To była noc, która mogła zakończyć się niewyobrażalną tragedią. Ciszę przerwał huk eksplozji, a chwilę później w polskiej placówce dyplomatycznej posypały się szyby. Rosyjski terror znów dosięgnął Polaków, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie owija w bawełnę: to cud, że nikt nie zginął.
Rosyjskie bomby spadły tuż obok Polaków. "Zabrakło godzin"
Dramat rozegrał się w nocy z poniedziałku na wtorek 12/13 stycznia 2026 roku w ukraińskiej Odessie. Rosja przypuściła furiacki atak na miasto, a fala uderzeniowa dosięgnęła polską dyplomację. Siła wybuchu była tak potężna, że w budynku konsulatu dosłownie wyleciały okna, zasypując wnętrza deszczem szkła. Uszkodzeniu uległa również elewacja, która musi zostać naprawiona po rosyjskich bombach.
Stawka była jednak o wiele wyższa niż tylko straty materialne. Zaledwie dzień przed atakiem z wizytą w Ukrainie przebywał wiceminister Marcin Bosacki. Zabrakło dosłownie godzin, by polska delegacja znalazła się w samym centrum piekła. Informacje o zniszczeniach przekazał rzecznik resortu, Maciej Wewiór, nie kryjąc emocji w swoich komunikatach.
Spadły tak blisko budynku, w którym znajduje się nasz konsulat, że m.in. wyleciały szyby. (...) został nieznacznie, ale jednak uszkodzony.
"Szczęście w nieszczęściu". Heroiczna postawa dyplomatów
Tylko pora nocna sprawiła, że możemy mówić o "cudzie w Odessie". Gdyby pracownicy znajdowali się przy biurkach w momencie uderzenia fali, skutki mogłyby być śmiertelne. Puste korytarze uratowały życie polskiemu personelowi.
W związku z tym, że atak był w nocy, to obsługa naszego konsulatu była mocno ograniczona. Szczęście w nieszczęściu, że nikt nie ucierpiał.
Mimo dymu, gruzów i realnego zagrożenia życia, polscy dyplomaci nie opuszczają posterunku. Konsulat nie zostanie zamknięty, a urzędnicy kontynuują misję w warunkach wojennych, wykazując się niezwykłą odwagą.
Kolejna noc rosyjskiego terroru. W wyniku nocnego bombardowania uszkodzony został polski konsulat w Odessie. Nikt z naszych pracowników nie odniósł obrażeń. Wielki szacunek dla całego zespołu MSZ, który pracuje w Ukrainie.
Kolejna noc rosyjskiego terroru. ?
W wyniku nocnego bombardowania uszkodzony został polski konsulat w Odessie.
Nikt z naszych pracowników nie odniósł obrażeń.Wielki szacunek dla całego zespołu @MSZ_RP, który pracuje w Ukrainie. ????@PLinUkraine
— Rzecznik MSZ - Maciej Wewiór (@RzecznikMSZ) January 13, 2026
CZYTAJ TAKŻE: Dlaczego polskie wojsko musi walczyć w Ukrainie? Gen. Polko podaje jeden, kluczowy powód
Zmasowany atak na Ukrainę. Drony uderzyły w statki cywilne
Atak na konsulat to tylko fragment koszmaru, jaki zgotował tej nocy agresor. Wołodymyr Zełenski raportuje o przerażających liczbach: niemal 300 dronów uderzeniowych, 18 rakiet balistycznych i 7 pocisków manewrujących.
Rosyjski terror uderzył na oślep, godząc także w bezpieczeństwo żeglugi i handel międzynarodowy. W pobliżu portu Czarnomorsk drony kamikadze zaatakowały dwa cywilne statki – tankowiec pod banderą Panamy oraz jednostkę z San Marino. Ranny został jeden z członków załogi. To dowód na to, że dla Kremla nie ma żadnych świętości.
x.com/Polska_Zbrojna; Instagram.com/zelenskiy_official
To nie pierwszy raz. Rosyjska prowokacja i „podłość”
Ostrzelanie placówki w Odessie przywołuje najczarniejsze wspomnienia. To nie pierwszy raz, gdy polskie godło staje się celem na wschodzie. Wystarczy wspomnieć dramatyczne wydarzenia z Łucka, gdzie siedzibę Konsulatu Generalnego RP ostrzelano z granatnika. Pocisk wyrwał wtedy 70-centymetrową dziurę w murze, trafiając tuż nad sypialnią pracownika.
W momencie ataku spał tam człowiek. Gdyby pocisk trafił 20 centymetrów niżej, byłaby tragedia.
Ukraińskie władze od dawna alarmują, że za takimi incydentami stoi "strona trzecia" – rosyjskie służby specjalne, dążące do skłócenia Polski i Ukrainy poprzez ataki na miejsca pamięci i dyplomatów. Ówczesny szef ukraińskiego MSZ, Pawło Klimkin, nazwał te działania wprost:
Jestem oburzony prowokacją przeciwko Konsulatowi Generalnemu Polski w Łucku. Jest to podłość dokonana przez tych, którzy są przeciwni naszej przyjaźni z RP.
Dzisiejsze wydarzenia w Odessie wpisują się w tę mroczną serię prowokacji, w której stawką jest życie polskich obywateli.