Michele Hundley Smith zostawiła męża i 14-letnią córkę, by pojechać po prezenty. Przez ponad dwie dekady bliscy modlili się o jej powrót, a sprawą żyły media w całym USA. Prawda o losie Michele Hundley Smith nie przyniosła ukojenia – otworzyła rany, o których rodzina chciała zapomnieć. Kobieta żyje, ale nie chce wracać do domu.
Tajemnicze zniknięcie w grudniową noc
Dramat rozpoczął się 9 grudnia 2001 roku w miejscowości Eden w stanie Karolina Północna. 38-letnia wówczas Michele Hundley Smith poinformowała rodzinę, że jedzie na świąteczne zakupy do marketu K-Mart w sąsiednim Martinsville w Wirginii. Wsiadła do swojego zielonego minivana, Pontiac Trans Sport z 1995 roku, i odjechała. Do domu jednak nigdy nie wróciła.
W tej historii uderza jeden, niezwykle niepokojący szczegół. Oficjalne zgłoszenie zaginięcia wpłynęło na policję od jej męża dopiero 31 grudnia 2001 roku. Służby zaalarmowano dopiero w sylwestra.
Dlaczego bliscy czekali aż trzy tygodnie, by zgłosić zniknięcie matki trójki dzieci? To pytanie do dziś pozostaje bez jasnej odpowiedzi, rzucając cień podejrzeń na relacje panujące w tym domu. Biuro szeryfa poszukiwania prowadziło przez lata, a sprawa trafiła nawet do serii "Cold Case Spotlight" programu Dateline. Mimo że sprawa zagninienia pozostawała otwarta, nadzieja na szczęśliwy finał malała z każdym rokiem.
Facebook: Bring Michele Hundley Smith Home
Dramatyczny apel chorej córki. „Chcę wiedzieć, że żyjesz”
W cieniu policyjnego śledztwa rozgrywał się dramat dzieci zaginionej. W chwili zaginięcia jej troje dzieci miało 8, 14 i 19 lat. Szczególnie mocno stratę odczuła córka, Amanda Smith. W 2018 roku, walcząc z nowotworem, założyła stronę na Facebooku pod wymowną nazwą "Bring Michele Hundley Smith Home". To miała być ostatnia deska ratunku. Amanda publicznie błagała matkę o jakikolwiek znak życia.
Przez lata żyła w niepewności, zastanawiając się, czy jej matka padła ofiarą przestępstwa, czy może uległa wypadkowi. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna i znacznie bardziej skomplikowana.
Przełom po latach. Michele żyje, ale nie chce wracać
Przełom nastąpił niespodziewanie. 19 lutego 2026 roku detektywi otrzymali nowe, kluczowe informacje. Zaledwie dzień później, 20 lutego, nastąpił finał poszukiwań. Michele Hundley Smith, która ma obecnie 62 lata, została odnaleziona cała i zdrowa. Kobieta została zlokalizowana w Karolinie Północnej, ale finał tej historii ma gorzki posmak.
Tutaj pojawia się konflikt wersji, który elektryzuje media. Michele wyjaśniła, że odeszła z powodu "trwających wówczas problemów domowych"
Co najbardziej szokujące, odnaleziona kobieta kategorycznie zażądała, aby jej obecna lokalizacja pozostała tajna – zarówno dla opinii publicznej, jak i dla jej własnych dzieci.
„Jestem wściekła i załamana”. Córka przerywa milczenie
Wiadomość o odnalezieniu matki wstrząsnęła Amandą. Z jednej strony radość, że matka nie została zamordowana, z drugiej – ból odrzucenia. Zaginiona kobieta odnaleziona po 24 latach świadomie wybrała życie z dala od dzieci. Reakcja córki była emocjonalnym rollercoasterem.
Do wszystkich zainteresowanych... Moja mama została odnaleziona i żyje. Informacja ta jest rozpowszechniana wszędzie i być może powiem więcej później, ale w tej chwili jestem emocjonalnie wyczerpana i rozbita. Powiem tylko, że wiele osób jest winnych mojemu ojcu przeprosiny, ale on sam pragnie teraz pozostać sam i myślę, że to wszystko, co wszyscy mogą zrobić. Nie kontaktujcie się z nim w żadnym wypadku, wszyscy, którzy to czytacie!
— napisała w mediach społecznościowych Amanda.
Sprawa kryminalna została formalnie zamknięta, ale dla Amandy i jej rodzeństwa prawdziwe śledztwo – to o motywach matki – dopiero się zaczyna. Czy można wybaczyć komuś, kto przez 24 lata obserwował twoje cierpienie z ukrycia i mimo odnalezienia, wciąż wybiera milczenie?