Joanna Racewicz towarzyszy swojemu 18-letniemu synowi w jednym z najważniejszych momentów jego życia. Igor w maju 2026 roku przystąpił do matury, a znana dziennikarka, która samotnie wychowała chłopca po tragedii smoleńskiej, nie kryje wzruszenia i drżącego głosu.
Igor Racewicz zdaje maturę z polskiego i matematyki
Igor Racewicz pod koniec kwietnia 2026 roku świętował swoje 18. urodziny, by zaledwie kilka dni później zmierzyć się z najważniejszym egzaminem w życiu. Nastolatek wszedł w dorosłość w blasku fleszy, choć sama dziennikarka przyznaje, że to ona przeżywa maturę znacznie mocniej niż jej jedynak. W tym szczególnym, majowym czasie matka wspiera go na każdym kroku, nie kryjąc ogromnej dumy.
Syn Joanny Racewicz rozpoczął sesję maturalną w poniedziałek 4 maja 2026 roku od egzaminu z języka polskiego. Tego samego poranka, po odwiezieniu syna na pierwszy dzień zmagań, wzruszona dziennikarka nagrała relację w samochodzie. Z ogromnym ciepłem opisała w niej chwile, w których jej potomek pewnym krokiem zmierzał w stronę szkolnych drzwi.
Dzień dobry w poniedziałek 4 maja. Takie przedziwne uczucie, kiedy twój nastolatek, tegoroczny maturzysta właśnie wysiada z samochodu, bierze dwa zapasowe długopisy, mówi: pa i idzie pisać najważniejszy egzamin w życiu. On jakoś dziwnie spokojny, a ja... takie motyle w brzuchu, które zabierają mnie do tego samego dnia wiele lat temu, kiedy sama szłam pisać maturę z polskiego. Nie wiem, czy też tak macie kochani rodzice? Wszystkim maturzystom powodzenia, wszystkim rodzicom dużo sił i odporności, bo nam się na pewno przydadzą!
Następnego dnia, we wtorek 5 maja 2026 roku, Igor przystąpił do kolejnego starcia – tym razem z matematyką. Drugi dzień sesji przyniósł matce równie silne refleksje nad szybko uciekającym czasem. Dziennikarka przekazała w mediach społecznościowych, jak wyglądały poranne chwile przed tym wymagającym egzaminem, dzieląc się swoją osobistą melancholią.
No i poszedł. Dziś na matematykę. Spokojnie, mówi, rozwiązywaliśmy tyle arkuszy próbnych, że to powinna być bułka z masłem. (...) Jest takie poczucie, że kończy się jakiś ważny etap w życiu. (...) Jeszcze tak niedawno byli tacy mali. Powodzenia i spokoju dla wszystkich!
Joanna Racewicz o samotnym macierzyństwie po tragedii smoleńskiej
Matura Igora to dla jego matki moment szczególnie ważny. Duma nierozerwalnie przeplata się tu z bolesną przeszłością. Joanna Racewicz straciła męża w katastrofie smoleńskiej 16 lat temu, w 2010 roku. Miała wtedy 36 lat, a mały Igor zaledwie 2 lata. Ciężar wychowania chłopca spoczął całkowicie na jej barkach.
Od tamtego czasu każda wiosna bywa dla niej trudna. Dziennikarka określa kwiecień mianem "wiecznej blizny", nawiązując do tej tragicznej daty. Tym mocniej dzisiejsze, majowe sukcesy Igora zyskują głęboki, życiowy wymiar. O tym, jak wielką siłę dawało jej macierzyństwo w najcięższych chwilach, opowiedziała w wywiadzie dla magazynu "Pani".
Zupełnie sobie nie wyobrażam, co by było, gdyby nie on. Syn jest dla mnie jak potężna bateria życiowa. Przeprowadził mnie przez Rubikon.
Dziś dumna matka może z ulgą patrzeć na owoc swoich kilkunastoletnich starań. Wychowała opanowanego młodego mężczyznę, który właśnie stawia najważniejsze kroki w dorosłość. Ich niezwykła więź jest dowodem na to, że nawet po najtrudniejszych przejściach można zbudować pełen miłości dom.