Elon Musk pieje z zachwytu nad Nawrockim. Napisał jedno słowo i się zaczęło

Elon Musk pieje z zachwytu nad Nawrockim. Napisał jedno słowo i się zaczęło

Elon Musk pieje z zachwytu nad Nawrockim. Napisał jedno słowo i się zaczęło

prezydent.gov.pl; BRITTA PEDERSEN/AFP/East News

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy o usługach cyfrowych (DSA) wywołała globalną burzę. Wpis amerykańskiego dziennikarza o polskim wecie zobaczyło już ponad 6,5 miliona osób, a do dyskusji błyskawicznie włączył się Elon Musk. Wystarczyło jedno słowo właściciela platformy X, by Polska znalazła się na ustach całego świata.

Reklama

Elon Musk i "efekt kuli śnieżnej". Miliony wyświetleń i polska flaga

Wszystko zaczęło się od wpisu Erica Daugherty’ego, wpływowego amerykańskiego dziennikarza powiązanego z Republikanami. Opublikował on na platformie X nagranie z wizyty Karola Nawrockiego w USA, na którym widać polskiego prezydenta stojącego ramię w ramię z Donaldem Trumpem przed Białym Domem. Daugherty opatrzył wideo komentarzem chwalącym weto wobec "unijnej cenzury".

Post momentalnie stał się wiralem, generując oszałamiające 6,5 miliona wyświetleń. To właśnie ten wpis przykuł uwagę Elona Muska. Miliarder nie potrzebował długich analiz, by wyrazić swoje zdanie.

Pod postem Daugherty’ego Musk napisał krótko:

Brawo!

Do komentarza dołączył emotikonę polskiej flagi. Reakcja właściciela serwisu X wywołała lawinę. Tylko ten jeden krótki komentarz Muska zebrał ponad 128 tysięcy polubień i został wyświetlony przez 4,1 miliona użytkowników. W sieci zawrzało, a Polska w jednej chwili stała się głównym tematem dyskusji o wolności słowa.

Karol Nawrocki rozmawia przez telefon x.com/NawrockiKn

Prezydent nie bierze jeńców. "Orwell" i brak kontroli sądowej

Uzasadniając swoją decyzję, Karol Nawrocki nie gryzł się w język. Prezydent uderzył w rządową nowelizację z całą mocą, twierdząc, że pod płaszczykiem bezpieczeństwa wprowadza ona mechanizmy żywcem wyjęte z literatury antyutopijnej.

Sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella Rok 1984. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli.

Prezydent punktował konkretne zapisy, które jego zdaniem są "absurdalne". Zwrócił uwagę nie tylko na ryzyko cenzury prewencyjnej, ale przede wszystkim na brak realnej ochrony prawnej dla użytkowników. Zamiast sądowej kontroli, ustawa wprowadzała procedurę, w której obywatel ma zaledwie 14 dni na złożenie sprzeciwu wobec decyzji urzędnika.

Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę.

Szczególne obawy wzbudził mechanizm tzw. zaufanych sygnalistów. Nawrocki ostrzegał:

Tym bardziej, że wykryto w niej możliwość finansowania tzw. zaufanych sygnalistów, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać nieprawomyślne treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają.

Małysz podszedł do pary prezydenckiej i nagle wyciągnął TO. Szok, co Nawroccy dostali pod skocznią.
Źródło: prezydent.pl
Reklama
Reklama