Doda i Fagata zafundowały prawdziwe trzęsienie ziemi na finale trasy #MATA2040. Podczas spektakularnego koncertu na stadionie PGE Narodowy, w którym uczestniczyły dziesiątki tysięcy widzów, gwiazdy zaprezentowały premierowy utwór. Zaskakująca kolaboracja okazała się bezlitosnym diss trackiem wymierzonym w ich byłych partnerów. Tego wieczoru dziewczyny poszły na całość, serwując fanom potężną dawkę gniewu i show. Wciśnięte w skąpe gorsety zrobiły spore zamieszanie.
Diss track Dody i Fagaty na PGE Narodowym
39-letnia Dorota Rabczewska po raz kolejny udowodniła, że potrafi zszokować tłumy. Doda i Fagata wystąpiły wspólnie na scenie, prezentując premierowy utwór będący diss trackiem wymierzonym w ich byłych partnerów. Dziewczyny kompletnie bez hamulców weszły w rapowy klimat, a całe wydarzenie wywołało ogromne emocje wśród publiczności. Z pewnością panowie, do których skierowano te gorzkie słowa, nie spali tej nocy zbyt spokojnie. Zafundowana im parada bezwstydności pokazała, że polski show-biznes nie wybacza dawnych krzywd, a zemsta najlepiej smakuje serwowana przy pełnym stadionie.
Warto dodać, że dla młodszej z gwiazd nie było to jedyne wyjście na scenę tego wieczoru. Fagata wystąpiła również u boku Maty i Natalisa, by wspólnie wykonać utwór „Będę Prezydentem”. Jednak to właśnie późniejsze, tak mocne wejście królowej popu w świat ulicznych rymów i bitów okazało się absolutnym hitem. Połączenie sił z czołową postacią internetowych dram okazało się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o generowanie zasięgów.
Obie gwiazdy zaskoczyły również strojem. Wciśnięte w skąpe gorsety szalały na scenie.
Doda nawiązuje do "Bad Girls" i policyjnych interwencji
Żeby tego było mało, wspólny utwór Dody i Fagaty opiera się na samplach z piosenki „Bad Girls”, którą Doda wydała w 2010 roku. Zastosowanie tak nostalgicznego brzmienia świetnie podbiło klimat występu i przypomniało starym wyjadaczom czasy, gdy artystka niepodzielnie rządziła polską sceną. Jednak to warstwa liryczna wywołała największe kontrowersje. Fani w sieci natychmiast podzielili się na dwa obozy, gorąco dyskutując, czy ten ostry tekst to zwykła przesada, czy może ostateczne "women empowerment".
W nowej piosence Doda nawiązuje bezpośrednio do niezwykle dramatycznych wydarzeń z 2017 roku, kiedy to o godzinie 6:00 rano w jej mieszkaniu pojawili się funkcjonariusze policji. Wokalistka ewidentnie ma wciąż rachunki do wyrównania. Gwiazda nie gryzie się w język i wyznaje bez ogródek swoją bolesną ocenę minionych relacji, co wzbudziło istny szał pod sceną.
Jesteś małą pałą, co honor widziała w kinach
— uderza prosto z mostu Doda.
instagram.com/dodaqueen
Doda i Bedoes na wspólnym zdjęciu. Zostanie raperką?
Ten zaskakujący romans polskiego popu z rapem zdaje się jednak dopiero rozkręcać na dobre. Po zejściu z wielkiej sceny PGE Narodowego, artystka pochwaliła się niespodziewanym kadrem zza kulis. Doda opublikowała wspólne zdjęcie z raperem Bedoesem, wykonane na backstage'u wydarzenia. W mediach społecznościowych zdradziła swoje plany na przyszłość, a jej wpis od razu rozszedł się po sieci, generując lawinę komentarzy.
Bedoes mówi, że będę raperką.
— napisała zachwycona Doda.
W świecie show-biznesu, gdzie uwaga internautów ulatnia się szybciej niż znikające relacje na Instagramie, a o lajki walczy się w ułamkach sekund, Bedoes wiedział, że musi działać natychmiast. Raper błyskawicznie odniósł się do słów wokalistki, publicznie podkręcając atmosferę wokół jej nowych ambicji. Takie tempo reakcji to prawdziwa sztuka przetrwania w wirtualnej dżungli.
Nie ma rzeczy niemożliwych, dziękuję za spotkanie i pozdrawiam.
— skomentował krótko Bedoes.
Czy oznacza to, że wkrótce czeka nas pełnoprawny, solowy album hip-hopowy w wykonaniu autorki "Dżagi"? Polskiego show-biznesu chyba nic już nie jest w stanie zaskoczyć, a ta pełna ostrego języka i szczera do bólu noc na zawsze zapisze się w pamięci internautów.