Maja Chwalińska to nowe objawienie światowego tenisa. 24-letnia Polka, która do finału Roland Garros 2026 przebiła się z eliminacji, przegrała ostatecznie z Mirrą Andriejewą, ale to o niej mówi dziś cały Paryż. Rodzice sportsmenki, Marcela i Tomasz Chwalińscy, zdradzili właśnie, kim miała zostać ich córka, gdyby nie sport.
Maja Chwalińska: rodzice i dom rodzinny w Dąbrowie Górniczej
Maja Chwalińska to obecnie jedno z najgorętszych nazwisk w polskim świecie sportu. Za jej czerwcowym sukcesem nie stoi jednak sztab najdroższych ekspertów wynajętych przez milionerów, ale zwyczajna, ciężko pracująca rodzina. Matka tenisistki, Marcela Chwalińska, na co dzień pracuje jako recepcjonistka w Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Z kolei jej ojciec, Tomasz Chwaliński, to emerytowany kopalniany elektryk.
Dumni rodzice od samego początku wspierali córkę na sportowej ścieżce. Rodzice w czerwcu 2026 roku zgodnie przyznali w mediach, że paryski triumf przerósł ich najśmielsze oczekiwania. O niesamowitych emocjach opowiedziała matka gwiazdy, wyznając ze śmiechem, jak skromne były ich przedturniejowe kalkulacje.
W ogóle nie spodziewaliśmy się, że tak daleko zajdzie. Pojechaliśmy z nadzieją, żeby chociaż przeszła eliminacje, a jakby wygrała jeszcze jeden mecz, to już byłoby naprawdę fajnie. A tu strzeliło się, jak to się mówi, i doszła aż do finału — zdradziła Marcela Chwalińska dla stacji Polsat.
Tomasz Chwaliński z rozbrajającą szczerością skomentował przydomek, który na fali paryskich sukcesów nadali jego utalentowanej córce rozemocjonowani dziennikarze.
Dziewczyna znikąd, nagle na salony. Tutaj jest historia Kopciuszka — podsumował ojciec Mai Chwalińskiej.
Na zdj.: Maja Chwalińska, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Plan B Mai Chwalińskiej: dziennikarstwo sportowe i ambitne cele
Rodzice, pokazując przed kamerami pokój Mai Chwalińskiej w Dąbrowie Górniczej, ujawnili jej sekrety z dzieciństwa. Okazuje się, że dzisiejsza wicemistrzyni French Open miała przygotowaną alternatywną ścieżkę kariery. W reportażu programu "Halo tu Polsat" wyjawiono, że już jako siedmiolatka zapowiedziała bliskim, iż w razie tenisowego niepowodzenia zostanie po prostu dziennikarką sportową. Z kolei przed kamerami TVN jej mama dodała, że w planach awaryjnych znajdował się również zawód trenerki.
Uwagę przykuwa zwłaszcza lista życiowych celów, którą dziewczyna spisała na kartce. Wisi ona w jej dawnym pokoju. Zanotowano tam potężne sportowe marzenia, takie jak zdobycie pierwszego miejsca w rankingu singlowym, wygranie czterech Szlemów i zgarnięcie złota olimpijskiego. Na liście marzeń obok złota olimpijskiego znalazły się tak przyziemne sprawy jak prawo jazdy czy własny dom. Tenisistka kocha zwierzęta — w rodzinnym domu wciąż czeka na nią jej wierny, 11-letni pies Baksio.
Sukcesy kosztowały ją jednak mnóstwo wyrzeczeń i potężną dyscyplinę. O żelaznym charakterze młodej wicemistrzyni opowiedział w telewizyjnym wywiadzie jej tata.
Wytrzymała w tym reżimie treningowym. Sport zawodowy wymaga poświęcenia. Nie ma żadnych zabaw i imprez jak u nastolatków. Nigdy jej do tego nie ciągnęło. Nawet my jej nieraz radziliśmy, żeby zrobiła sobie przerwę dla zdrowia psychicznego, ale miała wszystko uporządkowane, żeby dążyć do tego zawodowstwa — wyznał Tomasz Chwaliński.
Życie poza kortem i rosnąca kolekcja trofeów
Kiedy opadają turniejowe emocje, utalentowana zawodniczka wraca do swoich ulubionych zajęć. Tomasz Chwaliński zdradził niedawno, że jego córka zdecydowanie unika wielkich imprez. Zamiast brylować na czerwonych dywanach, w wolnym czasie woli po prostu czytać książki, rozwiązywać krzyżówki i oglądać kultowy amerykański serial "Przyjaciele". Dziennikarze nie dają spokoju 24-latce również w kwestiach prywatnych. Gdy reporterka Ewa Wąsek zapytała wprost o czas na randkowanie, Tomasz Chwaliński uciął spekulacje: „Nie ma chyba. Przynajmniej my o tym nie wiemy” — wyznał z rozbrajającą szczerością.
Na relaks ma jednak z każdym rokiem coraz mniej czasu, a w rodzinnym domu zaczyna brakować miejsca na sportowe laury. Marcela Chwalińska, oprowadzając gości po dąbrowskim mieszkaniu, zdradziła ciekawy detal dotyczący nagród. Obecnie w pokoju, który zajmowała jako dziecko, znajduje się zaledwie jedna trzecia wszystkich wywalczonych pucharów. Reszta medali i statuetek trafiła do jej własnego lokum oraz zaprzyjaźnionego klubu sportowego.