28-letnia Natalia Bacławska, narzeczona tragicznie zmarłego Łukasza Litewki, udzieliła pierwszego publicznego wywiadu po jego stracie. Polityk zginął 23 kwietnia w dramatycznym wypadku drogowym, potrącony przez samochód podczas jazdy na rowerze. W poruszającym reportażu programu "Uwaga!" w TVN, wyemitowanym w poniedziałek, kobieta podzieliła się swoim ogromnym bólem, a telewizja zaprezentowała nigdy wcześniej niepublikowane, prywatne fotografie z ich domowego archiwum.
Natalia Bacławska o szczegółach związku z Łukaszem Litewką
Natalia Bacławska, zmuszona do stawienia czoła niespodziewanej żałobie, po raz pierwszy zebrała w sobie siły, by opowiedzieć o wstrząsającej stracie, z którą mierzy się od zeszłego miesiąca. Śmierć Łukasza Litewki była ciosem, na który nikt z najbliższego otoczenia nie mógł przygotować się choćby w najmniejszym stopniu. Łukasz Litewka zginął tragicznie w wieku zaledwie 36 lat po tym, jak został potrącony przez samochód osobowy podczas jazdy rowerem. Do tego dramatycznego zdarzenia doszło 23 kwietnia, kładąc kres wszystkim jego wspólnym planom z narzeczoną.
W materiale wyemitowanym na antenie TVN w poniedziałek, partnerka zmarłego z trudem dobierała słowa, by opisać koszmar swojej obecnej rzeczywistości. Głos załamanej kobiety był przepełniony żalem. W poruszającej wypowiedzi telefonicznej dla stacji wyznała, że wraz ze śmiercią ukochanego odeszło również jej poczucie sensu i przyszłości.
Budzę się z płaczem i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, nasze wszystkie plany, wspólne marzenia, po prostu ich już nie ma. Nie ma nic. Ja umarłam razem z nim.
screen Uwaga TVN
Pusty dom i niepublikowane wcześniej zdjęcia posła
Rozdzierający wymiar tej luki staje się jeszcze wyraźniejszy, gdy weźmie się pod uwagę ich wspólną przeszłość. Natalia Bacławska i Łukasz Litewka poznali się przed laty przez wspólną znajomą, a od trzech lat mieszkali razem, dzieląc pełną miłości codzienność. Tę niewyobrażalną tragedię dodatkowo potęguje bardzo trudny fakt z kalendarza – jeszcze w minioną sobotę zmarły polityk obchodziłby swoje 37. urodziny. Dzień, który z pewnością spędziliby na radosnym celebrowaniu kolejnego roku życia, naznaczony był jedynie milczeniem i bólem po stracie.
Aby unaocznić to, co zostało brutalnie przerwane, w trakcie programu zaprezentowano nigdy wcześniej niepublikowane, prywatne zdjęcia Łukasza Litewki i jego partnerki, pochodzące z ich osobistego, domowego archiwum. Fotografie te ukazują ich zwykłą codzienność, proste momenty pełne uśmiechu, bliskości i beztroskiego szczęścia, którego dziś już nie ma. Widok radosnej pary, która z nadzieją patrzy w przyszłość, w brutalny sposób kontrastuje z obecną, bolesną rzeczywistością, potęgując uczucie nieodwracalnej straty.
Dla narzeczonej nagła śmierć partnera oznaczała utratę jej życiowego azylu. Zamiast budować wspólne życie pod jednym dachem, kobieta została sama ze wspomnieniami. Natalia Bacławska przyznała, że luksusy nie miały dla niej znaczenia, dopóki byli razem:
Wcześniej mówiłam Łukaszowi, że mogłabym mieszkać nawet na Marsie albo w szałasie, ale najważniejsze, żeby były tam osoby, które kocham
Podczas łamiącego serce wywiadu dla programu „Uwaga!” TVN, wprost opowiedziała o przerażającej, obezwładniającej pustce, która panuje w ich wspólnym mieszkaniu.
Ja wracam do domu, który tak naprawdę, nie mogę nazwać go domem, bo Łukasz był moim domem. Zmieniło się wszystko. Po prostu wracam do pustego budynku, gdzie nie ma nic. To jest dla mnie najtrudniejsze. W tym momencie mogę śmiało powiedzieć, że nie mam domu.
Kierowca oskarżony o potrącenie posła zabiera głos poza kamerami
Koszmar z 23 kwietnia zatrzymał świat rodziny zmarłego, ale na zawsze pozostawił też piętno na sprawcy całego zdarzenia. Podczas prac nad materiałem, reporterzy stacji dotarli do 57-letniego kierowcy oskarżonego o potrącenie posła. Twórcy programu za wszelką cenę starali się dowiedzieć, jak z tą świadomością funkcjonuje dziś drugi uczestnik tragicznego zdarzenia.
Przeprowadzenie z nim formalnego, tradycyjnego wywiadu okazało się jednak niemożliwe. Złamany ciężarem zaistniałej sytuacji i tragicznymi konsekwencjami tamtego kwietniowego dnia mężczyzna zdecydowanie odmówił wywiadu przed obiektywami kamer. Ostatecznie zgodził się jedynie na to, by chwilę porozmawiać z reporterem programu „Uwaga!” TVN poza wizją. W oficjalnym opisie tej wyjątkowo trudnej wymiany zdań, oddano jego głęboki wstrząs:
Nie chciałem mówić o szczegółach. Mogę się teraz jedynie za niego modlić — miał powtarzać zdruzgotany 57-latek w rozmowie z reporterem.