Joanna Jabłczyńska udowodniła, że pismo od prawnika to nie wyrok, a raczej doskonały pretekst, by zamienić medialny lincz w festiwal hojności. Zbiórka charytatywna na rzecz Fundacji Rak'n'Roll, którą aktorka odpaliła w odpowiedzi na przedsądowe wezwanie, przekroczyła właśnie niewiarygodną kwotę pół miliona złotych. Gwiazda nie gryzie się w język i w nagraniu wymownie nawiązała do głośnych teorii Katarzyny Grocholi o internetowych botach.
- Zbiórka Joanny Jabłczyńskiej na rzecz Fundacji Rak'n'Roll przekroczyła pół miliona złotych
- Aktorka wcześniej wpłaciła 5 tysięcy złotych z własnej kieszeni po wezwaniu od prawnika Katarzyny Grocholi
- W nowej odsłonie filmu „Nigdy w życiu!” rolę dorosłej Tosi zagra Agnieszka Żulewska
- Gwiazda ironicznie podziękowała „botom” za masowe wpłaty i zaapelowała o dalsze wsparcie
Pół miliona na koncie Fundacji Rak'n'Roll w ekspresowym tempie
Joanna Jabłczyńska dokonała czegoś, czego w polskim show-biznesie nikt się nie spodziewał. Zamiast załamywać ręce po medialnej awanturze, aktorka założyła na portalu Pomagam.pl zbiórkę pod wymownym tytułem „Krok prawny dla Fundacji Rak'n'roll”. W opisie wyjaśniła bez ogródek, że cała akcja stanowi „uzupełnienie zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych pani Anny Katarzyny Grocholi przez Joannę Jabłczyńską”.
Zaledwie jedna doba wystarczyła, by zgromadzić ćwierć miliona złotych. Licznik wpłat ani myślał zwalniać, a imponująca kwota pół miliona płynęła na konto organizacji. Zbiórka, której początkowy cel wynosił skromne 50 tysięcy, przerosła najśmielsze oczekiwania fundacji. Jak przyznała aktorka, przy ustalaniu kwoty docelowej musiała pomylić się o jedno zero.
instagram.com/joannajablczynska
Kulisy sporu o film i wezwanie przedsądowe od pisarki
Joanna Jabłczyńska wywołała ogromne poruszenie, gdy ujawniła, że po ponad dwóch dekadach nie powróci do kultowej roli Tosi w nadchodzącym filmie „Nigdy w życiu!”. Kontynuacja pod tytułem „A właśnie, że tak. Nigdy w życiu! 20 lat później” powierzyła z kolei dorosłą córkę Judyty Agnieszce Żulewskiej. Ta informacja natychmiast podzieliła internautów i sprawiła, że w sieci zawrzało.
W mediach zawrzało do tego stopnia, że w obronie matki stanęła Dorota Szelągowska. Córka pisarki w usuniętym już nagraniu nazwała aktorkę „złym człowiekiem”, z czego później się wycofała. Sytuacja zaogniła się na tyle, że do akcji wkroczyli prawnicy. W czwartek 3 września pełnomocnik Katarzyny Grocholi skierował do Jabłczyńskiej przedsądowe wezwanie. Pisarka zażądała zaprzestania naruszeń, publikacji przeprosin o określonej treści i zapłaty 5 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Rak'n'Roll. Jabłczyńska spełniła te żądania, przelewając pieniądze z własnych kieszeni i publikując oświadczenie, które brzmiało tak krystalicznie, jakby napisał je sam robot. Co zresztą aktorka złośliwie zasugerowała, przyznając się do wsparcia sztucznej inteligencji. Jak informowaliśmy, aktorka ugięła się przed Grocholą i zamieściła dopisek, który wywołał burzę.
Katarzyna Grochola tłumaczy zamieszanie działaniem algorytmów
Pisarka postanowiła przedstawić swoją własną interpretację internetowego linczu. W niedzielę 6 września, podczas VI Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego w Kielcach, Katarzyna Grochola stwierdziła, że za eskalacją zamieszania stoją algorytmy. W rozmowie z dziennikarką Magdaleną Rigamonti wskazała na platformę Meta i internetowe boty żerujące na emocjach. Skalę interakcji oszacowała na około 600 tysięcy.
Powiedział mi specjalista od algorytmów, że algorytm działa na naszych emocjach. Do tych emocji, które są prawdziwe i które tworzą prawdziwi ludzie, dochodzą boty, (...) których nie odróżniamy. To znaczy, to można zrobić, ale jak jest na przykład 600 tys.... Nie wiem, trudno sprawdzić, proszę państwa, 600 tys. Ale ja się na tym nie znam
Joanna Jabłczyńska bez ogródek odpowiada na słowa o botach
Joanna Jabłczyńska szybko wychwyciła opowieści o rzekomej armii maszyn i postanowiła obrócić je w żart. Najpierw skomentowała teorię pisarki w sieci, dając do zrozumienia, co o tym myśli:
Algorytmy i boty również widzę wpłacają na zbiórkę. Drogie boty! Nawet jeśli po tym wszystkim padają takie słowa to... jak grochem o ścianę. Pozostaje robić swoje
Prawdziwym hitem okazało się jednak jej najnowsze nagranie na Instagramie, opublikowane tuż po tym, jak bariera pół miliona złotych została przekroczona. Jabłczyńska zwróciła się prosto do wpłacających:
Kochane boty! No naprawdę nigdy, przenigdy nie mogłam liczyć na żadnego człowieka tak jak na was. Pękło nam pół miliona na zbiórce dla Fundacji Rock'n'Roll. Proszę się nie zatrzymywać. Nigdy w życiu!
Tym sprytnym posunięciem aktorka nie tylko zamknęła usta krytykom, ale przede wszystkim przekuła medialny konflikt w ogromne wsparcie dla potrzebujących. Pół miliona złotych trafi tam, gdzie te środki są naprawdę potrzebne.