To nie był klasyczny romans, ale niszczycielska obsesja, która sprawiła, że w ich sypialni i przy wspólnym stole zawsze siedział ktoś jeszcze – zaginiona 19-latka. Aldona Błaszczyk-Szostak, wdowa po Januszu Szostaku, w wstrząsających słowach opowiada o cenie, jaką jej rodzina zapłaciła za walkę z mrocznym "układem gdańskim".
Zaginięcie, które od lat mrozi krew w żyłach. Co stało się z Iwoną Wieczorek?
17 lipca 2010 roku. Ciepła, letnia noc w Sopocie. 19-letnia Iwona Wieczorek wraca z imprezy po sprzeczce ze znajomymi. Ostatni ślad? Ziarniste nagranie z monitoringu o godzinie 4:12 przy wejściu na plażę nr 63. Potem już tylko cisza. Dziewczyna dosłownie rozpłynęła się w powietrzu, jakby nigdy nie istniała.
To zaginięcie stało się najgłośniejszą polską zagadką kryminalną, która do dziś pozostaje nierozwiązana. Mimo że akta przejęło krakowskie Archiwum X, a sprawą żyły miliony Polaków, losy nastolatki wciąż są nieznane. Ta tajemnica stała się jednak początkiem koszmaru dla kogoś zupełnie innego.
Internet. prywatne archiwum
Janusz Szostak poświęcił jej wszystko. „To była jego zguba”
Janusz Szostak nie był typem dziennikarza, który siedzi bezpiecznie za biurkiem. Wszedł w drogę potężnym i wpływowym ludziom, ryzykując życie dla sprawy, która ostatecznie go pochłonęła. Otwarcie i bezkompromisowo mówił o układzie gdańskim, sugerując mroczne powiązania sprawców z najbliższym otoczeniem zaginionej dziewczyny.
Jego Fundacja Na Tropie i wielogodzinne poszukiwania w terenie z użyciem georadaru to nie była zwykła praca. To był bilet w jedną stronę. Szostak poświęcił sprawie Iwony Wieczorek dwie książki i resztę swojego zdrowia, walcząc o prawdę, której ujawnienie mogło wstrząsnąć trójmiejskim półświatkiem.
instagram.com/blaszczyk.szostak/
„Miałam wrażenie, że jest nas troje”. Aldona Błaszczyk-Szostak o życiu w cieniu zaginionej
Cenę za tę bezkompromisową walkę zapłacił nie tylko dziennikarz śledczy. Iwona Wieczorek stała się nieodłącznym elementem życia również jego żony. Aldona Błaszczyk-Szostak w poruszającym wyznaniu dla portalu Kozaczek.pl zdradza, że ich małżeństwo zamieniło się w specyficzny, toksyczny trójkąt.
Wiesz co, chyba jednym i drugim, to go zgubiło. Obsesją była, bo ja miałam to wrażenie, że jest nas troje.
To wyznanie mrozi krew w żyłach. Pokazuje, że ofiarami zbrodni stają się czasem też ci, którzy za wszelką cenę próbują ją wyjaśnić. Iwona Wieczorek była obecna w ich rozmowach, myślach i planach każdego dnia, powoli wypierając normalne życie rodzinne.
Dramatyczne prośby o odpuszczenie. „On jakby coś czuł”
Ostatnie miesiące życia Janusza Szostaka były naznaczone ogromnym napięciem. Dziennikarz musiał mierzyć się z gigantyczną falą hejtu i naciskami, by odpuścić temat. Jego żona widziała, jak sprawa Iwony Wieczorek go niszczy, jak wysysa z niego siły witalne. Błagała, by przestał, ale on był już zbyt głęboko wciągnięty w ten wir.
We wrześniu przed śmiercią Janusza ja mówię: "Już przestań", bo już były te hejty takie niesamowite i on tak chodził i dużo mi nie mówił, a widziałam, że był taki na podminowany. Ciężko się momentami z nimi rozmawiało, bo on jak gdyby żył tą sprawą cały czas. Jego to najbardziej interesowała. On jakby nie wiem, coś czuł.
instagram.com/blaszczyk.szostak/
Dziś Aldona Błaszczyk-Szostak mówi wprost: czuję się ofiarą. Została sama z pytaniem, czy jakakolwiek sprawa, nawet ta najbardziej medialna, jest warta rozpadu własnego życia?
I ja sądzę, że to jednak jakaś taka dewiacja była w którymś momencie totalne zakręcenie na temat tej sprawy i ona go no jak gdyby zabrała mi go. [...] W sumie ja także jestem ofiarą tej sprawy tak samo jak i mama. Więc tutaj mam nadzieję, że pani Iwona nie będzie miała mi za złe. Natomiast no ja też czuję się tutaj pokrzywdzoną bardzo.