Dorota Gardias świętowała Dzień Dziecka w wyjątkowy sposób, zabierając 12-letnią córkę Hannę na tatrzańskie szlaki. Choć dziś pogodynka może pozwolić sobie na luksusowe wyprawy, jej droga do stabilizacji była naznaczona dramatycznymi momentami. Po rozstaniu z wpływowym producentem gwiazda TVN została na bruku z niemowlęciem i zaledwie 300 złotymi w kieszeni. Teraz znana prezenterka opowiada o mrocznych kulisach samotnego macierzyństwa, wywalczonych alimentach i swoich kontrowersyjnych decyzjach wychowawczych.
Rozstanie Doroty Gardias i Piotra Bukowieckiego
Dorota Gardias tworzyła z pozoru perfekcyjny związek z Piotrem Bukowieckim. Producent telewizyjny był partnerem prezenterki w latach 2012-2015, a owocem ich relacji jest córka Hanna. Kiedy kolorowe magazyny rozpisywały się o wielkiej miłości, życie napisało zupełnie inny, mroczniejszy scenariusz. Po bolesnym rozstaniu celebrytka musiała zmierzyć się z twardą prozą życia. Zderzenie cukierkowego, telewizyjnego wizerunku z pustym kontem potrafi błyskawicznie otrzeźwić.
Zostałam na totalnym lodzie, bez mieszkania. Miałam 300 zł w portfelu, przysięgam. I to był sylwester.
— wspomina gwiazda TVN.
Prezenterka szybko zrozumiała, że nie może liczyć na taryfę ulgową ze strony losu. W jednej z rozmów prasowych zaprezentowała się jako bezkompromisowa matka, która nie zamierza unosić się dumą kosztem własnego dziecka. Temat finansów po rozstaniu potraktowała z żelazną konsekwencją, przypominając, jak ważna jest odpowiedzialność ojca.
Ja uważam, że trzeba walczyć o alimenty, bo to nie są pieniądze dla kobiety, tylko dla dziecka. A każdy rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko. Nie ma bata, że odpuszczamy.
— ucina prezenterka.
instagram.com/dorotagardias
Decyzja o komunii córki Doroty Gardias
Dorota Gardias potrafi jednak zaskoczyć nie tylko opowieściami o pustym portfelu. Podczas relacji z letniego wyjazdu na Top of the Top Sopot Festival prezenterka rzuciła w mediach prawdziwą bombę. Zamiast mówić o nowych kreacjach na czerwonym dywanie, poruszyła temat, który regularnie wywołuje w sieci ogromne burze. Mimo wielokrotnie deklarowanej wiary, podjęła radykalną decyzję dotyczącą sakramentów Hani.
Dziennikarka nie posłała swojej pociechy do pierwszej komunii świętej. Takie wyznania ze strony znanych osób niemal zawsze spotykają się z gniewem tradycjonalistów i lawiną ocen na Facebooku. Brak białej sukienki i wystawnego przyjęcia w drogiej restauracji to w polskim show-biznesie wciąż ewenement. Taka decyzja natychmiast przyciąga wzrok ciekawskich internautów.
instagram.com/dorotagardias
Relacja Doroty Gardias z córką i wspólne występy
Dorota Gardias nigdy nie ukrywała, że łączenie pracy przed kamerą z samotnym wychowywaniem dorastającej dziewczynki wymagało profesjonalnego wsparcia. Z pomocą przyszła pani Ala, niania z Ukrainy. Kobieta zamieszkała pod jednym dachem z dziennikarką i opiekowała się Hanią aż do jej dziesiątego roku życia. Dziś córka gwiazdy ma już 12 lat i może pochwalić się niezwykłymi talentami — gra na skrzypcach, śpiewa, a na nartach jeździ od 3. roku życia. W wywiadzie dla serwisu Jastrząb Post dumna mama nie szczędziła jej komplementów.
Jest bardzo kreatywna. Jak jesteśmy razem, to jest bardzo odważna. Jest absolutną jajcarą i jest przesłodka.
— wyznała Dorota Gardias.
Gwiazda TVN buduje z nastolatką wyjątkową więź, chętnie zabierając ją do swojego świata. Matka i córka wystąpiły razem podczas nagrań "Wspólnego kolędowania z TVN". Wydarzenie odbyło się w warszawskim kościele pw. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Z kolei w czerwcu, z okazji Dnia Dziecka, zamieniły telewizyjne reflektory na górskie szlaki. Wybrały aktywny wypoczynek w Tatrach. Spacerowały nad Morskim Okiem, ciesząc się spokojem i brakiem tłumów.