Prawda o "Miodowych latach" po latach wyszła na jaw. Losy Tadzia Norka zawisły na włosku

Prawda o "Miodowych latach" po latach wyszła na jaw. Losy Tadzia Norka zawisły na włosku

Prawda o "Miodowych latach" po latach wyszła na jaw.  Losy Tadzia Norka zawisły na włosku

AKPA

Artur Barciś to aktor, który stworzył kultową postać Tadzia Norka, ale niewiele brakowało, by widzowie nigdy nie poznali go w tej roli. Otrzymał od produkcji kasety VHS z amerykańskim pierwowzorem „The Honeymooners". Po ich obejrzeniu był przerażony i chciał natychmiast wycofać się z całego projektu.

Reklama
  • Aktor obawiał się, że serial będzie polegał wyłącznie na infantylnym wygłupianiu się. Bał się powtórki z estetyki znanej z „13 posterunku"
  • Oryginalny pierwowzór nagrany na kasetach VHS wywołał u niego głęboki sprzeciw artystyczny i chęć rezygnacji
  • Do pozostania w obsadzie i zagrania Tadzia Norka przekonał go ostatecznie reżyser Maciej Wojtyszko

Artur Barciś obawiał się roli Tadzia Norka

Gwiazdor „Miodowych lat" nie ukrywa, że początkowo zamierzał kategorycznie odrzucić propozycję. Losy kultowej produkcji zawisły na włosku w momencie, gdy Barciś odtworzył otrzymane od producentów nagrania – to, co zobaczył na ekranie telewizora, wywołało u niego odruch bezwarunkowej chęci ucieczki.

Gwiazdor wprost przyznawał, że polska wersja mogła zbyt mocno przypominać produkcje w stylu „13 posterunku". W tamtym formacie humor opierał się na przerysowanych zachowaniach, co kompletnie nie odpowiadało wizji komedii, jaką wyznawał Artur Barciś. Nie chciał brać udziału w projekcie polegającym na bezrefleksyjnym wygłupianiu się i robieniu min przed kamerą. Szukał w odgrywanej postaci prawdziwej głębi, a tanie żarty mijały się z jego oczekiwaniami.

Wyobrażacie sobie dzisiaj kogoś innego w roli kanalarza Tadzia Norka? My też nie mamy wątpliwości. A jednak było o krok od tego, by legendarny duet nigdy nie powstał, ponieważ wizja przaśnego sitcomu skutecznie odstraszała gwiazdora.

Artur Barciś w koszuli w kratkę i w marynarce Jacek Kurnikowski/AKPA

Maciej Wojtyszko uratował serial komediowy

Na szczęście na drodze Artura Barcisia do wielkiej ucieczki z planu stanął reżyser Maciej Wojtyszko. To właśnie on przekonał aktora do udziału w serialu, co pozwoliło na obsadzenie kluczowej roli. Musiał użyć naprawdę mocnych argumentów, by uspokoić sceptycznie nastawionego artystę.

Zapewnił go, że ekipa zrealizuje polską produkcję zupełnie inaczej niż pierwowzór z kaset. Wojtyszko obiecał podejść do tematu bardzo poważnie, niczym do dramatu. To właśnie powaga w absurdalnych sytuacjach miała stanowić główne źródło humoru.

Taka merytoryczna argumentacja wreszcie trafiła do rozczarowanego Barcisia. Obietnica potraktowania komediowej materii z szacunkiem do rzemiosła sprawiła, że porzucił wszelkie myśli o rezygnacji. Zamiast tego rzucił się w wir pracy, by stworzyć postać, która na stałe zapisała się w popkulturze.

Artur Barciś jako Tadeusz Norek w "Miodowych latach" AKPA

Fenomen serialu Miodowe lata i niezapomniani bohaterowie

„Miodowe lata" to kultowy serial, który twórcy oparli na oficjalnej licencji amerykańskiego sitcomu „The Honeymooners". Projekt realizowano z bezpośrednim udziałem publiczności, co było charakterystyczną cechą produkcji. Nagrania odbywały się w warszawskim Teatrze Żydowskim, a każdy odcinek powstawał niemal jak spektakl teatralny – bez możliwości poprawek i dubli znanych z tradycyjnych planów filmowych.

Głównymi bohaterami byli zaprzyjaźnieni, choć skrajnie różni sąsiedzi. Karol Krawczyk to porywczy i głośny motorniczy warszawskiego tramwaju. Z kolei Tadzio Norek, nieco uległy pracownik kanałów, bez przerwy wpędzał duet w nowe kłopoty. Mężczyźni mieszkali wraz ze swoimi wyrozumiałymi żonami w skromnej kamienicy zlokalizowanej w robotniczej dzielnicy Wola.

W rolę porywczego i głośnego Karola Krawczyka fenomenalnie wcielał się Cezary Żak. Razem z Arturem Barcisiem stworzyli na małym ekranie duet po prostu bezkonkurencyjny. Dziś, gdy po latach oceniamy ogromny sukces tego serialu, aż trudno uwierzyć, że wszystko mogło potoczyć się inaczej. Przez kiepskie pierwsze wrażenie z kaset VHS widzowie mogli nigdy nie zobaczyć tego niezapomnianego widowiska.

Tak dziś wygląda żona uwielbianego Artura Barcisia. Beata Barciś jest miłością jego życia od 42 lat
Źródło: facebook.com/barcislandia
Reklama
Reklama