Magdalena Ogórek musi zmierzyć się z potężnym uderzeniem ze strony prokuratury i skarbówki. Była gwiazda TVP, która za rządów PiS inkasowała bajońskie sumy, teraz tłumaczy się z ponad 1,5 miliona złotych dotacji dla swojej fundacji. Choć urzędnicy wykazali rażące nieprawidłowości przy wydatkowaniu 845 tysięcy złotych, celebrytka kreuje się na ofiarę politycznej nagonki.
Milionowe dotacje dla fundacji Magdaleny Ogórek od Orlenu i KGHM
Magdalena Ogórek w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy mogła liczyć na wyjątkową hojność władzy i państwowych spółek. Jej fundacja Polish Lost Art Foundation otrzymała wówczas łącznie ponad 1,5 miliona złotych dotacji. Środki płynęły szerokim strumieniem z fundacji gigantów Skarbu Państwa, w tym z Energi (630 tys. zł), Orlenu (480 tys. zł) oraz KGHM (445 tys. zł). Jakby tego było mało, fundację zasiliła również dotacja z fundacji Most the Most w kwocie aż 1 mln zł.
Sielanka skończyła się jednak wraz ze zmianą politycznego wiatru. W toku kontroli finansów fundacji na jaw wyszły porażające fakty, które ujawniła Krajowa Administracja Skarbowa. Urzędnicy wykazali, że kwota aż 845 tysięcy złotych z otrzymanych darowizn nie została wykorzystana zgodnie z zawartymi umowami. Tego nikt się nie spodziewał, zwłaszcza że fundusze miały być przeznaczone na wzniosły cel, jakim jest Muzeum Sztuki Zagrabionej w Sulisławicach.
RICOLORS/EAST NEWS WARSZAWA
CZYTAJ TAKŻE: Magdalena Ogórek znów singielką. Pierścionek od eks kosztował fortunę. Wyszperaliśmy zdjęcia tej błyskotki
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi śledztwo w sprawie dotacji
Magdalena Ogórek ma teraz na głowie nie tylko skarbówkę, ale i organy ścigania. Obecnie, w 2025 roku, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi poważne śledztwo dotyczące finansowania wspomnianego muzeum. Sprawa dotyczy podejrzenia doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w związku z trzema potężnymi darowiznami od fundacji Orlen, Energa i KGHM.
Sama zainteresowana postanowiła odnieść się do sprawy w styczniu na antenie telewizji wPolsce24, kreując się na samotną ofiarę bezdusznego systemu. Trudno nie uronić łzy nad losem byłej gwiazdy, która z budżetu państwa (poprzez TVP) zainkasowała wcześniej prawie 3 miliony złotych brutto, a pod koniec 2023 roku zarabiała tam 61,5 tys. zł miesięcznie. Opisując swoje rzekome osamotnienie w sporze z instytucjami państwowymi, Ogórek wyznała:
Ja nikogo nie zatrudniam. I w tej chwili ze mną walczą: Pomorski Urząd Celno-Skarbowy KAS-u – ponad tysiąc pracowników, Małopolski Urząd Celno-Skarbowy – ponad tysiąc pracowników, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.
instagram.com/magdalena.ogorek; AKPA
Apel Magdaleny Ogórek do ministra finansów o 300 tysięcy złotych podatku
Magdalena Ogórek nie zamierza jednak składać broni i wprost uderza w organy państwowe. W opublikowanym niedawno wpisie w serwisie X (dawniej Twitter), skierowała bezpośredni apel do ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Domaga się w nim zakończenia kontroli skarbowej oraz zaprzestania naliczania podatku w wysokości prawie 300 tysięcy złotych, który urząd chce nałożyć, uznając budynek jej muzeum za biuro.
W tym samym wpisie skierowanym do szefa resortu finansów celebrytka ze szczegółami opisała swoje przejścia z policją i urzędnikami, które mrożą krew w żyłach.
Po dwóch latach urząd napisał w jednym z pism, że nie zgłasza żadnych uwag do wydatkowania środków. A jednak ponownie przedłużono kontrolę, chociaż nie ma żadnego uzasadnienia do dalszego jej prowadzenia. Pomimo tej wiedzy kilka razy na Komendzie Policji na Wawrze przeprowadzano ze mną upokarzające czynności na zlecenie podległego panu organu, stojące w sprzeczności ze stanem faktycznym.
To jednak nie koniec mocnych słów. Pod koniec jednego z programów na antenie wPolsce24, była gwiazda TVP odniosła się bezpośrednio do działań, jakie prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa. W przypływie emocji rzuciła wprost:
Krajowa Administracja Skarbowa – wszyscy wiemy, czym powinna się zajmować, prawda? Jeżeli państwu powiem, że działa jak mafia i mam na to dowody, które zostały zabezpieczone.