Skandal w jednej z polskich szkół. Para nauczycieli zamiast prowadzić lekcje lub przygotowywać się do zajęć, oddawała się miłosnym uniesieniom w godzinach pracy. Do zdarzenia doszło na szkolnym zapleczu, a sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością i rodzicami uczniów. Mimo ewidentnego naruszenia etyki zawodowej i powagi miejsca, winni wciąż nie ponieśli surowych konsekwencji, a dyrekcja milczy.
Sceny jak z filmu dla dorosłych. Co wydarzyło się w szkole?
Do incydentu, o którym huczy dziś całe miasto, doszło w szkolnym kantorku. To właśnie tam dwoje pedagogów postanowiło urządzić sobie schadzkę, licząc na pełną dyskrecję. Nauczyciele z Zespołu Szkół Licealnych i Agrotechnicznych w Tucholi zostali nagrani przez kamerę zamontowaną w kantorku, który przylegał do sali informatycznej.
Sytuacja jest o tyle bulwersująca, że wszystko działo się w budynku pełnym nieletnich, w miejscu, które ma być bezpieczną przystanią edukacji. Wstydliwy incydent błyskawicznie stał się tematem numer jeden na szkolnych korytarzach, a plotki dotarły do rodziców szybciej niż oficjalne komunikaty w dzienniku elektronicznym.
Przekręt PiS na CPK. Mentzen nie kryje oburzenia: "Po to właśnie był 14-dniowy rząd Morawieckiego"
Nagranie było przechowywane na szkolnym komputerze, a uczniowie wykonali zdjęcia ekranu, później udostępnili je w sieci. Informatyk sam zaintalował kamerę w kantorku.
canva.com
Machina biurokracji czy parasol ochronny? Dlaczego wciąż nie ma kar
Pedagodzy zostali zawieszeni w pełnieniu obowiązków. Rzecznik dyscyplinarny mógł umorzyć sprawę lub nałożyć jedną z czterech kar: naganę z ostrzeżeniem, zwolnienie z pracy, zwolnienie z pracy z trzyletnim zakazem wykonywania zawodu lub wykluczenie z zawodu. Postępowanie miało trwać trzy miesiące, a mija już dziesięć i sprawa nadal nie została wyjaśniona. Jak podaje Fakt w rozmowe z Iwoną Andrzejewską, przewodniczącą dyscyplinarnej przy wojewodzie kujawsko-pomorskim:
Po tym, jak nauczyciele zostali zawieszeni w pracy, rzecznik odpowiedzialny za wyjaśnienie incydentu, złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. I zostało ono wszczęte.
„Wstyd i hańba!”. Internet i rodzice nie zostawiają na nich suchej nitki
W sieci zawrzało, a na lokalnych grupach dyskusyjnych wylała się fala hejtu i uzasadnionego oburzenia. Rodzice nie przebierają w słowach, domagając się dożywotniego zakazu wykonywania zawodu dla tej pary. Komentarze pod postami o sprawie pokazują skalę frustracji społeczeństwa.
Płacę podatki na to, żeby tacy ludzie uczyli moje dzieci? Wylecieć powinni z hukiem i zakaz zawodu dożywotnio! Skandal!
To jest jakaś kpina...
Wstyd i hańba. Szkoła to nie burdel!!! A potem dziwimy się, że młodzież nie ma autorytetów. Sami je niszczycie.
Pojawiają się też głosy kpiące z całego systemu edukacji, który pozwala na takie "ponadprogramowe zajęcia". Internauci bezlitośnie punktują hipokryzję Kuratorium Oświaty, które często czepia się błahostek, a w sprawach kluczowych dla moralności działa opieszale.