Sylwia Bomba nie ukrywa, że gigantyczna popularność niesie ze sobą również ciemne strony. W wywiadzie dla portalu Party celebrytka wyznała, że panicznie obawia się porwania swojej 7-letniej córki. Troskliwa mama już teraz monitoruje lokalizację Tosi za pomocą specjalnego zegarka z GPS, a w przyszłości planuje wynajęcie dla niej prywatnego ochroniarza. Sława dziewczynki rośnie w lawinowym tempie, więc gwiazda postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Sylwia Bomba obawia się o bezpieczeństwo córki. 7-letnia Tosia nosi zegarek z GPS i robi karierę
Sylwia Bomba coraz częściej odczuwa trudy życia na świeczniku, zwłaszcza gdy sława dotyka bezpośrednio jej najbliższych. Rozpoznawalność 7-letniej Tosi osiągnęła poziom, który budzi u celebrytki niepokój. Życie w nieustannym blasku fleszy sprawiło, że fani bez skrępowania podchodzą do dziewczynki w miejscach publicznych. W wywiadzie dla portalu Party, opowiadając o rosnącej popularności pociechy, gwiazda zdradziła, z jakimi problemami musi się mierzyć każdego dnia.
Skąd tak wielka sława 7-latki? Tosia to już prawdziwa mała bizneswoman. Dziewczynka nie tylko bryluje u boku mamy podczas medialnych eventów, ale zarabia także na reklamach i odkłada własne pieniądze na konto. Co więcej, ambitna siedmiolatka planuje wkrótce założyć własny kanał na YouTube i pilnie przygotowuje się do debiutu filmowego. Przy tak prężnie rozwijającej się karierze zawodowej nic dziwnego, że obce osoby zaczepiają ją w sklepach. Tego typu zachowania rodzą u zaniepokojonej mamy najgorsze myśli.
Nie boję się o jej rozwój, bo widzę, że jest bardzo mądrą, bardzo dojrzałą, jak na swój wiek, dziewczynką. Zresztą każdy, kto z nią obcuje, widzi to. W szkole również tak jest postrzegana, że jest bardzo dojrzała, bardzo empatyczna, pomaga słabszym, więc to jest, uważam, duży sukces. Natomiast boję się, że mi ją porwą, bo moja Tosia jest uwielbiana przez wszystkich i nieraz bywa tak, że jesteśmy na przykład w sklepie i podchodzi do niej pani i mówi: 'Tosia, ja cię kocham, uwielbiam'
instagram.com/sylwiabomba
Sylwia Bomba szykuje prywatnego ochroniarza dla Tosi. Grzegorz Collins pilnuje dziewczynki
Sylwia Bomba, by zapewnić dziecku absolutne bezpieczeństwo, wyposażyła córkę w technologię rodem z hollywoodzkich filmów szpiegowskich. Celebrytka zdradziła, że na bieżąco monitoruje lokalizację 7-latki za pomocą specjalnego zegarka z nadajnikiem GPS i dedykowanej aplikacji w swoim telefonie. Brzmi to jak standardowy gadżet dla wielu dzieci, jednak w świecie wielkiego show-biznesu to dopiero skromna rozgrzewka przed wdrożeniem prawdziwej ochrony.
Obecnie zapracowana dziewczynka znajduje się pod nieustannym nadzorem dorosłych i nigdy nie przebywa w miejscach publicznych bez opieki matki lub jej partnera, Grzegorza Collinsa, o którym celebrytka pieszczotliwie mówi "Grześ". Wszystko może się jednak diametralnie zmienić, gdy Tosia nieco podrośnie. Wybiegając w przyszłość, gwiazda poważnie rozważa zatrudnienie prywatnego ochroniarza dla swojej córki. Taki scenariusz miałby się ziścić, gdy dziewczynka skończy około 14 lat i zacznie samodzielnie chodzić do szkoły.
Muszę mieć jej lokalizację i nie wykluczam tego, że być może będę musiała zatrudnić za parę lat ochroniarza. Na razie nie, bo Tosia raczej nie bywa nigdzie beze mnie albo bez Grzesia. Natomiast nie wiem, jak to będzie, jak będzie miała 14 lat i będzie chciała sama chodzić do szkoły. Być może będzie tak, że będzie potrzebny ochroniarz, który będzie jej pilnował.
Cóż, wygląda na to, że bycie polską "nepo baby" i zarabianie poważnych pieniędzy już od najmłodszych lat wymaga wdrożenia równie restrykcyjnych procedur ochronnych, co w przypadku najsłynniejszych, światowych celebrytów zza oceanu. Przynajmniej gołym okiem widać, że w rodzimym show-biznesie powoli zbliżamy się do najwyższych zachodnich standardów kreowania własnej legendy. Zegarek z lokalizatorem i wynajęty profesjonalista od bezpieczeństwa niosący plecak z pewnością zrobią na szkolnym korytarzu niemałe wrażenie.