Maja Bohosiewicz znów rozgrzała sieć do czerwoności. Celebrytka, która przy 165 cm wzrostu waży zaledwie 51,3 kg, pokazała, jak ćwiczy w mikroskopijnym stroju kąpielowym. Prężenie wyrzeźbionego ciała na trawniku to jednak finał większej afery. W tle toczy się zacięta dyskusja o jej kontrowersyjnych nawykach żywieniowych i 2300 kaloriach, które zaniepokoiły nie tylko fanów, ale również znanych dietetyków.
Trening Mai Bohosiewicz na świeżym powietrzu
Maja Bohosiewicz uwielbia wzbudzać emocje i po raz kolejny udowodniła, że potrafi przykuć wzrok tysięcy internautów. W czwartek wieczorem, 28 maja, opublikowała w sieci nagranie, które błyskawicznie obiegło internetowe fora. Celebrytka zaprezentowała swój rygorystyczny trening siłowy i cardio, który wykonywała na terenie własnej, luksusowej posiadłości. Zamiast standardowych legginsów i sportowego topu, gwiazda postawiła na absolutny plażowy minimalizm — ćwiczyła w wyjątkowo skąpym bikini, odsłaniając niemal wszystko jak na dłoni.
Wydaje się, że dźwiganie ciężarów pod gołym niebem w stroju, który ledwo zakrywa strategiczne miejsca, to nowa definicja luksusu w świecie show-biznesu. W końcu nic tak nie motywuje do katorżniczej pracy nad formą, jak chłodna bryza na niemal nagim ciele. Ten czwartkowy, widowiskowy pokaz wyćwiczonej sylwetki był jednak mocną i bezpośrednią odpowiedzią na burzę, która przetoczyła się przez jej profil zaledwie kilka tygodni wcześniej.
instagram.com/majabohosiewicz
Dieta Mai Bohosiewicz budzi kontrowersje ekspertów
Zanim gwiazda zaczęła prężyć mięśnie w ogrodzie, niezwykle chętnie dzieliła się z obserwatorami swoimi parametrami i celami sylwetkowymi. Jeszcze przed majem Maja Bohosiewicz zdradziła, że przy wzroście 165 cm waży dokładnie 51,3 kg. Jej recepta na sukces to skrupulatnie wprowadzony plan dietetyczno-sportowy, który zakładał całkowitą rezygnację z alkoholu i słodyczy oraz picie co najmniej dwóch litrów wody dziennie. Prawdziwa lawina komentarzy ruszyła jednak nieco później, w maju 2026 roku, gdy celebrytka w mediach społecznościowych ze szczegółami opisała swój rygorystyczny jadłospis.
Aktorka zadeklarowała, że spożywa około 2300 kcal dziennie. Swój dzień zaczyna dość specyficznie, bo całkowicie pomija klasyczne, pożywne śniadania, serwując sobie o poranku jedynie filiżankę cappuccino oraz 1,5 litra wody z cytryną. Taki styl życia w maju trafił pod lupę specjalistów z portalu Plotek. Dietetyk kliniczny Sebastian Dzuła oraz psychodietetyczka Milena Nosek nie owijali w bawełnę. Eksperci stwierdzili wprost, że dieta bazująca na nagraniach gwiazdy wydaje się mocno niedoborowa energetycznie. Szczególny niepokój wzbudziła bardzo mała ilość węglowodanów złożonych w diecie celebrytki. Taki sposób odżywiania, zbliżony w swoich założeniach do modeli silnie redukcyjnych, według opinii fachowców może prowadzić do braków żywieniowych i z pewnością nie powinien być traktowany jako optymalny model żywienia na stałe.
instagram.com/majabohosiewicz
Szczegóły jadłospisu Mai Bohosiewicz i ostra odpowiedź na krytykę
Sama zainteresowana zdawała się jednak zupełnie nie przejmować surowymi opiniami dietetycznych ekspertów. W majowych relacjach dokładnie wypunktowała, co ląduje na jej talerzu, podkreślając nie tylko smak, ale przede wszystkim niesamowitą szybkość ich przygotowania. Maja Bohosiewicz chwaliła się, że cały proces spędzony w kuchni zajmuje jej mniej niż 20 minut, co miało stanowić idealne rozwiązanie dla zapracowanych osób.
"Pierwszy posiłek po treningu to mój shake białkowy z bananem, masłem orzechowym i owocami leśnymi na zwykłym krowim mleku. Na obiad zjadam jakiegoś rodzaju mięso, obecnie są to steki i na przykład edamame, a wieczorem wcinam jakąś delikatną sałatkę." — ujawniła Maja Bohosiewicz.
Dla wielu osób śledzących jej wystawne, luksusowe życie, takie racje żywnościowe brzmiały mocno kontrowersyjnie. Pod wpisami natychmiast zawrzało, a internauci byli przekonani, że to zdecydowanie zbyt mało jedzenia, aby zaspokoić potrzeby dorosłego, aktywnego człowieka. W sieci posypały się bezlitosne oceny jej kulinarnych wyborów.
"Wszystko pysznie, ale dla mnie za mało… padałbym z głodu." — napisał internauta w komentarzu pod nagraniem.
Maja Bohosiewicz nie zamierzała puścić tej uwagi płazem. Szybko i bez ogródek odgryzła się zmartwionej osobie, tłumacząc, że jej żywieniowy reżim jest celowo skrojony pod bardzo wymagający tryb życia, obejmujący codzienne, intensywne ćwiczenia.
"2300 kcal to bieda? Kochana, to są posiłki osoby trenującej siłowo i cardio. Gdybym nie trenowała, to po miesiącu takiego jedzenia byłabym na pewno kilka kg na plusie." — podsumowała Maja Bohosiewicz.
Patrząc na jej czwartkowe popisy w skąpym negliżu, trudno odmówić jej żelaznej konsekwencji i dyscypliny. W starciu na argumenty celebrytka nie pozostawiła cienia wątpliwości, choć eksperci wciąż mogliby dorzucić do jej porannego cappuccino odrobinę tych zaginionych węglowodanów złożonych.