Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy o usługach cyfrowych (DSA) wywołała globalną burzę. Wpis amerykańskiego dziennikarza o polskim wecie zobaczyło już ponad 6,5 miliona osób, a do dyskusji błyskawicznie włączył się Elon Musk. Wystarczyło jedno słowo właściciela platformy X, by Polska znalazła się na ustach całego świata.
Elon Musk i "efekt kuli śnieżnej". Miliony wyświetleń i polska flaga
Wszystko zaczęło się od wpisu Erica Daugherty’ego, wpływowego amerykańskiego dziennikarza powiązanego z Republikanami. Opublikował on na platformie X nagranie z wizyty Karola Nawrockiego w USA, na którym widać polskiego prezydenta stojącego ramię w ramię z Donaldem Trumpem przed Białym Domem. Daugherty opatrzył wideo komentarzem chwalącym weto wobec "unijnej cenzury".
? JUST IN: Poland's right-wing President Karol Nawrocki just VETOED a bill that would implement the European Union's censorship "Digital Services Act"
"The state is supposed to GUARANTEE freedom, not restrict it!" ?
We need MORE countries like Poland! ???? pic.twitter.com/1A0bzkWfY8
— Eric Daugherty (@EricLDaugh) January 12, 2026
Post momentalnie stał się wiralem, generując oszałamiające 6,5 miliona wyświetleń. To właśnie ten wpis przykuł uwagę Elona Muska. Miliarder nie potrzebował długich analiz, by wyrazić swoje zdanie.
Pod postem Daugherty’ego Musk napisał krótko:
Brawo!
Do komentarza dołączył emotikonę polskiej flagi. Reakcja właściciela serwisu X wywołała lawinę. Tylko ten jeden krótki komentarz Muska zebrał ponad 128 tysięcy polubień i został wyświetlony przez 4,1 miliona użytkowników. W sieci zawrzało, a Polska w jednej chwili stała się głównym tematem dyskusji o wolności słowa.
x.com/NawrockiKn
Prezydent nie bierze jeńców. "Orwell" i brak kontroli sądowej
Uzasadniając swoją decyzję, Karol Nawrocki nie gryzł się w język. Prezydent uderzył w rządową nowelizację z całą mocą, twierdząc, że pod płaszczykiem bezpieczeństwa wprowadza ona mechanizmy żywcem wyjęte z literatury antyutopijnej.
Sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella Rok 1984. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli.
Prezydent punktował konkretne zapisy, które jego zdaniem są "absurdalne". Zwrócił uwagę nie tylko na ryzyko cenzury prewencyjnej, ale przede wszystkim na brak realnej ochrony prawnej dla użytkowników. Zamiast sądowej kontroli, ustawa wprowadzała procedurę, w której obywatel ma zaledwie 14 dni na złożenie sprzeciwu wobec decyzji urzędnika.
Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę.
Szczególne obawy wzbudził mechanizm tzw. zaufanych sygnalistów. Nawrocki ostrzegał:
Tym bardziej, że wykryto w niej możliwość finansowania tzw. zaufanych sygnalistów, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać nieprawomyślne treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają.