To nie był zwykły kask. Ukraiński mistrz wyrzucony z igrzysk w atmosferze skandalu

To nie był zwykły kask. Ukraiński mistrz wyrzucony z igrzysk w atmosferze skandalu

To nie był zwykły kask. Ukraiński mistrz wyrzucony z igrzysk w atmosferze skandalu

instagram.com/heraskevychvladyslav

Był w życiowej formie i miał realną szansę na to, by w Mediolanie i Cortinie stanąć na podium. Zamiast walki o sekundy, Władysław Heraskewycz musiał jednak stoczyć bój z bezduszną machiną biurokracji, który przegrał jeszcze przed startem. Ukraiński skeletonista stanął przed brutalnym wyborem: albo zakryje twarze zamordowanych przyjaciół, albo pożegna się z marzeniami. Wybrał pamięć, a MKOl bez mrugnięcia okiem powołał się na "artykuł 50".

Reklama

Pustka i łzy w oczach szefowej MKOl. Kulisy dyskwalifikacji Heraskewycza

Dla Władysława Heraskewycza te igrzyska olimpijskie miały być kulminacją lat wyrzeczeń. Na treningach kręcił znakomite czasy, a czwarte miejsce na mistrzostwach świata stawiało go w gronie faworytów do medalu Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Jednak zamiast sportowej chwały, w boksie Ukraińca zapanowała grobowa cisza. Powodem stał się jego kask – dzieło kijowskiej artystki Iriny Protz, która zna zawodnika od dziecka. To nie była zwykła grafika, ale krzyk rozpaczy, który miał obudzić sumienia.

Na kasku widniały portrety ponad 20 osób, które wojna w Ukrainie zabrała na zawsze. Irina Protz stworzyła ten projekt z konkretnym przesłaniem, wiedząc, że świat powoli przyzwyczaja się do tragedii za wschodnią granicą.

Świat z każdym dniem staje się coraz bardziej obojętny. Dlatego podjęłam się tej pracy, by przypomnieć światu, że mieliśmy sportowców, którzy mogliby być dziś tutaj.

Emocje były tak wielkie, że nawet Kirsty Coventry, szefowa Komisji Zawodniczej MKOl, nie potrafiła powstrzymać łez podczas rozmowy z zawodnikiem. Mimo osobistego wzruszenia i przyznania, że "to jest przesłanie pamięci, z którym nikt się nie spiera", urzędnicza machina okazała się nieubłagana. Decyzja zapadła: dyskwalifikacja.

Trudno to opisać lub ubrać w słowa. To pustka.

Władysław Heraskewycz w kasku upamiętniajacym ukraińskich sportowców Milan igrzyska olimpijskie 2026 instagram.com/heraskevychvladyslav

CZYTA TAKŻE: Snoop Dogg oszalał na punkcie polskiego "przysmaku". Biegał po wiosce olimpijskiej i pytał o jedno

Artykuł 50. ważniejszy niż pamięć o poległych? MKOl nie miał litości

Dla działaczy z Lozanny przepisy okazały się ważniejsze niż ludzka tragedia. MKOl uznał wizerunki ofiar – w tym sztangistki Aliny Perehudowej i boksera Pawła Iszczenki – za "propagandę polityczną" naruszającą artykuł 50. Karty Olimpijskiej. Co gorsza, urzędnicy złożyli Ukraińcowi propozycję, która dla wielu brzmiała jak upokorzenie. Zaproponowano mu start w czarnej opasce, pod warunkiem, że ukryje twarze swoich kolegów.

Dla Heraskewycza była to oferta nie do przyjęcia. Miałby "przykryć" pamięć o tych, których "poświęcenie pozwoliło mu wziąć udział w igrzyskach olimpijskich", byle tylko zadowolić sponsorów i działaczy dbających o "neutralność". Odmówił, wiedząc, że cena będzie najwyższa – wyrzucenie z wioski olimpijskiej i odebranie akredytacji przez IBSF.

To jest cena naszej godności. (...) MKOl zabrania mi używania kasku podczas oficjalnych treningów i zawodów. Decyzja, która po prostu rozdziera serce.

Sprawa trafi teraz do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie, ale szansa na odzyskanie straconych chwil na torze jest zerowa.

Władysław Heraskewycz w sportowym stroju na torze igrzyska olimpijskie milan 2026 instagram.com/heraskevychvladyslav

Zełenski nie wytrzymał. Ostry wpis prezydenta i Order Wolności dla buntownika

Decyzja o wyrzuceniu Heraskewycza wywołała wściekłość w Kijowie i nie tylko – oficjalny protest w tej sprawie złożyła również łotewska federacja, pokazując, że Ukraina nie jest osamotniona. Wołodymyr Zełenski natychmiast zareagował, punktując hipokryzję organizatorów. Prezydent przypomniał, że podczas gdy Ukrainiec pakuje walizki za upamiętnienie ofiar, w Cortinie rywalizuje 13 Rosjan pod tzw. neutralną flagą.

Zdaniem Zełenskiego ta "neutralność" to fikcja, a obecność reprezentantów agresora na igrzyskach jest policzkiem dla 660 ukraińskich sportowców i trenerów zabitych przez Rosję.

Tymczasem 13 Rosjan przebywa obecnie we Włoszech i bierze udział w igrzyskach olimpijskich. Na zawodach startują pod "neutralnymi" flagami, lecz w życiu publicznie wspierają rosyjską agresję przeciwko Ukrainie oraz okupację naszych terytoriów. To właśnie oni powinni zostać zdyskwalifikowani.

Prezydent uhonorował niezłomnego skeletonistę Orderem Wolności, a jeden z ukraińskich banków przyznał mu wsparcie w wysokości miliona hrywien (ponad 80 tys. zł). Minister spraw zagranicznych, Andrij Sybiha, podsumował działania MKOl krótko:
MKOl wykluczył nie ukraińskiego sportowca, ale swoją reputację.

Recydywista z sercem na dłoni. Od napisu "No War" do walki o honor

Władysław Heraskewycz od dawna jest solą w oku działaczy, którzy chcieliby, aby sport był sterylną bańką odciętą od rzeczywistości. Już podczas igrzysk w Pekinie w 2022 roku pokazał do kamer kartkę z napisem "No War in Ukraine". Wtedy mu się upiekło, teraz system postanowił go uciszyć. Jednak wyrzucając go z toru, MKOl sprawił, że jego przekaz stał się głośniejszy niż jakikolwiek przejazd o złoty medal.

Choć Heraskewycz nie stanie na podium we Włoszech, wróci do kraju jako bohater narodowy. Jego postawa pokazała, że są wartości, których nie da się kupić ani uciszyć regulaminem. Najlepiej podsumował to sam Wołodymyr Zełenski, którego słowa niosą się teraz przez cały sportowy świat:

Jesteśmy dumni z Władysława i z tego, co zrobił. Odwaga jest warta więcej niż jakikolwiek medal.

Jest największą pięknością na igrzyskach? Jutta Leerdam robi furorę, Holendrzy mają jej dość, a kiedyś obrażała Polskę [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/juttaleerdam
Reklama
Reklama