Wielkie pieniądze, luksusowe marki i światła jupiterów w Mediolanie właśnie przegrały z pluszakiem z Katowic. Podczas gdy oficjalne maskotki igrzysk – gronostaje Tina i Milo – dwoją się i troją, by zabawić publiczność, show skradła im niepozorna "Pieroguszka". Amerykański gwiazdor Snoop Dogg postawił sobie punkt honoru: zdobyć ten polski fenomen, nawet jeśli musiałby go szukać w innych wioskach olimpijskich.
Snoop Dogg na tropie. "Myśleli, że to oficjalna maskotka kadry"
To scena jak z komedii pomyłek, która stała się wiralowym hitem. Snoop Dogg, legenda rapu, a obecnie korespondent stacji NBC i honorowy "trener" kadry USA, zobaczył w strefie "Kiss and Cry" polskich łyżwiarzy z olimpijskiego teamu tulących wielkiego, pluszowego pieroga. Reakcja była natychmiastowa. Gwiazdor był przekonany, że to oficjalny symbol polskiej reprezentacji i zapragnął go mieć.
Sprawa zrobiła się poważna, gdy Amerykanie zaczęli prowadzić regularne poszukiwania producenta. Magdalena Tascher z polskiej misji olimpijskiej zdradziła kulisy tego zamieszania:
Amerykańska telewizja skontaktowała się z naszym komitetem olimpijskim. Wiemy, że też pytano zawodników z reprezentacji Polski w innych wioskach, bo myśleli, że to oficjalna maskotka całej kadry.
instagram.com/teampl
CZYTAJ TAKŻE: Polski dyrygent skradł show Snoop Doggowi. Cały świat przeciera oczy ze zdumienia [wideo]
Najbardziej zaskoczona była jednak Jekaterina Kurakowa. Po występie w strefie wywiadów, zamiast standardowych pytań o formę, usłyszała, że szuka jej człowiek, którego obserwuje na Instagramie 88,5 miliona osób.
Snoop Dogg przez kogoś dotarł do nas. (...) Podczas treningu także mamy mixed-zone, lecz tym razem byli tam dziennikarze. Pomyślałam sobie "ale dziwnie", bo zazwyczaj przy treningu nikt nie czeka. I pani powiedziała, że Snoop Dogg oczekuje, z kim się skontaktować, żeby dostać tę zabawkę.
Czy raper ostatecznie przytuli pieroga? Polska łyżwiarka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, choć z nutą nieśmiałości:
Napisałam do niego na Instagramie, na razie nikt do mnie się nie odezwał. Ale ja nadal czekam, że Snoop, który ma 88,5 miliona obserwujących, napisze do małej Katiuni "dziękuję".
luft.sklep.pl
CZYTAJ TAKŻE: Ojciec przycinał mu narty, matka pilnowała ocen. To oni stoją za sukcesem 19-letniego Kacpra Tomasiaka
Z Katowic na światowe salony. Niezwykła misja w "Drzwiach Zwanych Koniem"
Zderzenie dwóch światów jest tu uderzające. Z jednej strony blichtr Igrzysk Olimpijskich 2026, z drugiej – skromna Spółdzielnia Socjalna Honolulu z Katowic. To właśnie tam, w miejscu znanym też z prowadzenia kultowego lokalu gastronomicznego "Drzwi Zwane Koniem", powstają maskotki, o które bije się świat.
To nie jest masowa produkcja z chińskiej fabryki. Każda Pieroguszka to dzieło rąk osób, które dzięki tej pracy wracają do społeczeństwa. Prezes Przemysław Sołtysik podkreśla unikalny charakter tego procesu:
To jest całkowicie ręczna robota z pomocą maszyny do szycia. Krawcowe przygotowują powłoki, a osoby z niepełnosprawnościami z naszej spółdzielni wypychają pluszaki. Później są zaszywane, pakowane i wysyłane w świat.
Spółdzielnia zatrudnia 9 osób z niepełnosprawnościami, głównie intelektualnymi. Sukces komercyjny cieszy, ale misja jest ważniejsza – cały zysk idzie na reintegrację.
Podobnie jak prywatne firmy musimy na siebie zarobić, nie mamy dostępu do innych dofinansowań niż pozostali przedsiębiorcy. Blisko nam do fundacji, bo wszystkie zyski, jakie potencjalnie wypracujemy, musimy przeznaczać na działania związane z reintegracją i zatrudnianiem osób z niepełnosprawnością.
facebook.com/luft-katowice
"Social media storm". Zapasy zniknęły w dwa dni
To, co wydarzyło się po emisji materiałów z polskimi łyżwiarzami, pracownicy spółdzielni zapamiętają na długo. Wystarczyły dwa dni, by magazyny opustoszały do zera. Nagły wzrost popularności okazał się wręcz paraliżujący, zwłaszcza że w samym środku "pierogowego szaleństwa" los rzucił im kłody pod nogi.
Prawie wszystko się wyprzedało, ale uzupełniamy magazyn. W tym momencie jesteśmy trochę w zawieszeniu, bo od początku igrzysk mamy bardzo dużo zamówień, a koordynatorka trafiła na zwolnienie lekarskie. Będziemy starali się stopniowo realizować te zamówienia, które już wpłynęły.
Internet dosłownie zapłonął. Choć w ofercie znajduje się aż 16 rodzajów pluszaków (w cenach od 89 do 139 zł), fani z całego świata chcą tylko jednego: tego samego modelu, który ma nasza kadra. Sekcja komentarzy pod postami sklepu "Luft" zamieniła się w tablicę ogłoszeń dla zdesperowanych Amerykanów:
Wysyłacie do USA?
Zróbcie szybko zapasy, bo na igrzyskach pokazano wasz produkt, a ja wklejam wszystkim linki do waszego sklepu.
Jestem w USA i chętnie kupię i wesprę.
Historia Pieroguszki to dowód na to, że w dobie wielkich budżetów i sztucznych kampanii, wciąż wygrywa autentyczność. Polski pluszak, stworzony z myślą o pomocy innym, stał się nieoficjalnym królem igrzysk w Mediolanie, a Snoop Dogg w roli jego fana to najlepsza reklama, jakiej Polska mogła sobie życzyć.