Joanna Jabłczyńska, która przed laty skradła serca widzów rolą córki Judyty, nie pojawi się w nowej ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi. Aktorka w poruszającym wywiadzie wyznała, że czuje się oszukana przez produkcję, co zbiegło się w czasie z jej niezwykle osobistym i pełnym łez wyznaniem w mediach społecznościowych.
- Joanna Jabłczyńska oficjalnie potwierdziła, że nie otrzymała roli w nowym filmie „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”.
- Danuta Stenka powróci jako Judyta, jednak w obsadzie zabraknie Jana Frycza, który odszedł w połowie sierpnia tego roku.
- Jabłczyńska opublikowała na Instagramie nagranie, na którym płacze i przyznaje, że przechodzi przez trudne chwile.
- Katarzyna Grochola osobiście dogląda prac na planie w Warszawie i odpowiada za scenariusz nowej części.
Joanna Jabłczyńska gorzko o braku roli w nowej produkcji
Widać producenci uznali, że skoro filmowa Tosia dorosła i została wziętą prawniczką, to zamiast biegać przed kamerą, powinna raczej pisać pozwy - najlepiej przeciwko nim. Joanna Jabłczyńska przez lata była dla widzów nieodłączną częścią kultowej komedii, w której wcielała się w postać córki głównej bohaterki, Tosi. Kiedy Katarzyna Grochola ogłosiła powstanie filmu na podstawie książki "A właśnie, że tak. Nigdy w życiu 20 lat później", fani byli święcie przekonani, że w obsadzie nie zabraknie ich ulubienicy. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, a twórcy postanowili nakręcić nową historię, oszczędzając na gaży dla gwiazdy.
Joanna Jabłczyńska w rozmowie z serwisem Plejada nie kryła ogromnego żalu i rozczarowania zaistniałą sytuacją. Aktorka, która od lat z powodzeniem łączy pracę na planie serialu "Na Wspólnej" z karierą w kancelarii, otwarcie podsumowała decyzję twórców i całkowity brak kontaktu ze strony ekipy. Jest jej po prostu po ludzku przykro, bo o pominięciu dowiedziała się niemal ostatnia.
Czuję się oszukana przez produkcję.
Pod postami produkcji w sieci już zawrzało. Internauci nie mają litości dla producentów i zapowiadają bojkot kin, jeśli Tosia nie wróci na ekran. Dla aktorki, która dorastała na oczach milionów Polaków, pominięcie przy tak głośnym projekcie stało się wyjątkowo gorzkim doświadczeniem.
AKPA
Łzy aktorki w mediach społecznościowych
Joanna Jabłczyńska we wtorek opublikowała w sieci przejmujące nagranie, które natychmiast wywołało falę komentarzy zatroskanych internautów. Gwiazda pokazała się bez grama makijażu, ze łzami w oczach i opuchniętą twarzą, otwarcie przyznając, że mierzy się z niezwykle wymagającymi i bolesnymi chwilami. Zamiast idealnego kadru i wypracowanego uśmiechu odbiorcy zobaczyli bezbronną kobietę zmagającą się z emocjami, które kumulowały się od dłuższego czasu.
Jabłczyńska postanowiła wyjaśnić fanom, dlaczego zdecydowała się na tak szczery krok w sieci, ryzykując utratę wizerunku "zawsze uśmiechniętej". Zwróciła uwagę na wszechobecną presję bycia "perfect", która wykańcza psychicznie młodych ludzi. Wyznała, że nagranie miało pierwotnie dotyczyć zupełnie innego tematu, ale rzeczywistość ją przerosła. Nagły wybuch płaczu przed obiektywem stał się dla niej swoistym katharsis.
Kamerę ustawiłam, aby nagrać coś zupełnie innego… ale sił zabrakło. Emocje wzięły górę. Chciałam skasować ten film, ale doszłam do wniosku, że trzeba pokazać, szczególnie młodszym użytkownikom social mediów, że życie nie wygląda tak jak w reklamie.
Celebrytka przyznała, że najtrudniejszych chwil zazwyczaj nie pokazuje w sieci, jednak tym razem postanowiła przełamać tabu. Zbieżność tego emocjonalnego wpisu z doniesieniami o kulisach powstawania filmu sprawiła, że fani zasypali ją słowami otuchy.
Danuta Stenka wraca na plan bez filmowego męża
Danuta Stenka ponownie wcieli się w ukochaną przez Polaków Judytę. A na planie osobiście czuwa autorka powieści i scenarzystka Katarzyna Grochola. Niestety powrót do tej historii odbywa się w cieniu ogromnej tragedii, która wstrząsnęła całym środowiskiem artystycznym. W filmie miał powrócić również Jan Frycz, jednak wybitny aktor odszedł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym po zmaganiach z chorobą nowotworową. Zmarł tuż przed rozpoczęciem zaplanowanych scen ze swoim udziałem.
Katarzyna Grochola w przejmujących słowach wyjaśniła specyfikę nowej adaptacji oraz konieczność wprowadzenia natychmiastowych zmian w tekście.
To nie jest kontynuacja. To nie jest następna część. Tych części w książkach było pięć. Pierwsza została sfilmowana, trzecia została sfilmowana i teraz jest filmowana piąta. Niezwykle się cieszę, że z tymi samymi aktorami, których ja pokochałam. Ale teraz bez Janka Frycza. Z szacunku do niego musieliśmy pozmieniać parę rzeczy w scenariuszu.
Mimo zmian w scenariuszu postać grana przez Jana Frycza nie zostanie uśmiercona. Twórcy z dużą ostrożnością podchodzą do losów bohatera, aby godnie uhonorować pamięć zmarłego aktora. Produkcja powstaje więc w atmosferze pełnej zadumy i artystycznych wyzwań, a jej premiera planowana jest na przyszły rok. Choć fani z niecierpliwością czekają na powrót Judyty, na ekranie zabraknie zarówno niezapomnianego Jana Frycza, jak i Joanny Jabłczyńskiej.