Natalia Bacławska, partnerka tragicznie zmarłego Łukasza Litewki, ujawniła szokujące kulisy walki o spuściznę po ukochanym. Choć od wypadku w Dąbrowie Górniczej minęły trzy miesiące, kobieta zamiast spokojnej żałoby musiała zmierzyć się z nękaniem, śledzeniem oraz próbami zawłaszczenia dorobku zmarłego społecznika przez osoby nieuprawnione. Według Natalii Bacławskiej zarząd Fundacji TeamLitewka został przejęty przez ludzi niemających wcześniej wspólnego z jego działalnością.
- Łukasz Litewka zginął tragicznie w kwietniu 2026 roku
- Natalia Bacławska zgłosiła organom ścigania sprawę nękania oraz pojawiania się obcych osób pod jej domem
- Rodzina zmarłego powołała nową Fundację im. Łukasza Litewki, by chronić jego misję przed „zawłaszczeniem”
- Ktoś zablokował profile społecznościowe Łukasza oraz jego pierwszej fundacji po wybuchu konfliktu kompetencyjnego. Stało się to w celu ochrony jego misji przed zawłaszczeniem
Tragiczna śmierć i trudna walka o dobre imię
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w wieku 36 lat w wyniku potrącenia przez samochód marki Mitsubishi, którym kierował 56-letni mieszkaniec Sosnowca. Do tragedii doszło podczas przejażdżki rowerowej przy ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Śmierć znanego społecznika wstrząsnęła całą Polską, a dla jego bliskich była absolutnym ciosem. Partnerka zmarłego oraz jego rodzina zaledwie chwilę po stracie musieli zmierzyć się z kolejnym dramatem. Zamiast w spokoju przeżywać najtrudniejsze chwile żałoby, zostali wciągnięci w brutalny spór o pozostawioną spuściznę.
Po śmierci Łukasza Litewki niespodziewanie powstał konflikt kompetencyjny wokół działalności jego fundacji. Grupa dawnych współpracowników oraz przyjaciół podzieliła się na dwa wrogie obozy. To wywołało ogromne napięcia i spór o dalszą działalność organizacji. W efekcie bliscy zmarłego musieli walczyć o odzyskanie wpływu na dziedzictwo społecznika. Dodatkowo ktoś zablokował profile samego Łukasza Litewki oraz Fundacji TeamLitewka w mediach społecznościowych. To odcięło bliskich od zbudowanej przez niego społeczności.
facebook.com/beata.zawrzel; instagram.com/teamlitewka
Natalia Bacławska powiadomiła służby o nękaniu
Sytuacja wokół dorobku zmarłego eskalowała do niebezpiecznych rozmiarów, a Natalia Bacławska stała się ofiarą regularnego nękania. Przed jej domem zaczęły pojawiać się nieznane osoby, co u pogrążonej w żałobie kobiety wywoływało paraliżujący strach i poczucie bezradności. W dramatycznej relacji dla Faktu ujawniła, przez co dokładnie musiała przechodzić w tych mrocznych dniach:
To, co przeżyli i przeżywają rodzice Łukasza, ludzie z fundacji, nie mieści się w głowie. Nie można było przeżyć żałoby, bo byliśmy atakowani, a wręcz dochodziło do tego, że pojawiały się oskarżenia, nieprawdziwe informacje, śledzono nas i obrzucano kłamliwymi oszczerstwami
Kobieta uznała, że ktoś przekroczył granice i postanowiła natychmiast działać. Zgłosiła organom ścigania sprawę o uporczywe nękanie po śmierci partnera oraz niepokojące zachowania obcych ludzi w pobliżu jej miejsca zamieszkania. Natalia Bacławska potwierdziła:
Ze swej strony nie pozostałam obojętna i powiadomiłam służby o nękaniu mnie
Dla rodziny był to czas absolutnego koszmaru. Kiedy bliscy chcieli w ciszy wspominać zmarłego syna i partnera, musieli codziennie oglądać się za siebie. Trudno wyobrazić sobie ból matki czy ukochanej kobiety, które zamiast wsparcia i ludzkiej solidarności, otrzymują ciosy ze strony bezdusznych ludzi. Walka o elementarny spokój stała się ich nową, brutalną codziennością. Z każdym dniem narastało poczucie niesprawiedliwości, że człowiek, który przez całe życie bezinteresownie pomagał innym, po śmierci stał się pretekstem do tak obrzydliwych rozgrywek o władzę nad fundacją.
screen Uwaga TVN
Nowa fundacja i misja pomocy zwierzętom
Aby uchronić dzieło życia zmarłego przed zniszczeniem, rodzice i brat Łukasza Litewki zdecydowali się na odcięcie grubą kreską od bolesnych konfliktów. 9 lipca 2026 roku powołali całkowicie nową organizację pod nazwą Fundacja im. Łukasza Litewki. Prezesem nowej organizacji został Paweł Cyz, przyjaciel Łukasza i były prezes Fundacji TeamLitewka. Powstała ona z myślą o kontynuowaniu misji zmarłego oraz zapobieżeniu utracie zaufania tysięcy wiernych darczyńców. Bliska społecznika bardzo szybko zaangażowała się w jej działania, komentując obronę spuścizny po ukochanym:
Nie pojechałam tam robić kariery, nie pojechałam tam jako Natalia Bacławska, ale jako głos zmarłej bliskiej mi osoby oraz ludzi, którzy tworzyli tę społeczność, którą dzisiaj próbuje się zawłaszczyć
Walka rodziny Litewki przyniosła jednak wkrótce promyk nadziei i poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Po podpisaniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt bliscy zmarłego opublikowali wyjątkowy wpis na jego profilu w mediach społecznościowych. Uczczono w ten sposób jego pamięć i przypomniano wieloletnią walkę o poprawę losu zwierząt — szczególnie o zakaz stałego trzymania psów i kotów na uwięzi, co po miesiącach pracy wreszcie stało się faktem. To właśnie te działania zawsze były dla Łukasza Litewki najważniejszym celem, a jego rodzina ostatecznie udowodniła, że ludzka bezwzględność nie zniszczy tego pięknego dziedzictwa.