Mateusz Morawiecki firmuje swoją twarzą nowy program Stowarzyszenia Rozwój Plus, który w sierpniu zaprezentowali posłowie Marcin Horała, Robert Gontarz, Agnieszka Ścigaj oraz Szymon Szynkowski vel Sęk. Propozycja Emerytalnej Składki Rodzinnej zakłada, że 1/4 Twojej składki trafi bezpośrednio do rodziców, co zdaniem dr. Tomasza Lasockiego skaże aż 80 proc. pracujących na najniższe możliwe świadczenia.
- Stowarzyszenie Rozwój Plus proponuje, by dzieci oddawały 25 proc. swojej składki emerytalnej bezpośrednio na konta rodziców.
- Osoby z pensją poniżej 10,5 tys. zł brutto mogą zostać zepchnięte do poziomu emerytury minimalnej – ostrzega dr Lasocki.
- Program zakłada też wprowadzenie Pensji Rodzicielskiej w wysokości 4806 zł brutto dla rodziców dzieci do 3. roku życia.
- Nowe świadczenie ma całkowicie zastąpić 800 plus, „babciowe" i „kosiniakowe" w pierwszych latach życia dziecka.
Na czym polega Emerytalna Składka Rodzinna i Pensja Rodzicielska
Stowarzyszenie Rozwój Plus stworzone przez Mateusza Morawieckiego zaprezentowało obszerny raport dotyczący demografii. Znalazły się w nim rewolucyjne pomysły na ratowanie polskiej dzietności. Największe emocje budzi Emerytalna Składka Rodzinna. Zgodnie z tym założeniem system przekierowywałby 1/4 składki emerytalnej każdego pracującego bezpośrednio na konto emerytalne jego rodziców. Matka i ojciec otrzymywaliby po 1/8 potrąconej kwoty.
Autorzy raportu przewidzieli jednak specjalny bezpiecznik dla osób bezdzietnych. Po 50. roku życia 1/4 ich składki zaczęłaby stopniowo wracać na ich indywidualne konta. W wieku 60 lat osiągnęłaby pełne 100 procent. Co więcej, w przypadku śmierci obojga rodziców przekierowana część składki w całości wracałaby na konto emerytalne dziecka. Według wyliczeń posła Szymona Szynkowskiego vel Sęka, w nowym systemie małżeństwo z czwórką dzieci po 20 latach mogłoby cieszyć się emeryturą wyższą o około 40 procent.
Twórcy raportu poszli jednak o krok dalej. Zaproponowano również wprowadzenie zupełnie nowego świadczenia, czyli Pensji Rodzicielskiej. Wynosiłaby ona równowartość płacy minimalnej, co daje kwotę 4806 zł brutto miesięcznie, czyli około 3600 zł na rękę. Pieniądze te przysługiwałyby jednemu z rodziców każdego dziecka do ukończenia przez nie 3. roku życia.
Co ważne, pobieranie Pensji Rodzicielskiej nie byłoby powiązane z wymogiem zatrudnienia ani z jakimkolwiek kryterium dochodowym. Świadczenie miałoby być w pełni opodatkowane i oskładkowane jak standardowe wynagrodzenie za pracę. Dzięki temu dawałoby prawo do ubezpieczenia w NFZ. Pozwalałoby również na budowanie kapitału emerytalnego w tym kluczowym okresie. Przepisy pozwoliłyby na łączenie go z pracą zawodową.
Mateusz Morawiecki z mamą / Fot. x.com/MorawieckiM
Dlaczego dr Tomasz Lasocki krytykuje plan Morawieckiego
Choć te matematyczne wygibasy pomysłodawców mogą brzmieć jak obietnica złotych gór dla dzisiejszych seniorów, eksperci szybko sprowadzają ich na ziemię. Wygląda na to, że za "pieniądze z nieba" zapłacimy my wszyscy — i to z potężną nawiązką. Ekspert przeanalizował nowe propozycje i przedstawił drastyczne wyliczenia.
Według niego wprowadzenie Emerytalnej Składki Rodzinnej sprawiłoby, że każdy zarabiający nie więcej niż 10,5 tys. zł brutto byłby w przyszłości skazany na głodową emeryturę minimalną .
W praktyce oznacza to, że aż 80 proc. pracujących w Polsce zapłaciłoby gigantyczną cenę za wsparcie swoich rodziców. Lasocki zauważył, że Emerytalna Składka Rodzinna drastycznie pogorszyłaby sytuację emerytalną samych dzieci, spychając je na skraj ubóstwa w jesieni życia. Wskazał on również, że perspektywa wypłat z ZUS jest po prostu zbyt odległa, aby stanowiła skuteczny bodziec zwiększający dzietność wśród młodych ludzi.
To jednak nie koniec kontrowersji. Prawnik podniósł poważne wątpliwości etyczne wobec planu odgórnego transferu środków. Wskazał na absurdalne ryzyko automatycznego pobierania składek na rzecz rodziców przemocowych lub takich, którzy przez lata unikali płacenia alimentów. Nowy system brutalnie karałby również rodziców niepełnosprawnych dzieci. Ich potomstwo ze względu na stan zdrowia nigdy nie podejmie pracy i nie odłoży żadnych składek.
Lasocki sugeruje, że raport mógł zostać stworzony przez model sztucznej inteligencji bez konsultacji ze specjalistami. Prof. Michał Brzeziński z UW dodaje, że same zachęty finansowe nie pomogą przy spadającej liczbie kobiet w wieku rozrodczym.
You Tube Rolnicy. Podlasie
CZYTAJ TAKŻE: Gienek z Plutycz jest wściekły na emeryturę. Tyle dostaje za "42 lata roboty"
Co stanie się z 800 plus i babciowym po zmianach
Wprowadzenie Pensji Rodzicielskiej oznaczałoby prawdziwe trzęsienie ziemi w systemie świadczeń socjalnych. Zgodnie z założeniami, nowe wsparcie w wysokości niecałych 5 tys. zł brutto miałoby całkowicie zastąpić dotychczasowe programy kierowane do najmłodszych. Wchłonęłoby ono flagowe projekty poprzednich i obecnych decydentów.
Oznacza to likwidację świadczeń dla dzieci do 3. roku życia. Z systemu zniknęłoby 800 plus, tak zwane kosiniakowe oraz program Aktywny Rodzic, potocznie nazywany babciowym. Pieniądze te zlałyby się w jedną, dużą pulę Pensji Rodzicielskiej wypłacanej co miesiąc opiekunom. Wygląda na to, że jedynym kryterium przyznania tej pensji będzie posiadanie dziecka, co z pewnością ucieszy wszystkich tych, którzy do tej pory omijali ZUS szerokim łukiem.
Rodzice, którzy przyzwyczaili się do comiesięcznego przelewu na starsze pociechy, musieliby liczyć się z zupełnie nowymi zasadami. Program 800 plus w swojej standardowej formie wracałby do rodziny dopiero po 3. urodzinach dziecka. Tym samym zamykałby lukę po Pensji Rodzicielskiej. Tak gigantyczne roszady w portfelach Polaków z pewnością wywołają jeszcze wiele burzliwych dyskusji — zwłaszcza w obliczu wizji przyszłych, minimalnych emerytur.