To koniec! Dramatyczne wyznanie Dominiki Clarke. "Zostałam zmuszona do rezygnacji"

To koniec! Dramatyczne wyznanie Dominiki Clarke. "Zostałam zmuszona do rezygnacji"

To koniec! Dramatyczne wyznanie Dominiki Clarke. "Zostałam zmuszona do rezygnacji"

Facebook Dominika Clarke

Dominika Clarke, mama słynnych pięcioraczków z Horyńca, ogłosiła nagłe wycofanie się z biznesu w Tajlandii. Kobieta wychowująca 11 dzieci musiała zamknąć swoje nowo otwarte biuro podróży Go Lanta Co. Ltd. Powodem tej wstrząsającej decyzji było celowe nękanie jej wspólniczki oraz obrzydliwe kłamstwa o rzekomych długach rodziny.

Reklama

Dominika Clarke zamyka biuro podróży w Tajlandii. Powodem nękanie i groźby

Wyjazd z Polski na drugi koniec świata miał być dla nich ucieczką przed niezdrową presją otoczenia. Dominika Clarke z ogromnym zapałem postanowiła otworzyć biuro podróży, chcąc legalnie zarabiać poza internetem. Zaledwie chwilę temu kobieta pękała z dumy, chwaląc się w sieci oficjalnym dokumentem.

Kochani, cudowny dzień! Dzisiaj otrzymałam licencję na prowadzenie działalności turystycznej w Tajlandii! Go Lanta Co. Ltd.!

Wcześniej wspominała, jak małymi kroczkami, nie znając języka, doszła do wyznaczonego celu. Szczęka opada, gdy pomyśli się, jak krótką drogę przebyła od triumfu do dramatu. Zamiast rozwijać firmę, opublikowała w sieci wpis pełen bólu i furii.

ZMUSILIŚCIE MNIE DO REZYGNACJI... CZY TAK WYGLĄDA WASZA „TROSKA”? Piszę to z ogromnym bólem, ale i z furią, której nie zamierzam już ukrywać. Zostałam zmuszona do rezygnacji z pracy w biurze. Nie potrafię pojąć logiki osób, które od dwóch lat wykrzykują w moją stronę: „zniknij z sieci i idź do normalnej pracy!”. Zrobiłam to. Otworzyłam biuro, nawiązałam współpracę, zaczęłam budować coś stabilnego poza mediami społecznościowymi. I co zrobiłyście, drogie „obrończynie”? Zniszczyłyście to, zanim na dobre ruszyło.

Głównym powodem kapitulacji stały się bezlitosne ataki na osoby, z którymi nawiązała współpracę. Hejt w sieci uderzył w jej partnerów, na co matka nie mogła się zgodzić. Zdecydowała się zrezygnować, by ratować biznesowy spokój innych.

Nękanie mojej wspólniczki, zastraszanie jej, ohydne kłamstwa o moich rzekomych długach i próby zaszczucia każdego, kto podał mi rękę - to jest Wasze „dobro dzieci”? Zabrałyście matce 11 dzieci możliwość legalnego zarobkowania w biurze. Czy teraz Wasze sumienia są czyste? Osiągnęłyście swój cel: dla bezpieczeństwa moich partnerów biznesowych i spokoju rodziny, wycofuję się z tego projektu. Ale nie myślcie, że to koniec.

Rodzina Clarke zmienia nazwę profilu. Dominika Clarke ujawnia bolesne komentarze o synku

Niestety, to nie pierwszy raz, kiedy znana matka musi mierzyć się z najgorszą stroną popularności. Niedawno dawne pięcioraczki z Horyńca doczekały się gruntownej zmiany wizerunkowej w social mediach. Obecnie funkcjonują pod nazwą Rodzina Clarke.

Nie jesteśmy już też z Horyńca, to znaczy zawsze będziemy, ale nadajemy z Tajlandii. A treści nie dotyczą tylko maluszków, ale całej rodziny i naszego życia

Za tą decyzją stały jednak znacznie mroczniejsze powody niż tylko azjatycka przeprowadzka. Dominika Clarke mówi wprost o ludzkim okrucieństwie, które mrozi krew w żyłach. Internauci nie zawahali się uderzyć w najczulszy punkt, zostawiając wiadomości o zmarłym synku.

Powodów jest kilka, niektóre z nich to pytania 'Dlaczego pięcioraczki...' lub bardzo nieprzyjemne wiadomości w tej sprawie typu: 'przecież jeden zdechł…’, 'jeden mniej Wam różnicy nie zrobi…'. Jakim to trzeba być człowiekiem

Na domiar złego, wokół znanej z mediów rodziny zaczęli kręcić się bezczelni oszuści na Instagramie. Tworzą oni fałszywe konta i bazują na ludzkiej naiwności. W tej sprawie Dominika Clarke nie gryzie się w język i ostrzega: to bezczelna próba wyłudzenia pieniędzy.

Uważajcie na oszustów w sieci. Moje konto ma niebieski znaczek, oficjalna nazwa tylko Rodzina Clarke i zawsze sprawdzajcie datę utworzenia oraz liczbę obserwujących - jeśli konto powstało wczoraj, to na pewno nie moje

Dominika Clarke zapowiada walkę w sądzie. Nowy projekt: Angielski na 50 plus

Zrozpaczona, ale i zdeterminowana matka postanowiła w końcu powiedzieć "dość". Zebrane cyfrowe dowody i obrzydliwe wiadomości od stalkerów trafiły już w ręce ekspertów. Zastraszanie w internecie ma teraz znaleźć swój finał u prawnika.

Wszystkie dowody nękania, maile z pogróżkami, screeny z grup lokalnych i próby sabotażu moich działań zawodowych są już zabezpieczone. Przekazałam sprawę prawnikowi. To już nie jest internetowy hejt - to jest celowe niszczenie reputacji i miejsca pracy, a za to w polskim prawie płaci się wysoką cenę.

Mimo potężnego stresu kobieta dobitnie udowadnia, że nikt jej nie złamie. Zamyka biznes turystyczny, ale od razu zapowiada swój nowy początek. Jej kolejny cel to nauka angielskiego online pod szyldem Angielski na 50 plus.

Skoro tak bardzo nie chciałyście, bym pracowała w biurze, to wracam do tego, w czym jestem najlepsza i czego nikt mi nie zabierze - do pracy ONLINE. Nie dam Wam tej satysfakcji, bym siedziała i płakała. Już teraz zapraszam wszystkich, którzy chcą się uczyć języka angielskiego w radosnej atmosferze, na mój nowy profil: ANGIELSKI na 50 PLUS.

Życie na azjatyckim kontynencie toczy się dalej, a Vincent Clarke i jego żona stawiają czoła kolejnym wyzwaniom. Internauci mogą być pewni, że niezłomna matka jeszcze nie raz pokaże swoją siłę.

Mama pięcioraczków z Horyńca miała groźny wypadek. Wystarczył jeden zły ruch dziecka.
Źródło: Facebook: Rodzina Clarke
Reklama
Reklama