Ryszard „Szczena” Dąbrowski, jeden z najbardziej kontrowersyjnych uczestników programu „Chłopaki do wzięcia”, znowu trafił na czołówki portali. Przez długie miesiące fani zachodzili w głowę, co dzieje się z ich ulubieńcem, gdy ten nagle zniknął z sieci. Teraz milczenie zostało przerwane w wywiadzie dla serwisu TVReklama, a prawda okazała się bardziej brutalna, niż ktokolwiek przypuszczał. To nie były wakacje, a powrót do dobrze znanej mu celi.
Szczena nie gryzie się w język. Wyznał, gdzie był przez ostatnie 10 miesięcy
Życie Ryszarda to gotowy scenariusz na film sensacyjny, choć niestety rzadko z happy endem. Kiedy Ryszard Dąbrowski zniknął z radaru mediów społecznościowych, w sieci natychmiast zawrzało. Widzowie Polsat Play, przyzwyczajeni do burzliwych losów bohatera, snuli najczarniejsze scenariusze, podejrzewając jego powrót do więzienia już od marca ubiegłego roku. Nie były to bezpodstawne obawy – w przeszłości nad Ryszardem wielokrotnie wisiały ciemne chmury, włączając w to głośne podejrzenia o stosowanie przemocy wobec partnerki, Joanny Wielocha.
Dziś wiemy już, że demony przeszłości faktycznie znów dały o sobie znać. Bohater „Chłopaków do wzięcia” postanowił ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości. W szczerym wywiadzie dla serwisu TVReklama ujawnił powód swojej długiej nieobecności. Na pytanie o to, gdzie się podziewał, odpowiedział ze swoją charakterystyczną, rozbrajającą wręcz bezpośredniością:
No gdzie ja mogłem być? W pudle.
https://www.facebook.com/ryszard.dabrowski.54
Brutalna bójka na stancji. „Stary skazaniec” nie ukrywa winy
Okazuje się, że ostatnie 10 miesięcy Dąbrowski spędził w izolacji więziennej. Tym razem powodem odsiadki nie były jednak drobne wykroczenia, ale poważny incydent przemocy. Poszło o awanturę w miejscu zamieszkania, która wymknęła się spod kontroli. Szczena bójka na stancji – te hasła szybko obiegły internet, ale dopiero teraz poznajemy mroczne szczegóły.
W konflikt zaangażowane były osoby narodowości ukraińskiej, a Ryszard Szczena Dąbrowski nie owija w bawełnę, przyznając, że emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Co szokujące, celebryta mówi o tym bez cienia wahania, określając się mianem „multirecydywy”. Tłumaczy to w sposób, który może budzić ciarki na plecach – jako naturalną konsekwencję swojego stylu życia:
Z takimi Ukraińcami miałem trochę problemów, więc się trochę z nimi pobiłem. Nie było mnie 10 miesięcy. [...] Miałem bójkę na stancji, ktoś mnie tam bardzo mocno wk**wił, zrobiłem komuś krzywdę, więc mnie zabrali do więzienia. Jak to się mówi, stary skazaniec, który jest multirecydywą, musi dostać wyrok. No i dostałem.
Od bezdomności do marzeń o freak-fightach. Co dalej ze Szczeną?
Ostatnie lata to dla Dąbrowskiego równia pochyła. Symboliczny koniec pewnego etapu nastąpił w momencie *zburzenia jego rodzinnego domu, co pchnęło go w spiralę bezdomności. Jeszcze w 2024 roku Rysiek, błąkając się po ośrodkach i wynajmowanych pokojach, apelował do internautów o wsparcie finansowe na podstawowe potrzeby. Dziś, jako multirecydywa z kolejnym, świeżym wyrokiem na koncie, startuje z jeszcze trudniejszej pozycji.
Mimo to, Ryszard Dąbrowski wciąż próbuje zaklinać rzeczywistość. Po wyjściu na wolność natychmiast uaktywnił się na TikToku, gdzie zadeklarował chęć powrotu do świata sportów walki. W przeszłości próbował swoich sił we freak-fightach u Marcina Najmana, ale teraz te plany zderzają się z brutalną rzeczywistością byłego więźnia. Dla bohatera reality show granica między blaskiem fleszy a więzienną celą zatarła się już niemal całkowicie, a marzenia o sławie coraz trudniej oddzielić od walki o przetrwanie.