Wystarczył jeden niezapięty pasek, by wymarzona praca w japońskich Alpach zmieniła się w śmiertelną pułapkę. 22-letnia Brooke Day zginęła na oczach przerażonych świadków w kurorcie Tsugaike Mountain Resort. Błąd, który kosztował życie, mógł popełnić każdy z nas.
Dramatyczne sekundy na wyciągu w Otari
W piątkowy poranek Brooke Day wsiadła na wyciąg krzesełkowy w japońskim kurorcie, mając na plecach plecak. Wszystko działo się błyskawicznie w momencie wysiadania. Śledczy ustalili przerażający szczegół techniczny: pas piersiowy plecaka był solidnie zapięty, podczas gdy klamra pasa biodrowego zwisała luźno. To właśnie ten element stał się wyrokiem śmierci.
Klamra niefortunnie zaczepiła się o mechanizm wyciągu. Dziewczyna nie miała szans na ucieczkę. Przez mocno zapięty pas piersiowy wpadła w śmiertelny uścisk plecaka, który uniemożliwił jej oswobodzenie się. Maszyna ruszyła, pociągając 22-latkę za sobą w górę stoku.
Po wysiadaniu z wyciągu klientka została wciągnięta wraz z plecakiem. Pracownik nacisnął przycisk zatrzymania, aby zatrzymać wyciąg. Podjęto natychmiastowe działania ratunkowe, a klientka została przewieziona karetką pogotowia.
- przekazał szef ośrodka cytowany przez Fakt.pl.
Tragedia na wyciągu narciarskim. 22-latka "została wciągnięta wraz z plecakiem"
Horror trwał dalej. Brooke zawisła nad śniegiem, wciąż uwięziona przez sprzęt. Maszyna nie zatrzymała się od razu, wlekąc kobietę w powietrzu. Mimo reakcji personelu i ratowników 22-latki nie udało się uratować. Przyczyną śmierci było nagłe zatrzymanie krążenia, które doprowadziło do ataku serca.
Brooke Davis, która nieopodal pracowała jako recepcjonistka i chciała jedynie zrelaksować się po pracy na nartach, kochała góry i ludzi.