Katarzyna Skrzynecka znów wprawiła internautów w osłupienie swoimi umiejętnościami edycji zdjęć. 53-letnia aktorka opublikowała kadry z planu, na których Dariusz Jakubowski przypomina bardziej Robbiego Williamsa niż samego siebie. Choć gwiazda zarzeka się, że nie zna Photoshopa, fani bezlitośnie punktują jej ostatnie popisy z Gali Osobowości i Sukcesy Roku 2026 oraz wizyty w studio „halo tu polsat”.
Katarzyna Skrzynecka twierdzi, że nie korzysta z programów do retuszu zdjęć
53-letnia Katarzyna Skrzynecka od dawna mierzy się z zarzutami o nadmierne wygładzanie rysów twarzy na publikowanych w sieci materiałach. Sama zainteresowana konsekwentnie ucina jednak wszelkie domysły. Twierdzi, że nie potrafi obsługiwać programu Photoshop, nie posiada go ani w komputerze, ani w telefonie i absolutnie nigdy z niego nie korzystała.
Gwiazda wylewnie zarzeka się, że jej edycja to absolutne minimum, polegające wyłącznie na zabawie kolorami. Z pełnym przekonaniem deklaruje, że używa jedynie prostych aplikacji poprawiających kontrast i plastykę zdjęć, co ma stanowić całą tajemnicę jej perfekcyjnego wizerunku w wirtualnym świecie.
"Bardzo się śmieję, jak widzę komentarze internautów wmawiających mi używanie Photoshopa. Ja w ogóle tego programu nie znam, nie umiem go obsługiwać i nigdy nie miałam z nim do czynienia. Nie mam go w komputerze ani w telefonie. Nie wyszczuplam sobie twarzy, nie usuwam sobie zmarszczek, nie wybielam zębów, nie zagęszczam włosów." — skwitowała niewzruszona Katarzyna Skrzynecka.
instagram.com/katarzyna_skrzynecka_official
Rodzinna wizyta w studio halo tu polsat i nienaturalnie gładki Marcin Łopucki
Katarzyna Skrzynecka po udanej wizycie w telewizji śniadaniowej, gdzie gościła z mężem, córką i pasierbicą, natychmiast pochwaliła się pamiątkowymi ujęciami w sieci. Kiedy jednak rodzinne zdjęcia na dobre trafiły do mediów społecznościowych, czujni obserwatorzy od razu rozpoczęli wnikliwą analizę.
Internauci zwrócili szczególną uwagę na nienaturalny retusz twarzy Marcina Łopuckiego, który niespodziewanie zyskał cerę gładką niczym porcelanowa lalka. Sympatycy aktorki nie szczędzili słów goryczy, nie rozumiejąc, skąd ta nagła potrzeba fałszowania rzeczywistości.
"Po co tak każde zdjęcie przerabiać na maksa zamiast zaakceptować siebie w pełni? (...) I tak wygląda dobrze, jest przemiłą babką, więc... chyba nie rozumiem." — napisał prosto z mostu jeden z użytkowników w komentarzu pod wpisem na Facebooku.
instagram.com/katarzyna_skrzynecka_official
Katarzyna Skrzynecka na planie zdjęciowym. Dariusz Jakubowski niczym Robbie Williams
Katarzyna Skrzynecka udowodniła jednak, że to nie koniec jej graficznych popisów. Aktorka opublikowała najnowsze zdjęcia wykonane podczas pracy na planie zdjęciowym, do których radośnie pozowała w towarzystwie Dariusza Jakubowskiego. W tym przypadku granice poprawiania urody zostały przez nią jeszcze mocniej przesunięte.
Obróbka cyfrowa twarzy cenionego aktora była na tyle intensywna i głęboka, że niemal całkowicie zatarła jego naturalne, wyraziste rysy. Zdezorientowani fani musieli dwukrotnie przyglądać się ujęciom, ponieważ potężnie wygładzony Dariusz Jakubowski zaczął niepokojąco przypominać sobowtóra znanego, zagranicznego gwiazdora popu.
"Myślałam że to Robbie Williams." — podsumowała krótko i niezwykle trafnie jedna z internautek, a jej ocena z miejsca zyskała ogromne poparcie wśród rozbawionych obserwatorów.
Zderzenie z rzeczywistością. Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki podczas uroczystej gali
Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki błyszczeli niedawno na czerwonym dywanie podczas prestiżowej Gali Osobowości i Sukcesy Roku, wdzięcząc się do aparatów. Problem w tym, że w mediach zderzyły się ze sobą dwie, całkowicie odrębne wizje tego wieczoru.
Zdjęcia z branżowego wydarzenia, które chwilę później opublikowała aktorka na swoim Instagramie, ukazywały absolutnie nieskazitelną, alabastrową skórę. Jednak zaledwie kilka kliknięć wystarczyło, by przekonać się, że te wyidealizowane pocztówki znacząco różniły się od autentycznych fotografii, wykonanych dokładnie w tym samym czasie przez obecnych na miejscu fotoreporterów. Trzeba przyznać, że te darmowe aplikacje do kontrastu potrafią zdziałać większe cuda niż niejedna klinika medycyny estetycznej – szkoda tylko, że efekt końcowy tak rzadko pokrywa się z tym, co widzą fotoreporterzy na ściankach.