Wojciech Szczęsny w szczerej rozmowie z Krzysztofem Stanowskim na Kanale Zero wrócił do bolesnych wspomnień z dzieciństwa na warszawskim Grochowie. Bramkarz reprezentacji Polski opowiedział o dramacie, gdy jego mama nie miała pieniędzy na wymianę zamka w drzwiach po tym, jak syn zgubił klucze. W tym samym czasie jego ojciec, Maciej Szczęsny, pławiąc się w luksusach, kupował sprzęty za bajońskie sumy.
- Rodzice Wojciecha Szczęsnego rozstali się, gdy miał zaledwie trzy miesiące.
- Mama piłkarza płakała przez dwa dni, bo nie stać jej było na wymianę zamka po zgubieniu kluczy przez syna.
- W tym samym czasie Maciej Szczęsny kupił sobie sprzęt muzyczny warty 200 tysięcy złotych.
- Doświadczenie biedy wzbudziło w młodym Szczęsnym ogromny głód pieniądza i chęć finansowego zabezpieczenia matki.
Wojciech Szczęsny szczerze o dramacie matki. Zabrakło pieniędzy na wymianę zamka
Wojciech Szczęsny był wychowywany głównie przez matkę, Alicję Szczęsną, ponieważ jego rodzice rozstali się, gdy bramkarz miał zaledwie trzy miesiące. Kobieta robiła, co mogła, by zapewnić synowi godne życie, jednak codzienność w tamtym okresie bywała brutalna. Sportowiec, goszcząc na Kanale Zero u Krzysztofa Stanowskiego, zdecydował się opowiedzieć o najbardziej dramatycznych momentach ze swojego dzieciństwa.
Najboleśniejszym wspomnieniem z tamtego czasu okazała się z pozoru zwykła zguba. Zgubienie kluczy do mieszkania na Grochowie wywołało przerażenie, że ktoś niepowołany może wejść do środka, a na nowy zamek nie było funduszy. Mama chłopca przez dwa dni zalewała się łzami z powodu braku środków na wezwanie ślusarza.
„Nigdy nie opowiadałem o tym, że zgubiłem te klucze i mama nie miała pieniędzy na wymienienie tego zamka. Mieszkaliśmy na Grochowie, więc jak ktoś znajdzie twój klucz, to wreszcie otworzy twoje drzwi. I odczuwałem wtedy biedę. Okazuje się, że to nie zawsze stan emocjonalny”
instagram.com/_rl9
Maciej Szczęsny żył w luksusie. Wydał 200 tysięcy złotych na muzyczne zachcianki
Podczas gdy Alicja Szczęsna liczyła każdy grosz i drżała o bezpieczeństwo rodziny, Maciej Szczęsny funkcjonował w zupełnie innej rzeczywistości finansowej. Kontrast między skrajną biedą matki a nonszalancką rozrzutnością ojca był dla dorastającego chłopca porażający – gdy w domu brakowało na zamek, Maciej Szczęsny beztrosko spełniał swoje najdroższe zachcianki.
To właśnie w tym samym trudnym okresie starszy z rodu postanowił zainwestować gigantyczne pieniądze w prywatne hobby. Jak przyznał z wyraźną nutą ironii bramkarz podczas wywiadu na Kanale Zero, jego „tatuś” jednym gestem wydawał kwoty, za które można było swobodnie kupić mieszkanie.
„Tatuś kupował sobie wtedy sprzęty muzyczne za 200 tysięcy, ale to już inna sprawa”
Jakby tego absurdalnego dysonansu było mało, Maciej Szczęsny postanowił zabrać syna na zakupy. Bez najmniejszego mrugnięcia okiem kupił mu wtedy markowe ubrania za kilkanaście tysięcy złotych, podczas gdy matka chłopca wciąż borykała się z ogromnymi trudnościami finansowymi i płakała z bezsilności.
Determinacja Wojciecha Szczęsnego i obietnica finansowego bezpieczeństwa dla matki
Sytuacja, w której ojciec rzuca tysiącami na luksusowe ubrania, a matka rozpacza przez brak kilkudziesięciu złotych na ślusarza, wywołała w Wojciechu Szczęsnym ogromną złość. Ta życiowa furia i poczucie niesprawiedliwości przerodziły się jednak w niesamowitą motywację do działania, która ukształtowała całą jego późniejszą karierę na światowych boiskach.
Doświadczenie biedy i obserwacja odklejonego od rzeczywistości zachowania ojca obudziły w piłkarzu autentyczny głód pieniądza. Sportowiec złożył sobie wtedy żelazną obietnicę – postanowił, że jego ukochana mama już nigdy więcej nie uroni ani jednej łzy z powodu braku środków do życia. Na antenie Kanału Zero bramkarz wprost podsumował ten bolesny zgrzyt z czasów dorastania, ostatecznie przerywając wieloletnie milczenie.
„Nie zamierzałem wbić ojcu szpili, ale przypomniała mi się taka sytuacja, która była takim dysonansem w moim życiu. Nigdy nie opowiadałem o tym, że zgubiłem te klucze i mama nie miała pieniędzy na wymienienie tego zamka. Mieszkaliśmy na Grochowie, więc jak ktoś znajdzie twój klucz, to wreszcie otworzy twoje drzwi. I odczuwałem wtedy biedę. Okazuje się, że to nie zawsze stan emocjonalny. I tata wziął mnie na zakupy i kupił mi za kilkanaście tysięcy złotych ubrania i pomyślałem, że coś jest nie tak. Jedno z drugim mi się bardzo nie zgadzało. To we mnie wzbudziło taką złość, mimo że cieszyłem się z ubrań, i głód pieniądza. Że moja mama nigdy nie będzie płakać z powodu braku pieniędzy”