Maja Rutkowski zaskoczyła fanów, publikując archiwalne kadry z czasów pracy w modelingu. 41-letnia żona słynnego detektywa, a zarazem dyplomowana psycholog i licencjonowana detektyw, zachwycała nienaganną figurą, choć jej życie nie było usłane różami. Celebrytka otwarcie wróciła do trudnych początków macierzyństwa w wieku 18 lat. Opowiada też o bolesnej walce o powiększenie rodziny, która kosztowała ją 100 kg wagi i utratę włosów.
Maja Rutkowski na starych zdjęciach. Tak wyglądała jako modelka
Maja Rutkowski postanowiła zabrać internautów w niezwykle sentymentalną podróż w czasie. Dokładnie 2 czerwca 2024 roku, zaledwie dzień po Dniu Dziecka, udostępniła na Instagramie serię archiwalnych fotografii ze swojej młodości. Widzimy na nich dawną modelkę dumnie spacerującą po wybiegach. Wtedy jej codziennością był modeling, pozowanie w skąpym negliżu i nieustanne przebieranki przed pokazami. Zaledwie osiemnastoletnia wówczas dziewczyna borykała się już z bardzo dorosłymi problemami. To właśnie w tym wieku urodziła swoją pierwszą córkę, Kaję. Ojcem dziewczynki był mężczyzna starszy od niej o kilkanaście lat, co zmuszało ją do błyskawicznego odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Znacznie wcześniej, bo podczas emisji reality show "Królowa przetrwania", celebrytka zdobyła się na ogromną szczerość dotyczącą swojego ówczesnego wyglądu. Przyznała bez ogródek, że praca w branży modowej bywała dla młodej matki niezwykle krępująca. Właśnie dlatego zdecydowała się na jedyną w swoim życiu operację plastyczną, mianowicie korektę biustu.
Urodziłam dziecko w wieku 18 lat. Pracowałam jako modelka i było to dla mnie bardzo ciężkie. Kiedy musiałam się przebierać, biegać w stringach cielistych gdzieś pomiędzy dziewczynami, bardzo się wstydziłam, kiedy te piersi były porozciągane, więc delikatnie je wypełniłam. To jest jedyna ingerencja, nie mam botoksu, nie mam kwasu
— wyznała Maja Rutkowski na planie programu.
Ślub z Krzysztofem Rutkowskim wzięła oficjalnie w 2019 roku, zostając czwartą żoną słynnego detektywa bez licencji. Co ciekawe, to właśnie Maja jest w tym związku tą, która dokumenty detektywistyczne posiada, czym z pewnością mogłaby utrzeć nosa niejednemu twardzielowi.
Problemy zdrowotne i walka o dziecko. Maja Rutkowski przytyła do 100 kilogramów
Z kolei w znacznie nowszym wywiadzie, opublikowanym w czerwcu 2024 roku w podcaście "Bez maski", Maja Rutkowski pokazała swoje wyciszone, głęboko zranione oblicze. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan opowiedziała o wielkim dramacie, jaki towarzyszył jej staraniom o powiększenie rodziny. Obie ciąże celebrytki były od początku uznawane za wysoce zagrożone. Wymagały one nie tylko specjalistycznej opieki medycznej, ale przede wszystkim trudnego do zniesienia reżimu łóżkowego.
Z Kajusią, od drugiego miesiąca leżałam na podtrzymaniu, z Krzysiem też
— wspomniała łamiącym się głosem celebrytka.
Droga do upragnionego macierzyństwa u boku detektywa okazała się wyboista. Zanim na świecie pojawił się Krzysztof Junior, kobieta musiała przejść przez wyczerpującą i bolesną walkę z niepłodnością. Wymagająca terapia hormonalna zebrała gigantyczne żniwo na jej zdrowiu fizycznym. Silna stymulacja organizmu sprawiła, że jej waga wzrosła do 100 kilogramów, a na domiar złego musiała mierzyć się z uciążliwym wypadaniem włosów.
Nastoletnia Maja Plich (Rutkowski) z córką Kają / Fot. instagram.com/majaplich_rutkowski
Dramatyczne straty ciąż i miesiące spędzone w szpitalu
Maja Rutkowski musiała na co dzień funkcjonować z niezwykle obciążającymi dolegliwościami fizycznymi. Najgorsze okazało się jednak wyniszczenie psychiczne. Podczas tej rozmowy poruszono bolesny temat utraconych ciąż. Gwiazda dzieliła się swoimi doświadczeniami, nie ukrywając smutku. Przyznała wprost, że ciągłe pobyty na oddziałach potrafią odebrać resztki nadziei i na zawsze zmieniają perspektywę.
Chodzisz po szpitalach, po lekarzach, dotykają cię te straty, to jest to bardzo ciężkie
— podsumowała swoje traumatyczne doświadczenia z tamtego okresu.
Każda strata zostawiała po sobie pustkę, z którą niezwykle trudno było przejść do porządku dziennego. Dziś, wychowując dwójkę ukochanych dzieci, wciąż doskonale pamięta swoją dawną drogę. Za wybiegowymi zdjęciami z przeszłości i szerokim uśmiechem kryją się tak naprawdę długie miesiące spędzone na szpitalnych korytarzach.