardziej odbije się na szkole, która nie miała o tym pojęcia oraz na naszych dzieciach, które dzięki publikacjom w mediach mają teraz dostęp do tych materiałów
Rodzice zebrali imponujące 12 tysięcy złotych, ale cena, jaką zapłacą za "artystyczną wizję" sponsora, może być znacznie wyższa niż koszt wynajęcia tancerzy. Czy w przyszłym roku zamiast striptizu wystarczy po prostu loteria fantowa?