Akcja służb w Zoo Łączna. Służby wywożą 300 zwierząt, prokurator wyjaśnia powody interwencji

Akcja służb w Zoo Łączna. Służby wywożą 300 zwierząt, prokurator wyjaśnia powody interwencji

Akcja służb w Zoo Łączna. Służby wywożą 300 zwierząt, prokurator wyjaśnia powody interwencji

facebook.com/ogrodzoologicznymieroszow

Marcin Nowaczyk, właściciel prywatnego Zoo Łączna koło Mieroszowa, jest objęty działaniami śledczymi. We wtorek 13 października na teren ogrodu wkroczyli policjanci, prokuratorzy oraz biegli lekarze weterynarii. Zapadła decyzja o odebraniu 300 zwierząt z powodu podejrzeń o ich niewłaściwe traktowanie. Funkcjonariusze zabezpieczają dowody, a akcja wywołała wielkie poruszenie.

Reklama
  • Prokuratura zdecydowała o odebraniu 300 zwierząt, wśród nich lwów i tygrysów.
  • Pięć osób zatrzymano, w tym właściciela Marcina Nowaczyka; zarzutów dotąd nie przedstawiono.
  • Kontrola RDOŚ wykazała niewykonanie zaleceń oraz braki w dokumentacji hodowlanej i pochodzenia zwierząt.
  • Transport do Holandii przygotowano dla 11 zwierząt różnych gatunków.

Zarzuty prokuratury i powody interwencji w Zoo Łączna

Marcin Nowaczyk od dłuższego czasu znajdował się pod lupą organów ścigania. Sprawa warunków panujących w placówce ciągnęła się już od maja, kiedy śledczy po raz pierwszy zabezpieczyli dokumentację. Postępowanie wszczęto po zawiadomieniach od organizacji prozwierzęcych. Wskazywały one na złe warunki bytowe, niedobory pokarmu oraz brak właściwej opieki weterynaryjnej zwierząt przebywających w placówce.

Zastrzeżenia pojawiły się również po kontroli przeprowadzonej przez wrocławski RDOŚ, która trwała od lipca 2024 roku do września 2025 roku. Wykazała niewykonanie części zaleceń, braki w ewidencji hodowlanej i dokumentacji pochodzenia zwierząt, a także warunki niezgodne z przepisami dla niektórych gatunków. We wtorek policjanci, prokuratorzy i biegli weterynarii sprawdzali warunki utrzymania zwierząt oraz zabezpieczali ślady. Mariusz Pindera z prokuratury zdementował pogłoski o całkowitym zamknięciu ośrodka:

Dementuję je, bo takie plotki krążą, że my chcemy to zoo likwidować. Na pewno nie będzie tak, że będą zabierane wszystkie zwierzęta, nie ma takich możliwości

Młodziutki irbis śnieżny w warszawskim zoo; wejście do zoo warszawa Młodziutki irbis śnieżny w warszawskim zoo / Fot. facebook.com/warszawskiezoo

CZYTAJ TAKŻE: Sensacja w stołecznym ZOO! Urodziły się trzy małe "duchy gór". Pracownicy mówią o wielkim sukcesie

Wielka ewakuacja drapieżników i protest mieszkańców

We wtorkowe popołudnie ruszyła operacja wywożenia wytypowanych osobników z placówki Marcina Nowaczyka. W prywatnym ogrodzie przebywa około 800 zwierząt reprezentujących blisko 100 gatunków. Są wśród nich wilki, lwy, tygrysy, małpy czy kangury. O tym, które zwierzęta mają zostać przetransportowane, decydowali obecni na miejscu lekarze weterynarii. Przygotowano transport 11 zwierząt różnych gatunków do specjalistycznego ośrodka w Holandii.

Działania służb spotkały się ze sprzeciwem lokalnej społeczności. Okoliczni mieszkańcy wraz z pracownikami ogrodu zorganizowali protest i zablokowali drogę wyjazdową przed bramą. Chcieli uniemożliwić przejazd transportom. Protestujący są przekonani, że zwierzęta miały doskonałe warunki, a cała sprawa ma drugie dno. Jedna z osób została zatrzymana za naruszenie nietykalności policjanta.

Jeszcze przed wejściem służb apel opublikował właściciel zoo, Marcin Nowaczyk. Podkreślał, jak ważne jest bezpieczeństwo jego podopiecznych:

Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan

kobieta idzie z-kanistrem facebook.com/wroclawskiezoo

CZYTAJ TAKŻE: Zoo z Wrocławia pokazało, co robi z gośćmi, którzy dokarmiają zwierzęta. Materiał jest hitem sieci [wideo]

Co grozi właścicielom ogrodu zoologicznego pod Mieroszowem?

Śledztwo dotyczące działalności Marcina Nowaczyka i jego ogrodu prowadzone jest pod kątem artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt, który dotyczy znęcania się nad zwierzętami. Za taki czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jeśli śledczy zakwalifikują działanie jako znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, sankcja może wzrosnąć nawet do 5 lat więzienia.

We wtorek funkcjonariusze zatrzymali pięć osób związanych z funkcjonowaniem ogrodu, w tym Marcina Nowaczyka. Wszyscy trafili do dyspozycji śledczych, jednak nikomu nie przedstawiono dotąd zarzutów. Prokurator Pindera przedstawił stanowisko prokuratury w sprawie zatrzymań. Zaznaczył, że na razie nikomu nie postawiono zarzutów:

Do dyspozycji prokuratury zostało zatrzymanych pięć osób, ale nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów

Pogrzeb Brigitte Bardot. Niewiarygodne, w czym ją pochowano. Jednak to, co zrobił jeden pies wyciska łzy [dużo zdjęć].
Źródło: VALERY HACHE/AFP/East News
Reklama
Reklama