Andrzej Olechowski nie żyje. Współtwórca Platformy Obywatelskiej i były minister finansów zmarł w wieku 78 lat, zostawiając w głębokim żalu swojego najbliższego przyjaciela. Wojciech Mann pożegnał polityka we wzruszającym wpisie, przerywając milczenie po stracie osoby, przed którą... ostrzegał go szkolny wychowawca. Ich relacja przetrwała 65 lat, a przerwała ją dopiero śmierć.
Wojciech Mann w żałobie. Śmierć Andrzeja Olechowskiego to koniec 65-letniej przyjaźni
Śmierć Andrzeja Olechowskiego wstrząsnęła opinią publiczną w sobotę, 25 kwietnia 2026 roku. Informację o odejściu polityka przekazał mediom Marcin Bosacki z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zaledwie chwilę później w sieci pojawił się krótki, ale niezwykle poruszający wpis, który chwycił za serce tysiące internautów.
Wojciech Mann postanowił pożegnać człowieka, który towarzyszył mu niemal przez całe życie. Znany dziennikarz radiowy opublikował na Facebooku słowa, które dobitnie świadczą o tym, jak silna i nierozerwalna więź łączyła obu mężczyzn.
Andrzej Olechowski. Najdłuższa przyjaźń mojego życia. Niech Bóg się nim zaopiekuje
"Nie zadawaj się z nim". Szokujące kulisy poznania i zakazana relacja w siódmej klasie
Nikt nie przypuszczał, że ta historia przyjaźni przetrwa ponad sześć dekad. Kiedy Andrzej Olechowski i Wojciech Mann spotkali się w siódmej klasie szkoły podstawowej, nic nie zapowiadało, że w ogóle znajdą wspólny język. W szkole przyszły radiowiec uchodził za czarną owcę, a dżinsy, które nosił, frustrowały ówczesnych konserwatywnych pedagogów.
Nauczyciel wziął na bok Andrzeja - grzecznego, nowego ucznia - i surowo zabronił mu kontaktów z podejrzanym osobnikiem. To właśnie to ostrzeżenie, zamiast ich rozdzielić, na zawsze ich połączyło.
Zdarzało mi się przestać być grzecznym. Mój sposób bycia trochę odbiegał od zasad narzucanych przez szkołę, co wyrażało się buntem, choćby w stroju. Wychowawca prosił moją mamę, żebym nie przychodził w dżinsach, bo to robi złe wrażenie. I tak powstało przekonanie, że jestem podejrzaną osobą, a Andrzeja należało przede mną chronić
- opowiadał lata później Wojciech Mann.
Jak również z rozbawieniem wspominał potem polityk, wychowawcza przestroga odniosła całkowicie odwrotny skutek:
Proszę sobie wyobrazić: nowa klasa, człowiek nikogo nie zna, a nauczyciel wskazuje jedną osobę. Naturalna reakcja? Już się tak do końca nauczycielowi nie ufa
instagram.com/wojciechmannofficial
Piwnica, adapter i rock and roll. Tak narodziła się faza klubu pod nosem władzy
Zbuntowanego nastolatka i przyszłego ministra połączyła wspólna ucieczka od szarej rzeczywistości PRL-u. Początki przyjaźni opierały się na bezgranicznej miłości do zachodnich brzmień, a zagraniczny rock & roll stał się ich własnym manifestem wolności. Z czasem potajemne słuchanie muzyki w domowym zaciszu przestało im wystarczać, zwłaszcza że koledzy również lgnęli do deficytowych dźwięków.
Udało im się wywalczyć dla siebie małą, mroczną przestrzeń w podziemiach. Warszawskie Towarzystwo Muzyczne udostępniło im piwnicę, w której narodziła się prawdziwa magia. Jeden przynosił adapter, drugi kolekcjonowane z trudem płyty winylowe.
Interesowała nas muzyka: rock & roll. Więc mówimy: "Zaraz, przede wszystkim musimy słuchać - u niego, u mnie". Ale koledzy też chcieli dołączyć. Udało nam się zorganizować miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Tam urządzaliśmy wieczorki — ktoś przynosił adapter, gramofon, inni płyty. Później pojawiły się nawet koncerty na żywo. W ten sposób powstała już zorganizowana forma klubu, choć nikt tego nigdy nie rejestrował
- opowiadał Andrzej Olechowski.
scena z: Andrzej Olechowski, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA
Dwie drogi, jedna więź. Przyjaźń Manna i Olechowskiego z książką w tle
Z upływem lat ich zawodowe drogi całkowicie się rozeszły. Wojciech Mann stał się legendarnym głosem i arbitrem muzycznego gustu, wychowując kolejne pokolenia Polaków. Z kolei Andrzej Olechowski wszedł w twardy, bezlitosny świat finansów i polityki, doradzając prezydentom i decydując o państwowym budżecie.
Jednak niezależnie od tego, czy jeden prowadził radiową audycję, a drugi startował w wyborach prezydenckich, przyjaźń Wojciecha Manna i Andrzeja Olechowskiego pozostała nienaruszona. W 2025 roku na rynku ukazała się nawet publikacja zatytułowana "Historia jednej znajomości", która złożyła hołd tej niezwykłej więzi, udowadniając, że prawdziwa lojalność nie zna różnic światopoglądowych.
Koniec pewnej epoki. Donald Tusk pożegnał jednego z "trzech tenorów" Platformy Obywatelskiej
Odejście Andrzeja Olechowskiego to niewątpliwie koniec pewnej epoki. Głos w sprawie natychmiast zabrał obecny szef rządu. Donald Tusk - pożegnanie, które opublikował w mediach społecznościowych, przypomina, jak powstawała Platforma Obywatelska.
Odszedł Andrzej Olechowski, polityk, dyplomata, jeden z "trzech tenorów" Platformy Obywatelskiej. Niech spoczywa w pokoju
Odszedł Andrzej Olechowski, polityk, dyplomata, jeden z „trzech tenorów” Platformy Obywatelskiej. Niech spoczywa w pokoju.
— Donald Tusk (@donaldtusk) April 25, 2026
Oprócz polityków, zmarłego żegnają również zwykli obywatele. W komentarzach pod osobistym wpisem Wojciecha Manna zaroiło się od szczerych, pełnych szacunku słów. Internauci w krótkich zdaniach zamknęli to, jak społeczeństwo zapamięta mądrego człowieka z wielką klasą.
Wielka strata
Człowiek wielkiego formatu, mądry, kulturalny