Piekło podczas występu Izraela na Eurowizji. Ochrona użyła siły, fani nie mają litości: "To wstyd dla konkursu" [wideo]

Piekło podczas występu Izraela na Eurowizji. Ochrona użyła siły, fani nie mają litości: "To wstyd dla konkursu" [wideo]

Piekło podczas występu Izraela na Eurowizji. Ochrona użyła siły, fani nie mają litości: "To wstyd dla konkursu" [wideo]

instagram.com/eurovision

Noam Bettan wywołał ogromne emocje podczas pierwszego półfinału Eurowizji 2026. Występ reprezentanta Izraela zagłuszyło głośne buczenie i skandowanie haseł na widowni. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a służby siłą usunęły cztery protestujące osoby. Mimo potężnych kontrowersji, artysta zdołał ostatecznie wywalczyć awans do wielkiego finału konkursu.

Reklama

Buczenie i protesty podczas występu Noama Bettana na Eurowizji 2026

Noam Bettan, reprezentujący Izrael z piosenką „Michelle”, musiał mieć nerwy ze stali – albo bardzo sprawne zatyczki do uszu. Podczas pierwszego półfinału Eurowizji 2026, wokalista zmierzył się z wyjątkowo wrogim przyjęciem ze strony widowni. Część publiczności zgromadzonej w hali buczała oraz głośno skandowała hasło „wolna Palestyna” w trakcie jego występu na wielkiej scenie.

W sieci natychmiast zawrzało, a komentarze internautów kipią od skrajnych emocji, bezlitośnie dzieląc fanów konkursu na dwa przeciwstawne obozy. Z jednej strony słychać głosy poparcia dla wolności słowa, z drugiej ostrą krytykę włączania tak ciężkich spraw w format rozrywkowy. Trudno uwierzyć, że to wielkie muzyczne święto tak szybko zamieniło się w arenę zaciekłych manifestacji i politycznych sporów.

Interwencja ochrony na widowni. Oświadczenie ORF i EBU

Noam Bettan stał się centralną postacią skandalu, który zmusił służby do radykalnych kroków. Ochrona usunęła z obiektu łącznie cztery osoby, co było bezpośrednią konsekwencją zakłócania przebiegu tego międzynarodowego wydarzenia. Jak wynika z relacji, jedna z protestujących osób została wyprowadzona za głośne wyrażanie poglądów blisko mikrofonu, co bezpośrednio przeszkadzało w realizacji telewizyjnej transmisji na żywo. Krótko po zakończeniu pierwszego półfinału Eurowizji 2026, oficjalny komunikat w tej sprawie opublikowali przedstawiciele stacji ORF i Europejskiej Unii Nadawców (EBU).

Ochrona wyprowadziła tę osobę, bo przeszkadzała publiczności

Organizatorzy nie zamierzali ukrywać faktów i nie owijali w bawełnę, starając się uciąć lawinę narastających w internecie spekulacji. Błyskawiczna reakcja była niezbędna, aby uspokoić nastroje wokół całego konkursu. W dalszej części komunikatu, wydanego wspólnie przez ORF i EBU zaraz po feralnym półfinale, jasno sprecyzowano powody interwencji wobec pozostałych manifestantów, aby prawda o bezprecedensowym incydencie nie została zniekształcona przez plotki.

Trzy inne osoby również zostały usunięte z obiektu przez ochronę za zakłócanie spokoju.

Alicja Szemplińska w finale i kontrowersje wokół startu Izraela

Alicja Szemplińska mogła jednak świętować, bo polskie głosy niosły ją prosto do wielkiego finału. Reprezentantka Polski zaprezentowała się na scenie wręcz zjawiskowo i po pełnym napięcia oczekiwaniu zakwalifikowała się do ostatecznego starcia o kryształowy mikrofon. Ten radosny akcent udowadnia, że mimo potężnych zawirowań i skandalicznego chaosu na trybunach, polscy fani mają jeszcze powody do radości i dumy ze swojej reprezentantki.

Z kolei Noam Bettan, pomimo dantejskich scen na widowni, również wywalczył awans do sobotniego finału Eurowizji 2026, co wywołało kolejną falę oburzenia w mediach społecznościowych. Fani nie gryzą się w język i otwarcie krytykują decyzje EBU. Napięta sytuacja odcisnęła piętno na konkursie znacznie wcześniej – wielu artystów zrezygnowało z udziału w geście protestu przeciwko uczestnictwu Izraela. Tegoroczne muzyczne zmagania zostały w ten sposób definitywnie zdominowane przez politykę i olbrzymie kontrowersje.

Polscy malkontenci nie wierzą w sukces Alicji Szemplińskiej. My jednak trzymamy kciuki za polską reprezentantkę.
Reklama
Reklama