Katarzyna Zillmann przeżyła chwile grozy na niespełna sto godzin przed wylotem na plan programu „Azja Express”. Polska wioślarka i srebrna medalistka igrzysk w Tokio z 2021 r. podczas rutynowego treningu doznała koszmarnej kontuzji nogi. Mimo ogromnego bólu, spuchniętej do granic możliwości kostki i ostrzeżeń lekarzy, sportsmenka podjęła brawurową decyzję o locie do Indonezji. W wyścigu wystartowała w specjalnej usztywniającej ortezie.
- Tuż przed startem wyścigu wioślarka uderzyła w przeszkodę. Wypadek skończył się poważnym uszkodzeniem ścięgien w stopie
- Lekarze zalecali Katarzynie Zillmann 2-3 tygodnie bezruchu, jednak sportsmenka wyleciała do Azji w specjalistycznej ortezie
- Podczas inauguracji sezonu Zillmann i jej partnerka Janja Lesar dotarły na metę jako ostatnie
- Zawodniczka opublikowała w sieci kadry ze szpitala i spuchniętej kostki, ostrzegając przed drastycznym widokiem
Kulisy pechowego zdarzenia przed Azja Express
Katarzyna Zillmann wyznała w swoich mediach społecznościowych, jak pechowo potoczyły się przygotowania do azjatyckiej przygody. Do zdarzenia doszło zaledwie cztery dni przed planowanym wylotem na plan programu. Srebrna medalistka wybrała się na z pozoru niewinny trening biegowy, który zakończył się dramatycznym finałem. Najwyraźniej olimpijskie srebro nie chroni przed pechem, bo sportsmenka trachnęła jak dzik w sosnę na prostej drodze.
Podczas rutynowego biegania, jakich zaliczyłam w swojej karierze tysiące, trachnęłam jak dzik w sosnę, tyle że na prostej drodze i w gałąź. Na pełnym gazie. Noga poszła w bok, huk ścięgna i ból na wymioty zmotywowały mnie do wezwania pomocy w postaci moich przyjaciół
- opisała wypadek Katarzyna Zillmann.
Uderzenie było tak niefortunne, że noga gwałtownie wykręciła się w bok. Kostka w błyskawicznym tempie spuchła do olbrzymich rozmiarów. Silny ból sprawił, że sportsmenka zdecydowała się wezwać na pomoc swoich przyjaciół oraz partnerkę, Janję Lesar. Fotografie gigantycznej opuchlizny trafiły później do sieci z jednoznacznym ostrzeżeniem dla wrażliwych internautów.
AKPA
Diagnoza lekarzy i kontrowersyjna decyzja o udziale w show
Katarzyna Zillmann natychmiast trafiła na szczegółowe badania, w tym USG. Początkowo medycy podejrzewali złamanie kości, lecz rzeczywistość okazała się zupełnie inna, choć równie skomplikowana. Badania wykazały poważne uszkodzenie ścięgien, które trzymały się dosłownie na ostatnim kikucie. Zalecenia specjalistów były zatem bezwzględne: unikanie jakichkolwiek gwałtownych ruchów oraz minimum dwa do trzech tygodni bezruchu.
Zrosną się, jak nic nie fiknę przez najbliższe dwa, trzy tygodnie. I to była dla mnie kluczowa myśl. Dostałam ortezę, która towarzyszyła mi przez cały pobyt w Azji
- wyjaśniła Katarzyna Zillmann.
Medyczny nakaz leżenia w łóżku to jedno, a sportowy upór to drugie. Zamiast odpoczywać, Zillmann usztywniła nogę i wsiadła do samolotu lecącego na drugi koniec świata. Towarzyszyła jej Janja Lesar, z którą sportsmenka tworzy zgrany duet w życiu prywatnym. Obie panie poznały się na planie 17. edycji „Tańca z gwiazdami” w 2025 r., gdzie jako pierwsza para kobieca w historii polskiej wersji show zajęły czwarte miejsce.
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Janja Lesar i Katarzyna Zillmann na mecie pierwszego odcinka
Janja Lesar od samego początku miała spore obawy o stan zdrowia ukochanej i w obliczu cierpienia wioślarki brała pod uwagę rezygnację z wyścigu. Nowy sezon „Azja Express” zadebiutował na antenie TVN 5 września. W nowej edycji programu, prowadzonej przez Izabellę Krzan, rywalizuje osiem duetów, a srebrna medalistka z Tokio napotkała brutalną rzeczywistość już na starcie. Zillmann poruszała się z ogromnym trudem, a każdy krok z ciężkim ekwipunkiem w azjatyckich realiach potęgował zmagania ze sporym bólem.
Mimo że tempo marszu z usztywnioną nogą okazało się bezlitosne, Katarzyna Zillmann i jej partnerka nie zamierzały się poddawać. Obie uczestniczki walczyły o dotarcie do celu do samego końca. Zillmann i Lesar dotarły do mety premierowego etapu jako ostatnie, meldując się u celu wiele godzin po pozostałych duetach. Udowodniły jednak, że hart ducha olimpijki nie znika nawet przy poważnym urazie.