Od kilku dni cała Polska z niepokojem śledziła doniesienia o hospitalizacji lidera Prawa i Sprawiedliwości. Po fali spekulacji o ciężkim zapaleniu płuc, ze szpitalnych korytarzy w końcu napłynęły informacje, na które czekali zwolennicy polityka. Jarosław Kaczyński nie tylko czuje się lepiej, ale odzyskał swój słynny humor.
"Prezes już dowcipkuje". Nowe fakty o stanie zdrowia lidera PiS
Atmosfera wokół szpitala w Warszawie, gdzie przebywa Jarosław Kaczyński, w końcu zaczyna się rozjaśniać. Choć początkowo mówiło się o zwykłym osłabieniu, w kuluarach szybko przypomniano sobie o metryce polityka i poważnym ryzyku.
Dziś jednak strach ustępuje miejsca uldze. Z otoczenia prezesa płyną sygnały, że najgorsze już minęło, a Jarosław Kaczyński wraca do swojej dawnej formy psychicznej.
Jest znacznie lepiej, prezes już dowcipkuje.
– zdradza jeden z ważnych polityków PiS w rozmowie z SE.pl, co jest najlepszym dowodem na poprawę samopoczucia.
Kluczową postacią w tym trudnym czasie stał się Jan Maria Tomaszewski. Kuzyn prezesa to nie tylko rodzina, ale obecnie najważniejszy łącznik lidera ze światem zewnętrznym i "ucho" prezesa, które czuwa przy jego łóżku. To on uspokajał nastroje, mówiąc:
Tak, codziennie odwiedzam Jarka. Na razie jest dobrze, czuje się lepiej.
Beata Zawrzel/REPORTER EAST NEWS
Walka z chorobą w cieniu spekulacji. Co naprawdę dolegało Kaczyńskiemu?
Choć oficjalny przekaz partii był stonowany, rzeczywistość wyglądała znacznie bardziej dramatycznie. Jarosław Kaczyński zbagatelizował pierwsze objawy przeziębienia podczas weekendu w Świętokrzyskiem i mimo osłabienia pojawił się w poniedziałek w pracy. Organizm jednak zaprotestował. Decyzja o hospitalizacji była nagła i wywołała szok na Nowogrodzkiej.
Do szpitala nie jedzie się z byle czym.
– skwitował krótko i dobitnie jeden z posłów PiS cytowany prze Newsweek.pl, oddając skalę niepokoju w partii.
Podczas gdy Rafał Bochenek w oficjalnych komunikatach pisał o "sezonowej infekcji" i "badaniach", kuluary huczały od plotek o znacznie poważniejszych dolegliwościach. Nieoficjalne doniesienia "Super Expressu" wskazywały wprost na zapalenie płuc, wysoką gorączkę i męczący kaszel. Mimo prób uspokojenia nastrojów komunikatem o "kilku dniach" pobytu, jasne stało się, że 76-letni lider musi zwolnić tempo.