Zamiast walki o ułamki sekund na wodzie, walka o każdy oddech w szpitalnej sali. Bartłomiej Marszałek, gwiazda Formuły 1 H2O, podjął decyzję, która dla wielu byłaby nie do pomyślenia. Mistrz zamienił adrenalinę na strach o życie dziecka, stawiając na szali dorobek całego życia. To historia o miłości, która nie liczy się z kosztami, i ojcu, który dla córki poświęcił absolutnie wszystko.
Cena życia. Marszałek sprzedał samochód, łódź i działkę
Podczas gdy świat show-biznesu często chwali się nowymi willami i luksusowymi autami, Bartłomiej Marszałek pozbywa się wszystkiego, co posiada. Powód jest jeden i jest nim bezgraniczna miłość ojcowska. Jego córka, Malwina Marszałek, znalazła się w sytuacji, która wymagała od rodziny radykalnych kroków. Aby ratować dziecko, polski sportowiec sprzedał majątek na leczenie córki.
Lista poświęceń jest długa i bolesna. Dom rodzinny. Samochód. Działka. W końcu łódź – nie tylko narzędzie pracy, ale symbol jego pasji i całego zawodowego życia. Wszystko to poszło pod młotek, by sfinansować astronomiczne koszty leczenia. Sytuacja finansowa rodziny jest krytyczna, a Bartłomiej Marszałek w poruszających słowach opisuje swoją obecną rzeczywistość:
Żyjemy z żoną z miesiąca na miesiąc. Perspektywa tego, że nie będzie mnie stać na operację dla Malwinki, jest moim największym koszmarem. Do sprzedania nie zostało mi już jednak nic poza domem, w którym mieszkamy. Zastanawiałem się, czy nie sprzedać także jego, ale – przynajmniej na razie – tego nie rozważam, bo sprzęt do rehabilitacji córki nie pomieściłby się w małym mieszkaniu, które musielibyśmy wynająć.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyścig z czasem i rzadką chorobą genetyczną
Przeciwnikiem, z którym mierzy się rodzina, jest niezwykle podstępna i rzadka choroba genetyczna u dzieci. Schorzenie to brutalnie odbiera dziewczynce podstawowe funkcje życiowe. Nadzieją na zatrzymanie postępu choroby jest nowoczesna terapia genowa, która w USA jest traktowana jako ostatnia deska ratunku. Niestety, jej koszty mogą przyprawić o zawrót głowy – mowa tu o kwotach rzędu kilku milionów dolarów.
Do tego dochodzi proza życia codziennego, która w przypadku państwa Marszałków jest niewyobrażalnie droga. Bieżące wydatki na terapię i rehabilitację przekraczają dziesiątki tysięcy złotych tygodniowo. To kwoty, które dla przeciętnego człowieka są nieosiągalne, a dla rodziny Marszałków stanowią smutną codzienność. Mimo to Bartłomiej Marszałe* nie składa broni, zwłaszcza że efekty części kuracji zaczynają być widoczne. W tym wyścigu Formuła 1 H2O motorowodniaki i sportowe ambicje zeszły na drugi plan.
"To jest prawdziwy bohater". Internet poruszony gestem ojca
Informacja o dramacie sportowca wstrząsnęła opinią publiczną. Pomoc dla Malwinki Marszałek stała się tematem numer jeden, a postawa ojca wywołała lawinę emocjonalnych reakcji. W sieci próżno szukać hejtu – jest tylko podziw zmieszany ze współczuciem i wściekłością na system.
Oto co piszą Polacy poruszeni historią Bartłomieja Marszałka:
To jest Ojciec przez wielkie O! Prawdziwy facet, który wie, co w życiu najważniejsze. Czapki z głów panie Bartłomieju.
Serce pęka, że ludzie muszą sprzedawać dorobek życia, by ratować dziecko. Gdzie jest państwo? Gdzie refundacje? To hańba dla systemu!
Wielki szacunek. Wiele "gwiazdeczek" martwi się o torebki, a ten człowiek oddał wszystko dla córki. Zdrowia dla Malwinki!
Panie Bartku, jest Pan mistrzem nie tylko na wodzie, ale przede wszystkim w życiu. Modlimy się za Was.